Mit samotności z wyboru
Powszechne przekonanie, że osoby w spektrum autyzmu wybierają samotność, jest krzywdzącym uproszczeniem. Izabela Fornalik podkreśla, że wiele osób autystycznych pragnie bliskości, kochania i bycia kochanym, niezależnie od ich neurotypu. Niestety, zazwyczaj w debacie publicznej widzi się tylko dwa bieguny: osoby autystyczne w pełni samodzielne, które zakładają rodziny, oraz te z głęboką niepełnosprawnością, zdane na opiekę. Tymczasem duża grupa ludzi znajduje się pomiędzy - zbyt sprawnych na programy wsparcia instytucjonalnego, a jednocześnie bez wystarczającej samodzielności i kompetencji społecznej, by zbudować relacje. Osoby te nierzadko doświadczają dotkliwej samotności, która nie jest wyborem, a konsekwencją społecznych i systemowych uwarunkowań.
Bariery w budowaniu relacji
Droga do samodzielności i relacji często zamyka się przed osobami z 'pogranicza' spektrum. Brakuje im odpowiedniego miejsca: nie angażują się w środowiska typowe dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, a jednocześnie nie są w stanie odnaleźć się na otwartym rynku pracy czy w środowiskach rówieśniczych. Problemy pojawiają się już w szkole, gdzie nie mają szansy stać się "gwiazdą" lub przywódcą grupy - nie przyciągają uwagi swoją odmiennością, a kompetencje społeczne często pozostają niewystarczające. Po opuszczeniu systemu edukacji "sztuczny gorset relacji" znika, a w dorosłości brakuje zarówno przestrzeni zawodowej, jak i towarzyskiej. Nawet korzystanie z internetowych portali randkowych czy grup wsparcia jest dla nich wyzwaniem - sztywność schematów myślenia, lęk przed odrzuceniem i brak umiejętności czytania między wierszami to typowe przeszkody. Często prowadzi to do kolejnych rozczarowań i pogłębiającego się poczucia wykluczenia.
Potrzeba systemowego wsparcia
Część osób autystycznych funkcjonuje dobrze zawodowo i społecznie, ale duża grupa pozostaje zbyt sprawna dla systemu wsparcia instytucjonalnego i zbyt niesamodzielna, by samemu znaleźć swoje miejsce. W Polsce brakuje klubów towarzyskich, przestrzeni do budowania relacji i zdobywania praktycznych doświadczeń relacyjnych - nie terapeutycznych, lecz po prostu życiowych. Owszem, istnieją treningi umiejętności społecznych, ale są odbierane przez uczestników jako nienaturalne - "znowu muszę ćwiczyć, bo coś jest ze mną nie tak". Potrzebne są formy wsparcia budujące poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i pozwalające być sobą, zamiast zmuszać do maskowania lub udawania. To także przestrzenie, gdzie można uczyć się wyznaczania granic, komunikowania potrzeb i - w odniesieniu do seksualności - zdobywać bezpieczną wiedzę na temat dorastania, relacji intymnych, zagrożeń przemocy czy nadużyć. Zbyt często system oddaje osoby autystyczne wyłącznie w ręce rodzin, najczęściej matek - one zaś, nie mogąc wypełnić potrzeb intymnych dorastającego dziecka, również cierpią z powodu osamotnienia i braku wsparcia.
Nowe modele relacji i edukacji
Wiele osób dorosłych w spektrum autyzmu odnajduje bliskość tylko w wąskich, hermetycznych środowiskach lub grupach internetowych - często są to relacje oparte na wspólnych zainteresowaniach, przyjaźniach, niekoniecznie o charakterze seksualnym czy romantycznym. Takie osoby bywają otwarte na nietypowe układy (związki na odległość, mieszkanie osobno, związki platoniczne, poliamoria), ale podstawa to bezpieczna przestrzeń do bycia sobą bez maskowania. Osoby LGBTQIA+ w spektrum doświadczają podwójnej izolacji, lecz paradoksalnie często lepiej radzą sobie z szukaniem podobnych osób i zyskują większą akceptację w grupach wsparcia. Równocześnie, w rozmowie z Izabelą Fornalik, pada ważne przesłanie: nie da się chronić osoby w spektrum przed każdym bólem czy rozczarowaniem, należy zaś umożliwić im życie zgodnie z własnymi potrzebami i wspierać w rozwoju kompetencji relacyjnych tak, by mogli poczuć się "łabędziami wśród kaczek". Ostatecznie jednak klucz do zmiany leży w szeroko rozumianej edukacji społecznej: od rodziców, przez szkołę, kadrę terapeutyczną, po politykę. Bez realnych przestrzeni rozwoju umiejętności relacyjnych i seksualnych - samotność pozostanie nie wyborem, a losem narzuconym przez strukturę społeczną.








