Spis treści:
- Ile wody naprawdę potrzebujemy?
- Zmień smak, zamiast zmuszać się do zwykłej wody
- Nawadniaj się również… jedzeniem
- Nie licz szklanek. Podepnij wodę pod codzienną rutynę
- Organizm daje znać, gdy płynów jest za mało
Ile wody naprawdę potrzebujemy?
Nie istnieje jedna liczba odpowiednia dla każdego. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności przyjmuje orientacyjne całkowite spożycie wody na poziomie około 2 l dziennie dla kobiet i 2,5 l dla mężczyzn. Co ważne, chodzi o wodę pochodzącą ze wszystkich źródeł - zarówno napojów, jak i żywności - przy umiarkowanej temperaturze oraz aktywności. Zapotrzebowanie może wzrosnąć m.in. podczas upałów, wysiłku fizycznego, gorączki, wymiotów czy biegunki.
Woda jest potrzebna m.in. do regulowania temperatury ciała, transportu składników odżywczych i prawidłowego przebiegu wielu procesów zachodzących w organizmie. Gdy zaczyna jej brakować, mogą pojawić się pragnienie, suchość w ustach, zmęczenie, ból i zawroty głowy, a także ciemniejszy mocz i rzadsze oddawanie moczu.
Zmień smak, zamiast zmuszać się do zwykłej wody
Jeżeli czysta woda po prostu ci nie smakuje, warto ją nieco urozmaicić. Do dzbanka można wrzucić plasterki cytryny lub limonki, ogórka, kawałki jabłka, owoce jagodowe albo świeżą miętę. CDC wymienia dodawanie owoców czy ogórka do wody jako jeden z prostych sposobów, które mogą ułatwić sięganie po nią częściej.
Dobrym rozwiązaniem może być też woda gazowana, niesłodzona herbata albo schłodzony napar ziołowy. Takie napoje również dokładają się do codziennego bilansu płynów. Warto natomiast zerknąć na etykietę gotowych "wód smakowych". Część z nich zawiera cukier lub syropy i pod względem składu znacznie bardziej przypomina słodzony napój niż wodę.

Nawadniaj się również… jedzeniem
To jeden z najczęściej pomijanych sposobów. Część potrzebnej wody dostarczamy razem z posiłkami, dlatego nie cały dzienny bilans musi pochodzić ze szklanki czy butelki. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej zwraca uwagę, że szczególnie dużo wody mogą zawierać warzywa i owoce. Źródłem płynów są również m.in. zupy czy produkty mleczne.
Jak wykorzystać to w praktyce? Częściej sięgaj po ogórki, pomidory, sałatę, melona, arbuza, cytrusy czy owoce jagodowe. Latem świetnym pomysłem będą chłodniki i lekkie sałatki, natomiast jesienią i zimą - zupy warzywne. Nie oznacza to oczywiście, że można całkowicie zrezygnować z picia. Produkty bogate w wodę są po prostu dodatkowym sposobem na uzupełnianie płynów w ciągu dnia.
Nie licz szklanek. Podepnij wodę pod codzienną rutynę
Dla wielu osób problemem nie jest niechęć do wody, ale zwyczajne zapominanie o piciu. W takiej sytuacji zamiast obsesyjnie liczyć kolejne szklanki, łatwiej powiązać picie z czynnościami wykonywanymi codziennie.
Szklanka po przebudzeniu, woda przy każdym posiłku, kilka łyków podczas przerwy w pracy czy butelka stojąca cały czas na biurku - takie drobne nawyki mogą być prostsze do utrzymania niż pilnowanie sztywnego celu. CDC radzi m.in. nosić ze sobą butelkę wielorazową oraz podawać wodę podczas posiłków.
Organizm daje znać, gdy płynów jest za mało
Nie trzeba więc przez cały dzień zastanawiać się, czy właśnie wypiliśmy szóstą czy siódmą szklankę. Warto za to obserwować organizm. Pragnienie, ciemnożółty mocz, rzadsze oddawanie moczu, zmęczenie, suchość w ustach czy zawroty głowy mogą wskazywać, że płynów jest za mało.
Najprostsza zasada? Pij regularnie, zwiększaj ilość płynów wtedy, gdy więcej ich tracisz, i pamiętaj, że w codziennym nawodnieniu liczy się nie tylko zwykła woda. Dzięki temu dbanie o odpowiedni bilans płynów nie musi być kolejnym zadaniem do odhaczenia.














