Samotność pod mundurem
Rozmówcą podcastu Interia Rozmowy jest Piotr Kozakiewicz, były żołnierz Zawodowych Grup Wsparcia Medycznego 10. Opolskiej Brygady Logistycznej, później policjant w pionach prewencji, dochodzeniowo‑śledczym i kryminalnym operacyjnym. Jak mówi, w mundur wszedł mając niespełna 20 lat. Na początku ciekawość i adrenalina przysłaniały mu skutki stresu. Cytowany przez prowadzącą fragment z jego profilu brzmi: "Samotność osadzona pod powierzchnią munduru jest bardzo cicha, prawie wcale niezauważalna". Kozakiewicz przyznaje, że pierwsze "szepty i szturchnięcia samotności" zauważył dopiero w policji, w "środkowej części" służby. Opisuje policję jako zawód hermetyczny, w którym funkcjonariusze spędzają ze sobą więcej czasu niż z rodziną. Zwraca uwagę, że wielu mundurowych odchodzi na emeryturę około 40. roku życia, formalnie w "kwiecie wieku", ale organizm jest już mocno przeciążony.
Gdy napięcie puszcza
Kozakiewicz podkreśla, że skutki długotrwałego napięcia w pełni uświadomił sobie dopiero po odejściu ze służby. - Po odejściu na emeryturę, kiedy nastał spokój, ja poczułem ten niepokój - relacjonuje. Mówi o stanach lękowych, depresyjnych, somatyzacji organizmu i plamach na ciele. Zamiast od razu zgłosić się do lekarza, skorzystał z badań w firmie zajmującej się tzw. odrobaczaniem organizmu; w wynikach usłyszał o pasożytach i grzybach wiązanych ze stanami lękowymi i depresyjnymi. Równolegle zaczął leczenie, suplementację, wprowadził zdrową dietę, sport i intensywną edukację: czytał o stresie, stanach lękowych, depresyjnych, neurobiologii stresu i PTSD. Zaznacza, że formalnie nie ma diagnozy PTSD, ale w objawach rozpoznaje u siebie wiele charakterystycznych elementów życia w długotrwałym stresie.
Emocje i ucieczki mundurowych
Były policjant mówi, że w czasach jego wstępowania do służby kandydaci przechodzili rozbudowane testy psychologiczne, ale "nikt emocjonalnością się nie zajmował". Zwraca uwagę, że odporność psychiczna nie polega na "braniu na siebie, ile się da", bo "każdy lont ma swój koniec". Według niego wielu funkcjonariuszy i w ogóle mężczyzn tłumi emocje i reguluje je w sposób niekorzystny - alkoholem, narkotykami, pornografią czy pracą. "Alkohol to jest ucieczka od emocji" - mówi, podając przykład wstydu, który znika po alkoholu. Dodaje, że w strukturach mundurowych są psycholodzy, ale problemem jest "nieumiejętność proszenia o pomoc i nierozpoznawanie swoich emocji". Podkreśla też rolę powołania do zawodów wysokiego ryzyka i zaznacza, że brak granic i asertywności może szybko "odpalić lont" u osób niedopasowanych do takiej pracy.
Niemocja i nowe role
Po odejściu z policji Kozakiewicz pracował jako kierowca zestawu ciężarowego, co dawało mu wolność i czas na słuchanie podcastów oraz studiowanie psychologii. Kulminacyjnym momentem była decyzja o porzuceniu tej pracy i założeniu projektu "Niemocja. Twoja przestrzeń świadomości". Obecnie prowadzi konsultacje indywidualne, warsztaty i prelekcje profilaktyczno‑edukacyjne dla mundurowych i osób pracujących pod presją, współtworzy męskie kręgi jako moderator wyszkolony w Fundacji Maskulinum, pisze też do kwartalnika "Warsztat Coacha". Współpracuje z inicjatywami wspierającymi mundurowych w cywilu oraz ze stowarzyszeniem EBI z Jastrzębia‑Zdroju przy projekcie skierowanym do górników, których określa jako szczególnie narażonych na ciągły stres pod ziemią. Odwołuje się do funkcjonującej w środowisku policjantów metafory "psa": "Pies jest wierny i walczy do końca, ale czasami potrafi ugryźć" - także siebie i najbliższych, gdy latami działa w napięciu. W jego ocenie świadome mówienie o emocjach i szukanie wsparcia ma pomóc, by do takiego "ugryzienia" nie dochodziło.







