Terapia i poznanie siebie
Rozmowa dotyczy książki Natalii Harasimowicz "Co się dzieje w mojej głowie? Przewodnik po terapii poznawczo‑behawioralnej" i podstaw tego podejścia. Terapeutka mówi, że terapia składa się z dwóch części: poznania siebie, nazywanego konceptualizacją, oraz planowania zmiany. Podkreśla, że "terapia nie istnieje bez żadnej z tych części". Nie można wprowadzać zmian tylko po to, by szybciej zakończyć cierpienie, bez zrozumienia własnych schematów. Oba etapy porównuje do współistniejących przeciwieństw, takich jak dzień i noc czy ciepło i zimno, które razem pozwalają realnie poprawiać życie i wychodzić z trudnych wewnętrznych procesów.
Unikanie i krótkotrwała ulga
Harasimowicz nazywa unikanie jednym z centralnych pojęć w terapii poznawczo‑behawioralnej. Zwraca uwagę, że jest "zachowaniem bardzo kuszącym, bo pociąga za sobą obietnicę natychmiastowej ulgi". Kiedy rezygnujemy z ćwiczeń czy odkładamy trudną rozmowę, napięcie spada, ale długofalowo rosną straty: pogarsza się zdrowie, rośnie nieporadność, a trudne tematy pozostają nierozwiązane. Unikać można niemal wszystkiego - ludzi, odpowiedzialności, wyzwań czy ruchu - także poprzez sięganie po alkohol, by nie myśleć o problemach. Terapeutka opisuje też dwie grupy osób: tych, którzy unikają odpowiedzialności za swoje życie, i tych "nadodpowiedzialnych", którzy unikają poczucia bezradności i biorą na siebie zbyt wiele. W relacjach z trudnymi ludźmi mówi o "strategicznym unikaniu", jak odsuwanie decyzji słowami "nie wiem, muszę się zastanowić" i ćwiczenie drobnych zmian zamiast gwałtownych gestów.
Potwierdzanie i nadkompensacja
Psycholożka wyjaśnia, że strategie, takie jak potwierdzanie, nie są same w sobie ani dobre, ani złe. Wspierające "dmuchanie w żagle", gdy rodzice mówią dziecku "wierzę w ciebie", może dodawać sił. Problem pojawia się, gdy ktoś czuje się uwięziony w czyichś oczekiwaniach lub w negatywnym obrazie wyniesionym z domu, na przykład że "nic nie osiągnie". Wtedy szuka relacji, które to przekonanie podtrzymują. Harasimowicz opisuje napięcie między potrzebą autonomii a przynależności, widoczne choćby wtedy, gdy rodzice widzą dziecko jako przyszłego lekarza, a ono chce studiować sztukę. Nadkompensację określa jako strategię, w której "robimy coś nadmiarowo, aby uniknąć dotknięcia tego cierpienia z kiedyś". Przykładem jest perfekcjonizm, bycie przewodniczącą klasy, ciągłe przejmowanie odpowiedzialności w domu czy pracy, intensywna obecność w mediach społecznościowych. W dzieciństwie przynosiło to realne zyski, bo pozwalało być zauważonym, ale w dorosłości prowadzi do wypalenia i tego, że ludzie odsuwają się od osób "nadmiarowych".
Moment na terapię i odpowiedzialność
Harasimowicz mówi, że do jej gabinetu najczęściej trafiają osoby w wieku trzydziestu, czterdziestu kilku lat, gdy straty wynikające z utrwalonych wzorców okazują już duże. Pojawiają się objawy depresyjno‑lękowe i psychosomatyczne, przewlekłe napięcia, poczucie nieszczęścia w związku, przyjaźniach i pracy. Ostrzega przed stanem "jakoś sobie radzę", jeśli trwa długo i nie wynika z jednorazowego kryzysu, oraz podkreśla, że "my nie zasługujemy na życie nieszczęśliwe". Odwołując się do cytatu Irvina Yaloma, przypomina, że pierwszym krokiem do zmiany jest przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie. Zaznacza, że nie odpowiadamy za to, co nam się przydarzyło, ale za to, co z tym zrobimy. Zachęca, by korzystać z konsultacji terapeutycznych i szukać specjalisty, przy którym czujemy się bezpiecznie, zamiast czekać, aż strategia unikania czy nadkompensacji zupełnie przestanie działać.








