Spis treści:
- Ser może być wartościowym elementem diety
- Problemem bywają sól i tłuszcze nasycone
- Ile sera można jeść dziennie?
- Nie każdy dobrze toleruje ser
Ser może być wartościowym elementem diety
Nie ma potrzeby skreślać sera wyłącznie dlatego, że jest tłusty. Produkty mleczne są źródłem białka, a sery dojrzewające należą do produktów szczególnie bogatych w wapń. Dla porównania 100 g goudy dostarcza około 807 mg tego składnika, parmezanu aż 1380 mg, natomiast półtłustego twarogu około 94 mg. Wapń jest niezbędny dla kości i zębów, a białko wspiera utrzymanie oraz regenerację mięśni. Sery mogą także dostarczać witaminy B12, ważnej dla układu nerwowego i prawidłowego tworzenia krwinek.
Codzienne jedzenie sera może więc ułatwiać pokrycie zapotrzebowania na część składników odżywczych, a dzięki połączeniu białka i tłuszczu pomagać w utrzymaniu sytości. Nie oznacza to jednak, że im więcej sera, tym lepiej. Co ważne, wyniki badań obserwacyjnych nie wskazują, aby umiarkowane spożywanie sera samo w sobie zwiększało ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Nie jest to jednak dowód, że można jeść go bez ograniczeń.
Problemem bywają sól i tłuszcze nasycone
Twarde sery żółte, pleśniowe i dojrzewające są zwykle bardziej skoncentrowane niż twaróg, ricotta czy serek wiejski. Niewielki kawałek może dostarczyć dużo energii, soli i tłuszczów nasyconych. Ich wysokie spożycie sprzyja wzrostowi stężenia cholesterolu LDL, dlatego Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby tłuszcze nasycone stanowiły mniej niż 10 proc. energii w diecie. Nadmiar soli także nie jest obojętny, ponieważ zwiększa ryzyko podwyższonego ciśnienia.
To właśnie dlatego ser warto traktować jako dodatek, a nie podstawę kilku posiłków dziennie. Jeśli na śniadanie pojawia się żółty ser, na obiad sos serowy, a wieczorem pizza, dzienny bilans soli i tłuszczu może szybko wzrosnąć, nawet gdy każda porcja osobno wydaje się niewielka.

Ile sera można jeść dziennie?
Za praktyczną porcję sera twardego często przyjmuje się około 30 g, czyli kawałek mniej więcej wielkości pudełka zapałek. Nie jest to jednak sztywny limit dla każdego. Znaczenie mają pozostałe elementy jadłospisu, zapotrzebowanie energetyczne oraz stan zdrowia. Większą ostrożność powinny zachować osoby z podwyższonym cholesterolem, nadciśnieniem lub chorobami układu krążenia.
Najlepszym rozwiązaniem jest zmienianie rodzajów sera. Zamiast codziennie sięgać po cheddar, goudę czy ser pleśniowy, warto wybierać także twaróg, ricottę, mozzarellę o obniżonej zawartości tłuszczu albo serek wiejski. Sery topione lepiej jeść okazjonalnie i porównywać ich etykiety, ponieważ mogą zawierać dużo soli oraz tłuszczów nasyconych.
Nie każdy dobrze toleruje ser
Po serze mogą pojawić się wzdęcia, bóle brzucha, gazy lub biegunka, szczególnie u osób z nietolerancją laktozy. Nie wszystkie sery działają jednak tak samo. Twarde, długo dojrzewające odmiany, takie jak parmezan czy cheddar, zwykle zawierają bardzo mało laktozy i bywają lepiej tolerowane niż mleko lub miękkie sery.
Nietolerancji laktozy nie należy mylić z alergią na białka mleka. Pierwsza wynika z problemów z trawieniem cukru mlecznego i najczęściej wywołuje objawy jelitowe. Alergia jest natomiast reakcją układu odpornościowego i wymaga unikania produktów zawierających uczulające białka.
Codzienna porcja sera nie musi szkodzić. Kluczowe są ilość, skład produktu i to, co jemy przez resztę dnia. Im bardziej tłusty i słony ser, tym mniejsza powinna być porcja. Zamiast szukać jednego "najzdrowszego" gatunku, lepiej wybierać różne rodzaje i regularnie sprawdzać na etykiecie zawartość soli oraz tłuszczów nasyconych.












