Spis treści:
- Najdroższe preparaty pod lupą
- Co może zmienić się dla pacjentów?
- Zmiana opakowania może być problemem
Najdroższe preparaty pod lupą
Skala programu bezpłatnych leków jest dziś ogromna. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2025 r. wydatki na bezpłatne preparaty sięgnęły niemal 10 mld zł. Od 2023 r. liczba pacjentów korzystających z programu wzrosła o 4,4 proc., podczas gdy koszty realizowanych recept zwiększyły się aż o 25 proc.
Duże różnice dotyczą także cen produktów zawierających tę samą substancję czynną, w tej samej dawce i postaci. W analizowanej grupie leków przeciwzakrzepowych jedno opakowanie kosztowało od 65,45 zł do 370,07 zł. To właśnie takie rozbieżności mają być jednym z głównych powodów zmian.
Ministerstwo Zdrowia już wcześniej zapowiadało, że przy tworzeniu kolejnych wykazów będzie brało pod uwagę nie tylko skuteczność terapii, ale także cenę, skalę stosowania oraz kwestie związane z bezpieczeństwem lekowym państwa. Resort wprowadził również procedurę pozwalającą negocjować z firmami farmaceutycznymi ceny preparatów znajdujących się na listach bezpłatnych leków.
Co może zmienić się dla pacjentów?
Pierwsze korekty mają być widoczne już na październikowej liście refundacyjnej. W pierwszej kolejności zmiany mogą objąć najdroższe preparaty w grupach, w których dostępne są znacznie tańsze odpowiedniki.
Nie oznacza to automatycznie, że pacjent zostanie bez leczenia. Jeśli dany lek ma zamiennik zawierający tę samą substancję czynną, terapię będzie można kontynuować innym preparatem. Zmienić może się natomiast nazwa handlowa, producent, wygląd opakowania, a w niektórych przypadkach także poziom odpłatności za konkretny produkt.
Lek generyczny zawiera tę samą substancję czynną co lek referencyjny i jest stosowany w tej samej dawce oraz w leczeniu tych samych chorób. Może jednak różnić się nazwą, wyglądem, opakowaniem czy zastosowanymi substancjami pomocniczymi.
Ministerstwo tłumaczy, że z publicznych pieniędzy powinna być finansowana przede wszystkim terapia, a nie konkretna marka. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk wskazywała przykład preparatu kosztującego około 40 zł i jego odpowiednika wycenianego nawet na 400 zł. Jeśli oba zapewniają równoważne leczenie, państwo nie chce płacić wielokrotnie więcej tylko za konkretną nazwę handlową.
Zmiana opakowania może być problemem
Nowe zasady budzą jednak pewne obawy. Szczególnie dla seniorów przyjmujących kilka leków jednocześnie zmiana nazwy preparatu, producenta, koloru opakowania czy wyglądu tabletki może prowadzić do dezorientacji.
Program bezpłatnych leków ułatwił wielu pacjentom regularne stosowanie zaleconego leczenia. Częste zamiany preparatów mogą natomiast zwiększać ryzyko pomyłek, zwłaszcza u osób starszych, które rozpoznają swoje leki przede wszystkim po nazwie lub wyglądzie pudełka.
Pojawia się również kwestia bezpieczeństwa lekowego. Jeśli jednym z najważniejszych kryteriów pozostanie najniższa cena, większa część rynku może opierać się na preparatach produkowanych poza Europą, przede wszystkim w Chinach i Indiach. To z kolei może zwiększać zależność Polski od zagranicznych dostawców.
Ostateczny kształt październikowej listy pokaże, jak szerokie będą zmiany. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że zaoszczędzone środki mają pozostać w systemie i pozwolić na finansowanie kolejnych terapii dla pacjentów.













