Spis treści:
- Suszenie owoców - naturalny konserwant
- Wędzenie - aromat, który budzi wątpliwości
- Co zyskujemy, wybierając suszone owoce?
- Suszone owoce na co dzień
- Suszone czy wędzone - co jest lepszym wyborem?
Suszenie owoców - naturalny konserwant
Suszenie owoców to jedna z najstarszych technik przechowywania żywności. Pozbawiamy owoce wody, ale zachowujemy większość ich wartości - to właśnie dlatego suszone śliwki, morele czy daktyle mają tyle witamin i minerałów. W porównaniu ze świeżymi owocami dostarczają między innymi więcej potasu, wapnia i błonnika. Wspierają pracę jelit i regulują trawienie, a jednocześnie - mimo wysokiej kaloryczności - pomagają utrzymać sytość na dłużej. Podczas suszenia nie potrzeba niczego poza ciepłem, czasem i dobrej jakości owocami. Dlatego to metoda, która w niewielkim stopniu ingeruje w skład produktu.
Jeśli jednak mowa o składzie - tutaj musimy być uważni. Niektórzy producenci w procesie suszenia owoców do konserwowania używają dwutlenku siarki (E220), który ma zapobiegać brązowieniu, chronić przed pleśnią i wydłużać trwałość. Jednak spożywanie siarkowanych owoców u może powodować bóle głowy i nudności. Zdecydowanie zdrowszym lepszym wyborem będą produkty bez konserwantów i dodatku cukru (zawierające tylko naturalnie występujące cukry).
Wędzenie - aromat, który budzi wątpliwości
Rzadziej sięgamy po wędzone owoce, ale każdy, kto choć raz jadł wędzoną śliwkę, wie, że smak jest naprawdę wyjątkowy. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy zajrzymy w proces ich powstawania. Wędzenie polega na poddaniu produktu działaniu dymu - a w nim znajdują się liczne związki chemiczne, które w wyższych stężeniach mogą działać rakotwórczo - w szczególności benzopiren.
Z drugiej strony produkty dopuszczone do sprzedaży w sklepach muszą spełniać rygorystyczne normy i zawierać śladowe ilości tych substancji. Mimo to wędzone owoce powinny być dodatkiem, a nie stałym elementem codziennej diety. Choć aromatyczne, nie dostarczają więcej wartości odżywczych niż suszone, a mogą zawierać substancje szkodliwe dla zdrowia.
Co zyskujemy, wybierając suszone owoce?
W suszonych owocach zachwyca nas nie tylko smak, ale też ich wpływ na organizm. Dostarczają witamin A, C, E, K oraz tych z grupy B, a także cennego potasu, magnezu, żelaza, wapnia i innych minerałów. To połączenie, które świetnie wspiera odporność, układ nerwowy i serce. Zawieraja antyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki. Suszone śliwki wyróżniają się dodatkowo dużą zawartością sorbitolu - składnika, który sprzyja naturalnej regulacji pracy jelit. W mniejszych ilościach znajdziemy go również w suszonych morelach czy jabłkach.
Co ciekawe, owoce suszone pomagają też ustabilizować poziom cukru we krwi. Dzięki temu rzadziej dopada nas głód, a my podejmujemy rozsądniejsze wybory żywieniowe. W niewielkiej ilości mogą więc wspierać osoby dbające o masę ciała - o ile pamiętamy, że już jedna garść to konkretna dawka kalorii. Wystarczy spojrzeć na śliwki: 100 g świeżych owoców daje nam ok. 45 kcal, zaś 100 g suszonych - aż 260 kcal!
Suszone owoce na co dzień
Choć suszone śliwki, rodzynki czy figi kojarzą nam się głównie z wigilijnymi potrawami, sięgajmy po nie nie tylko od święta. Mogą wzbogacić naszą poranną owsiankę, stanowić dodatek do sałatek lub po prostu słodką przekąskę, która zastąpi nam niezdrowy batonik.
Wędzone owoce również odnajdują swoje miejsce w kuchni - szczególnie tam, gdzie chcemy dodać daniu odrobiny głębi i dymnego aromatu. Sprawdzą się jako dodatek do żeberek czy bigosu. Warto jednak traktować je jak ciekawy akcent, a nie element codziennej diety.
Suszone czy wędzone - co jest lepszym wyborem?
Kiedy zestawimy oba procesy obok siebie, odpowiedź staje się jasna: z punktu widzenia zdrowia lepiej wypadają owoce suszone. Nie są narażone na kontakt z trującymi związkami wchodzącymi w skład dymu i mogą wspierać nasz organizm na wielu poziomach.
Owoce wędzone pozostają aromatyczną ciekawostką kulinarną, po którą możemy sięgać okazjonalnie. Suszone natomiast sprawdzają się w codziennej diecie - od śniadania po deser.













