Spis treści:
- Owoce to nie "czysta fruktoza"
- Po 12 owoce są zakazane? "To jest mit"
- Banan, winogrona i arbuz. Co z indeksem glikemicznym?
- Czy do jabłka zawsze trzeba dokładać orzechy?
Owoce to nie "czysta fruktoza"
Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko owocom jest zawartość fruktozy. Parol podkreśla jednak, że ilość tego cukru w owocach jest relatywnie niewielka w porównaniu ze słodyczami, słodzonymi napojami czy wieloma produktami wysoko przetworzonymi.
- Ja jakoś nie straszyłbym owocami i uważam, że pomimo tego, że mają fruktozę, to tej fruktozy mają relatywnie mało - mówi dietetyk.
Owoce mają też stosunkowo małą gęstość energetyczną i dużą objętość. To oznacza, że trudno zjeść ich naprawdę dużo, zanim pojawi się sytość. Parol zestawia to z chipsami czy słodyczami, które dostarczają znacznie więcej energii w małej objętości i łatwo zjeść ich dużą porcję.
Ekspert nie twierdzi przy tym, że ilość owoców nie ma żadnego znaczenia. Kilogram czereśni na raz, szczególnie u osoby z cukrzycą typu 2, nie musi być najlepszym pomysłem. Jego zdaniem błędem jest jednak skupianie całej uwagi na owocach, gdy w diecie jednocześnie pojawiają się bardzo kaloryczne, smażone lub wysoko przetworzone produkty.
Po 12 owoce są zakazane? "To jest mit"
Kolejna popularna zasada mówi, że owoce należy jeść wyłącznie rano, bo później organizm gorzej radzi sobie z zawartą w nich fruktozą.
Uważam, że to jest mit, że nie powinno się jeść owoców po 12
- podkreśla Parol.
Jak wyjaśnia, istnieje hipoteza związana z zapasami glikogenu w wątrobie. Rano, po nocnym poście, mogą być one mniejsze, a fruktoza może zostać wykorzystana do ich uzupełniania. Nie oznacza to jednak, że po południu owoce nagle stają się niezdrowe. Znaczenie mają m.in. aktywność fizyczna, trening i to, co jedliśmy wcześniej.
- Owoce są absolutnie okej - podsumowuje ekspert.

Banan, winogrona i arbuz. Co z indeksem glikemicznym?
Wiele obaw dotyczy owoców o wyższym indeksie glikemicznym, takich jak banany, winogrona czy arbuz. Jednym z popularnych sposobów na "obniżenie" odpowiedzi glikemicznej jest dodanie do owocu tłuszczu albo białka.
Parol przyznaje, że sam kierunek bilansowania posiłku jest dobry. Banan z jogurtem naturalnym i migdałami tworzy bardziej kompletny oraz sycący posiłek niż sam owoc.
Generalnie pomysł, że staramy się bilansować posiłki w ten sposób, że mamy źródło węglowodanów, tłuszczów i białka, jest dobry
- mówi.
Problem zaczyna się wtedy, gdy z obawy przed każdym skokiem glukozy dokładamy do owocu kaloryczne dodatki, choć wcale ich nie potrzebujemy.
Czy do jabłka zawsze trzeba dokładać orzechy?
Ekspert zwraca uwagę na przykład banana z masłem orzechowym. Taki dodatek może wprawdzie zmienić odpowiedź glikemiczną po posiłku, ale jednocześnie znacząco zwiększa jego kaloryczność.
- Jeśli dołożymy przez to 200 kalorii z masła orzechowego, to mamy 200 kalorii na liczniku więcej - zauważa.
Podobnie może być z jabłkiem i orzechami. Jeśli mamy ochotę tylko na jabłko, nie trzeba na siłę zamieniać go w pełny posiłek. Sam owoc może nasycić na pewien czas i dostarczyć mniej kalorii niż zestaw wzbogacony o dodatkowe źródło tłuszczu.
W praktyce kluczowy jest więc kontekst. Owoce mogą być częścią pełnego posiłku, ale mogą też pozostać prostą przekąską. Nie ma potrzeby bać się ich po południu ani "zabezpieczać" każdej porcji tłuszczem. Zamiast demonizować banana czy czereśnie, lepiej spojrzeć na całość diety i to, skąd rzeczywiście pochodzi nadmiar energii.













