Spis treści:
- Cennik jako punkt wyjścia, nie gwarancja kosztów leczenia
- Stomatologia - największe źródło "ukrytych kosztów"
- Ujawnianie cen i koszty końcowe leczenia. Co mówi prawo?
- Tu też koszty mogą "rosnąć w tle". Na liście kolejne specjalizacje
- Pytanie o zgodę i informacja o kosztach. O czym musi pamiętać lekarz?
- Odmowa pacjenta. Kiedy chory może odmówić opłacenia usługi medycznej?
Cennik jako punkt wyjścia, nie gwarancja kosztów leczenia
W polskich realiach prywatnej opieki medycznej cennik najczęściej pełni funkcję orientacyjną - i to właśnie o tym najczęściej zapominają zarówno pacjenci, jak i sami lekarze.
Podawane w nim kwoty dotyczą pojedynczych procedur, które w praktyce rzadko występują pojedynczo. Dobrym przykładem jest stomatologia, gdzie leczenie kanałowe może być opisane w cenniku jako usługa, która kosztuje np. 700 zł., ale cena ta może dotyczyć jednego kanału - bez uwzględnienia diagnostyki, znieczulenia, odbudowy zęba czy dodatkowych zdjęć RTG.
Pacjent widzi konkretną cenę, ale proces leczenia obejmuje kilka etapów, z których każdy może być osobno płatny.
To właśnie w tym miejscu rodzi się największe napięcie, bo z perspektywy pacjenta cena powinna być jasna i końcowa. Ale już z perspektywy części placówek medycznych możliwe jest jedynie oszacowanie koszów, ponieważ stan zdrowia pacjenta często ujawnia się dopiero w trakcie wizyty. Albo w trakcie wykonywania danej procedury medycznej okazuje się, że konieczne jest wykonanie dodatkowo jakiejś innej usługi.
Do biura prasowego Rzecznika Praw Pacjenta skierowałam pytanie, czy lekarz ma obowiązek informować pacjenta o kosztach leczenia, zanim faktycznie je rozpocznie?
"Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 12 ustawy o działalności leczniczej placówka medyczna ma obowiązek określić wysokość opłat za świadczenia zdrowotne w regulaminie organizacyjnym. Zgodnie z art. 24 ust. 2 ww. ustawy powyższe informacje podaje się do wiadomości pacjentów przez ich wywieszenie w widoczny sposób w miejscu udzielania świadczeń oraz na stronie internetowej podmiotu wykonującego działalność. Zgodnie z powyższym pacjent powinien mieć dostęp do informacji o opłatach przed przystąpieniem do leczenia i informacja ta powinna być dostępna na piśmie." - czytam w nadesłanej odpowiedzi.

Stomatologia - największe źródło "ukrytych kosztów"
Najwięcej nieprzewidzianych kosztów dotyczy stomatologii. To właśnie tutaj różnice między wyceną wstępną a końcową bywają największe. Wynika to z kilku czynników: złożoności anatomii zęba, konieczności wykonania diagnostyki dopiero w trakcie leczenia oraz dużej liczby procedur dodatkowych.
A czasem z błędów komunikacyjnych na poziomie lekarz-pacjent. Przykładem jest historia pani Patrycji z Wrocławia, która skorzystała z prostej usługi stomatologicznej, a która kosztowała ją prawie tysiąc złotych.
- Udałam się do gabinetu stomatologicznego, a właściwie prywatnej kliniki stomatologicznej, która zachęca pacjentów swoim indywidualnym podejściem. Poszłam tam na scaling, czyli prosty, profilaktyczny zabieg u dentysty, na którym byłam już nie raz, nie dwa. Wcześniej sprawdziłam cennik - zawsze to robię przed prywatną wizytą u jakiegokolwiek lekarza. Wynikało z niego, że za usunięcie kamienia zapłacę 440 zł, bo zgodnie z cennikiem cena za jeden łuk wynosiła 220 zł. Na miejscu, w gabinecie, lekarka obejrzała wszystkie moje zęby, rozpoczęła usuwanie kamienia, marudząc coś pod nosem. Poinformowała mnie, że nie może wykonać piaskowania zębów ze względu na to, że dziąsła zostały bardzo naruszone podczas scalingu i na koniec nałożyła mi na zęby żel. Po wykonaniu zabiegu pani doktor poleciła mi także szczoteczkę do zębów, wręczając mi kod rabatowy na nią i pożegnała się ze mną. Kiedy podeszłam do rejestracji usłyszałam, że do zapłaty mam 730 zł. Nogi się pode mną ugięły.
Po wizycie w gabinecie lekarskim okazało się, że pani Patrycja oprócz scalingu, musi zapłacić także za przegląd stomatologiczny, remineralizację, scaling poddziąsłowy oraz instruktaż higieny jamy ustnej. Problem polegał na tym, że o żadnej tej usłudze nie została poinformowana ani zapytana o zgodę.
- W trakcie usuwania kamienia lekarka nie zapytała, czy zgadzam się na dodatkowe usługi, nie chciałam żadnego przeglądu, ponieważ w tym gabinecie nie zamierzałam ustalać żadnego planu leczenia. W żadnym wypadku nie prosiłam też o instruktaż higieny jamy ustnej, poza tym - nawet takiego nie przeprowadzono, a jedynie polecono mi szczoteczkę do zębów. Dodatkowo pani w rejestracji nie potrafiła mi odpowiedzieć, dlaczego lekarka doliczyła mi te usługi, a z samą lekarką nie miałam jak porozmawiać, bo już miała kolejną pacjentkę w gabinecie. Zapłaciłam 730 zł, ale co by było, gdybym nie miała tych pieniędzy? Byłam gotowa na 440 zł i ani złotówki więcej, zwłaszcza, że pani doktor nie zrobiła niczego, co ratowałoby mi życie.
W polskim systemie pacjent ma prawo do informacji - i to bardzo szerokiego. Wynika ono m.in. z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz z zasad wykonywania zawodu lekarza.
Zapłaciłam 730 zł, ale co by było, gdybym nie miała? Byłam gotowa na 440 zł i ani złotówki więcej, zwłaszcza, że pani doktor nie zrobiła niczego, co ratowałoby mi życie.
Lekarz ma obowiązek poinformować pacjenta o proponowanym leczeniu, jego przebiegu, możliwych alternatywach oraz potencjalnych skutkach. W praktyce obejmuje to również informację o przewidywanych kosztach świadczenia - szczególnie w sektorze prywatnym.
Czy jeśli w trakcie wykonywania procedury lekarz uzna, że konieczne jest wykonanie jakiejś procedury dodatkowej i zakładamy, że nie jest to kwestia ratowania życia, powinien zapytać o zgodę pacjenta?
- Zdecydowanie tak. Pacjent wyraża zgodę na udzielenie świadczeń zdrowotnych, zgoda ta powinna być świadoma, a więc poprzedzona przystępną informacją od lekarza - wyjaśnia Rzecznik Praw Pacjenta.
Ujawnianie cen i koszty końcowe leczenia. Co mówi prawo?
Polski system prawny bardzo precyzyjnie reguluje kwestie związane z informowaniem pacjenta o kosztach leczenia, a praktyki polegające na ukrywaniu cen stoją w sprzeczności z przepisami.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 7 i 8 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych ma obowiązek podać do wiadomości pacjentów wysokość opłat za udzielane świadczenia zdrowotne.
Informacja ta musi być łatwo dostępna - cennik usług medycznych powinien wisieć w widocznym miejscu w placówce medycznej (np. przy rejestracji) oraz być dostępny na stronie internetowej, jeśli placówka taką prowadzi.
Co niezwykle ważne, informacja o cenie nie może być ogólnikowa ani wprowadzać w błąd. Z punktu widzenia prawa, cennik w rozumieniu Kodeksu cywilnego (art. 71) stanowi ofertę lub zaproszenie do zawarcia umowy.
- W cenniku kliniki nie figurowało coś takiego, jak scaling poddziąsłowy, który został mi doliczony. Później, w rozmowie telefonicznej poinformowano mnie, że wykonuje się go tak rzadko, że nawet nie było sensu wpisywać go do cennika. Wiem, że teraz mają tę pozycję w cenniku, a cena tego zabiegu zaczyna się od 180 zł. Moim zdaniem to robi ogromną różnicę dla pacjenta - mówi pani Patrycja z Wrocławia.

Tu też koszty mogą "rosnąć w tle". Na liście kolejne specjalizacje
Choć stomatologia jest najbardziej znanym przykładem, podobne sytuacje mogą występować także w innych dziedzinach medycyny prywatnej.
W ginekologii dodatkowe koszty mogą pojawić się przy rozszerzonej diagnostyce USG, pobraniu wielu wycinków do badań histopatologicznych czy konieczności wykonania dodatkowych testów w trakcie jednej wizyty. Pacjentka wie, że idzie na wizytę kontrolną i na takie koszty się przygotowuje, ale lekarz może w jej trakcie przejść do procedur diagnostycznych, które są rozliczane osobno.
- Zmieniałam lekarza ginekologa ze względu na przeprowadzkę. Najpierw sprawdziłam opinie, a później wybrałam gabinet. Zbliżał się termin profilaktycznej wizyty, więc czas był odpowiedni, żeby po prostu trafić do nowego specjalisty. Na wizytę poszłam bez żadnych dolegliwości. Lekarz przeprowadził ze mną krótki wywiad, odebrał ode mnie dotychczasową dokumentację medyczną, m.in. aktualną cytologię, i zaprosił do badania. Zapisywałam się online i umówiłam wizytę bez USG, która powinna mnie kosztować 200 złotych. Po wizycie okazało się, że w rejestracji mam do zapłacenia 350 zł, bo lekarz w trakcie wizyty pobrał cytologię i wymaz, o czym mnie w ogóle nie poinformował - mówi pani Magdalena z Wrocławia.
- Jak zapytałam skąd taka kwota i po co w ogóle lekarz robił mi cytologię, skoro miałam robione badanie parę miesięcy wcześniej, to usłyszałam, że ten pan doktor lubi mieć "swoje" badania i zawsze robi cytologię nowym pacjentkom - dodaje pani Magda.
Zapisywałam się online i umówiłam wizytę bez USG, która powinna mnie kosztować 200 złotych. Po wizycie okazało się, że w rejestracji mam do zapłacenia 350 zł, bo lekarz w trakcie wizyty pobrał cytologię i wymaz, o czym mnie w ogóle nie poinformował.
W laryngologii podobna sytuacja może dotyczyć np. endoskopii, usuwania ciał obcych, dodatkowych badań obrazowych czy procedur wykonywanych w znieczuleniu. W okulistyce - diagnostyki jaskry, rozszerzonych badań dna oka czy zabiegów wykonywanych w trakcie jednej wizyty. W dermatologii wizyta może być droższa np. z powodu dermatoskopii i liczby badanych zmian na skórze.
Nie oznacza to, że to właśnie w tych specjalizacjach systemowo ukrywa się koszty, a raczej mamy do czynienia z modelem, w którym medycyna "proceduralna" nie zawsze daje się zamknąć w jednej, sztywnej cenie. To dziedziny medycyny, w których wszystko może się zmienić z chwili na chwilę - w zależności od sytuacji, w jakiej znalazł się pacjent.
Drugą stroną medalu jest jednak sposób komunikacji i traktowanie przez lekarzy pewnych kwestii w sposób oczywisty. Kwestii, które dla pacjentów nie są jasne i zrozumiałe - a już na pewno nie oczywiste.
Pytanie o zgodę i informacja o kosztach. O czym musi pamiętać lekarz?
Co do zasady, jeżeli w trakcie procedury ujawniają się nowe okoliczności medyczne, lekarz może podjąć decyzję o rozszerzeniu leczenia, jeśli jest to konieczne dla zdrowia pacjenta.
W praktyce oznacza to, że nie zawsze możliwe jest przerwanie zabiegu w połowie, aby informować o wszystkich kosztach. W sytuacjach nagłych lub w trakcie procedury medycznej priorytetem jest bezpieczeństwo i skuteczność leczenia, a nie finanse. Zwłaszcza, jeśli procedury medyczne odbywają się w trybie pilnym, a tym bardziej, jeśli pacjent poddany był sedacji (czyli jest znieczulony do zabiegu).
Jednocześnie w przypadku procedur planowych, które nie mają charakteru pilnego, coraz częściej stosuje się model szczegółowej zgody obejmującej różne scenariusze kosztowe. Pacjent podpisuje zgodę na leczenie z widełkami cenowymi lub listą możliwych dodatkowych procedur. Co ważne - podpisać powinien ją jeszcze zanim lekarz rozpocznie np. zabieg.
Odmowa pacjenta. Kiedy chory może odmówić opłacenia usługi medycznej?
Jeżeli pacjent został wcześniej poinformowany o możliwości wzrostu kosztów i zaakceptował taki scenariusz, odmowa zapłaty może być trudna do obrony z prawnego punktu widzenia.
Jeżeli jednak cena została rażąco przekroczona bez wcześniejszej informacji lub zgody, pacjent może kwestionować zasadność dodatkowych opłat. W takich przypadkach spór może trafić do Rzecznika Praw Pacjenta, a nawet na drogę cywilną.
Pacjent ma prawo do złożenia reklamacji i nie ma obowiązku dokonania opłaty za usługę, o której nie został poinformowany.
Kluczowe jest tu pojęcie zgody świadomej - jeśli pacjent nie wiedział, że dana procedura będzie dodatkowo płatna, zawsze ma on silniejszą pozycję w sporze. Jeśli jednak zaakceptował możliwość zmian kosztów, jest zobowiązany do pokrycia kosztów.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy lekarzowi za stosowanie takich praktyk, tj. ukrywanie kosztów związanych z wykonywanymi procedurami i informowanie pacjenta dopiero na koniec wizyty, grożą jakieś konsekwencje?
- Tak, lekarzowi (lub placówce medycznej) mogą grozić określone konsekwencje - ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia (jeśli placówka udziela także świadczeń w ramach NFZ i zachodzi podwójne finansowanie świadczenia - ze strony płatnika publicznego i samego pacjenta), ze strony Rzecznika Praw Pacjenta za naruszenie prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych, ze strony samorządu lekarskiego za możliwe naruszenie zasad etyki lekarskiej lub inspekcji handlowej (prawa konsumenta) - czytam w odpowiedzi z biura RPP.
Sam fakt, że coraz więcej procedur medycznych jest płatnych budzi niemałe frustracje w społeczeństwie, natomiast błędy w komunikacji prowadzące do konieczności płacenia większych rachunków po skorzystaniu w prywatnym gabinecie lekarskim dodatkowo mogą pogorszyć relacje pacjent-lekarz.
Jedno jest pewne - pacjent zawsze ma prawo pytać lekarza o planowane leczenie i jego koszty, a także ma prawo nie zgodzić się na niektóre procedury - o ile nie są one konieczne, by ratować jego zdrowie lub życie.















