Każdego roku w Polsce diagnozę glejaka słyszy nawet 2,5 tysiąca chorych. W przypadku najbardziej złośliwych typów tego nowotworu rokowania pozostają bardzo niekorzystne - mediana przeżycia wynosi od roku do kilkunastu miesięcy. Glejak złośliwy to nowotwór, którego praktycznie nie da się wyprzedzić ani całkowicie wyleczyć, a jego leczenie jest wyjątkowo trudne m.in. ze względu na ograniczoną skuteczność tradycyjnie podawanej chemioterapii.
Jakie objawy powinny zaniepokoić? Jaka jest prawda o nieuleczalności glejaka? Czy internetowe zbiórki na terapie eksperymentalne mają sens? Zapraszamy na rozmowę z osobami, które o tej paskudnej chorobie wiedzą najwięcej - zarówno z perspektywy pacjenta, jak i lekarza.
Zrozumieć glejaka, jego pierwsze objawy i możliwe opcje leczenia pomogą: dr n. med. Ewelina Grzywna, neurochirurg z Oddziału Klinicznego Neurochirurgii i Neurotraumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Kierowany przez nią interdyscyplinarny zespół naukowców Uniwersytetu Jagiellońskiego opracował innowacyjną metodę podawania leku w terapii złośliwego glejaka mózgu, oraz pani Magdalena Magiera, prezes Fundacji Glioma-Center im. Hani Magiery.
- Gdy słyszymy "guz mózgu", większość z nas myśli o bólu głowy, ale to nie jedyny objaw. Czasem może on nawet nie występować - mówi Magdalena Magiera. - Glejak może zaczynać się zupełnie inaczej, a to, jakie objawy daje nowotwór, zależy od wieku pacjenta i lokalizacji guza - wyjaśnia.
- W medycynie dzieje się teraz bardzo dużo. Ciągle pojawiają się nowe badania i terapie, a skuteczność niektórych z nich jest obiecująca - mówi dr n. med. Ewelina Grzywna, neurochirurg. Specjalistka tłumaczy też, jak wygląda obecnie standard leczenia złośliwych glejaków oraz jakie są dziś największe ograniczenia tej terapii. Wyjaśnia także, dlaczego bariera krew-mózg utrudnia podawanie leków, a także odpowiada na pytanie, czy każdy glejak jest operowalny.







