Spis treści:
- Od starożytnych obrzędów do polskiej włoszczyzny
- Co kryje się w selerze korzeniowym?
- Czy seler rzeczywiście wspiera serce?
- Sprzymierzeniec podczas odchudzania
- Surowy, gotowany czy pieczony?
Od starożytnych obrzędów do polskiej włoszczyzny
Seler był znany już w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie. Jego liście i nasiona wykorzystywano w obrzędach, kuchni oraz tradycyjnym lecznictwie. Przypisywano mu również działanie pobudzające, jednak opowieści o selerze jako afrodyzjaku nie mają mocnego potwierdzenia we współczesnych badaniach.
W Polsce jego popularność często łączy się z królową Boną Sforzą. Historia o sprowadzeniu przez nią całej włoszczyzny jest jednak sporym uproszczeniem. Włoska królowa przyczyniła się przede wszystkim do rozpowszechnienia nowych zwyczajów kulinarnych i większej obecności warzyw na dworskim stole.
Co kryje się w selerze korzeniowym?
Nie jest to może "bomba witaminowa", jak czasem się go określa, ale zdecydowanie wartościowe uzupełnienie codziennej diety. Według danych USDA FoodData Central 100 g surowego selera korzeniowego dostarcza około 42 kcal, 1,8 g błonnika i 300 mg potasu. Znajdziemy w nim również fosfor, witaminę B6, witaminę C oraz witaminę K.
Ta ostatnia uczestniczy w procesie krzepnięcia krwi i pomaga utrzymać prawidłowy stan kości. Witamina C wspiera działanie układu odpornościowego, syntezę kolagenu oraz ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym. Seler jest przy tym niemal pozbawiony tłuszczu i w większości składa się z wody.

Czy seler rzeczywiście wspiera serce?
Jednym z najcenniejszych składników selera jest potas. Pierwiastek ten uczestniczy w regulacji gospodarki wodno-elektrolitowej, pracy mięśni i przewodzeniu impulsów nerwowych. Dieta bogata w warzywa będące źródłem potasu może sprzyjać utrzymaniu prawidłowego ciśnienia, zwłaszcza gdy jednocześnie ograniczamy nadmiar soli. Potas ułatwia bowiem wydalanie sodu i wpływa na napięcie naczyń krwionośnych. Zależność tę opisuje m.in. amerykański National Institutes of Health.
Nie oznacza to jednak, że porcja selera działa jak lek na nadciśnienie. Korzyści wynikają z całego sposobu odżywiania - dużej ilości warzyw, odpowiedniej podaży błonnika oraz ograniczenia soli i żywności wysoko przetworzonej.
Sprzymierzeniec podczas odchudzania
Seler sam w sobie nie spala tłuszczu ani nie przyspiesza w magiczny sposób metabolizmu. Może jednak pomagać w kontrolowaniu masy ciała, ponieważ dostarcza niewiele kalorii, a dzięki zawartości wody i błonnika zwiększa objętość posiłku.
Dobrym rozwiązaniem jest zastąpienie nim części ziemniaków w purée albo przygotowanie z niego kremowej zupy bez dużej ilości śmietany. Znaczenie mają bowiem dodatki. Seler zapiekany z tłustym serem, smażony w głębokim oleju lub podawany z majonezowym sosem będzie znacznie bardziej kaloryczny niż surowa surówka czy warzywo ugotowane na parze.
Surowy, gotowany czy pieczony?
Najwięcej wrażliwej na wysoką temperaturę witaminy C zachowuje seler jedzony na surowo, na przykład starty z jabłkiem, marchewką i jogurtem. NIH zwraca uwagę, że długie gotowanie w wodzie może zmniejszać zawartość tej witaminy. Straty ogranicza gotowanie na parze, krótka obróbka w kuchence mikrofalowej oraz wykorzystanie wywaru w zupie.
Nie trzeba jednak wybierać wyłącznie surowej wersji. Gotowany lub pieczony seler jest łagodniejszy w smaku i dla wielu osób łatwiejszy do strawienia. Najkorzystniej sięgać po niego w różnych postaciach - jako składnik surówki, zupy, warzywnego purée, pasty kanapkowej albo pieczonych frytek.
Warto pamiętać, że seler jest alergenem. Reakcję może wywołać zarówno korzeń, jak i łodygi, liście czy nasiona, a u części osób gotowanie nie usuwa całkowicie uczulających białek. Ostrożność powinny zachować również osoby z chorobami nerek, które mają zalecone ograniczenie potasu.













