Większość z nas całkiem dobrze zna podstawy - wynika z quizu "Aż 85 proc. ma niedobór tego składnika. Sprawdź, czy możesz być w tej grupie", opublikowanego w serwisie Zdrowie i skierowanego do użytkowników Interii. Pytania dotyczyły tego, czy rzeczywiście rozumiemy rolę kwasów omega-3 i czy wiemy, jak łatwo może dojść do ich niedoboru. Temat nie był przypadkowy, ponieważ szacuje się, że właśnie 85 proc. osób może nie dostarczać ich w wystarczającej ilości wraz z codzienną dietą[1].
Diabeł tkwi w szczegółach (i liczbach)
Wiemy, że kwasy omega-3 są kluczowe dla serca, mózgu i układu nerwowego - to główny wniosek płynący w wyników quizu. Wiemy też, że organizm nie potrafi ich samodzielnie wytwarzać, więc musimy dostarczać je z zewnątrz. To oczywiście solidny fundament, lecz kłopot w tym, że na tym etapie wiele osób się zatrzymuje. Bo kiedy przechodzimy do konkretów, zaczynają się wątpliwości, zgadywanie i... błędy.
Najlepszym przykładem na potwierdzenie powyższej tezy jest pytanie o dzienne zapotrzebowanie. Tylko około jednej trzeciej uczestników naszego quizu wiedziała, że korzystny efekt dla serca uzyskuje się przy spożyciu 250 mg EPA i DHA dziennie. To dość wyraźnie pokazuje, że ogólna wiedza nie przekłada się na praktykę.
Który kwas omega-3 jest szczególnie kojarzony ze wsparciem kontroli reakcji przeciwzapalnych? 76 proc. błędnych odpowiedzi.
Podobnie jest z rozróżnieniem ról poszczególnych kwasów. DHA kojarzymy całkiem dobrze, głównie z mózgiem i układem nerwowym. Ale już EPA, odgrywający ważną rolę we wspieraniu prawidłowej reakcji organizmu na procesy zapalne - pozostaje jakby w cieniu. A pamiętajmy, że nie mówimy o detalach dla pasjonatów dietetyki. To wiedza, która pozwala lepiej rozumieć, co robimy (bądź nie) dla swojego zdrowia.
Wiemy, co jeść. Ale… tego nie jemy
Na poziomie deklaracji wszystko wygląda dobrze. Większość uczestników quizu bez problemu wskazuje tłuste ryby morskie (łosoś, makrela, śledź, sardynki) jako dobre źródło EPA i DHA. Nieco gorzej sytuacja prezentuje się jednak, gdy pojawia się pytanie o częstotliwość. Bo tylko co czwarta osoba je takie ryby dwa razy w tygodniu - czyli dokładnie tak, jak zalecają eksperci. I tu pojawia się spora luka - nie w wiedzy, tylko w działaniu.
Jak często spożywasz tłuste ryby? 74 proc. odpowiedzi niezgodnych z rekomendacjami ekspertów.
Zderzenie teorii z praktyką jest bodaj najciekawszym wnioskiem płynącym z wyników quizu. Wiemy, co jest zdrowe i wiemy też dlaczego. Ale codzienność, przyzwyczajenia i tempo życia robią swoje. A organizm potrzebuje realnych i dostarczanych regularnie składników.
Sygnały, które łatwo zignorować
Niedobory omega-3 rzadko objawiają się w spektakularny sposób. Nie ma jednego, oczywistego sygnału. Zamiast tego pojawiają się rzeczy, które łatwo zrzucić na styl życia: zmęczenie, problemy z koncentracją, gorsza pamięć. Brzmi znajomo? I właśnie dlatego tak łatwo je zignorować.

Warto przypomnieć, że organizm nie potrafi samodzielnie wytworzyć kwasów omega-3, więc jeśli nie dostarczamy ich z dietą, po prostu ich brakuje. Nie zawsze widać to od razu, lecz w dłuższej perspektywie ma to znaczenie dla wielu obszarów zdrowia - od pracy mózgu po kondycję serca.
Dlaczego sama dieta często nie wystarcza?
W teorii wszystko wydaje się proste: wystarczy jeść ryby dwa razy w tygodniu i problem znika. W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej. Otóż tempo życia, dostępność produktów i nawyki żywieniowe sprawiają, że regularne spożywanie odpowiedniej ilości ryb bywa wyzwaniem.
Aby utrzymać prawidłowe funkcjonowanie serca, korzystny efekt uzyskuje się przy jakim dziennym spożyciu EPA i DHA? 68 proc. błędnych odpowiedzi.
Dlatego coraz częściej mówi się o suplementacji jako o uzupełnieniu diety - zwłaszcza, jeśli nie jesteśmy w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości EPA i DHA z jedzenia. Kluczowe jest jednak podejście nie tylko rozsądne, ale i świadome. Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba rewolucji - zazwyczaj wystarczy kilka drobnych korekt.
Jeżeli dieta nie domyka tematu, rozwiązaniem może być suplementacja, choćby Möller's Omega-3 2000 mg. To kapsułki z wysoko skoncentrowanymi kwasami omega-3, bogate w DHA i EPA. Rzecz ważna: kwasy te występują w naturalnej formie trójglicerydów, co sprzyja ich lepszemu wchłanianiu przez organizm, a za produktem stoi ponad 170 lat norweskiej tradycji. Podstawą dostarczania kwasów omega-3 EPA i DHA nadal powinna być dieta, a suplementację należy poprzedzić konsultacją z lekarzem.
Prawidłowy metabolizm tłuszczów ma znaczenie dla utrzymania zdrowego profilu lipidowego. EPA i DHA uczestniczą w procesach związanych z gospodarką lipidową. Co wspierają? 48 proc. błędnych odpowiedzi.
Omega-3 nie działają punktowo - ich wpływ jest znacznie szerszy. Wspierają utrzymanie prawidłowego profilu lipidowego, w tym poziomu trójglicerydów oraz cholesterolu LDL i HDL, biorą udział w metabolizmie tłuszczów, wpływają na pracę mózgu i pomagają utrzymać dobrą kondycję skóry, chroniąc ją przed stresem oksydacyjnym. Ta wielowymiarowość sprawia, że ich obecność w diecie ma realne znaczenie.
Wyniki quizu "Aż 85 proc. ma niedobór tego składnika. Sprawdź, czy możesz być w tej grupie" pokazały bardzo wyraźnie, że mamy solidne podstawy, ale jednocześnie sporo do nadrobienia. Ale to dobra wiadomość, ponieważ świadomość to pierwszy krok. Pozostaje tylko pytanie, co zrobimy dalej.
[1] Ciesielski, T. H. (2025), Global Access to Uncontaminated Omega-3 Polyunsaturated Fatty Acids Requires Attention. AJPM Focus, 4(4):100341









