Spis treści:
- Dziesięć miesięcy na końcu świata
- Im więcej kontaktu, tym lepiej? Niekoniecznie
- Tworzenie grup to większe poczucie bezpieczeństwa
- Czy samotność jest dobra? Odpowiedź jest konkretna
- Ile kontaktu z innymi naprawdę potrzebujemy?
Dziesięć miesięcy na końcu świata
Lubimy myśleć o człowieku jako o istocie społecznej. Rozmowa, spotkanie z przyjacielem czy zwykła obecność drugiej osoby mogą poprawiać nastrój i dawać poczucie bezpieczeństwa. Z drugiej strony każdy zna sytuację, w której po intensywnym dniu marzy tylko o tym, żeby zamknąć drzwi, zostać samemu i przez chwilę nie rozmawiać z nikim.
Granica i jest płynna i - jak się okazuje - bardzo cienka. Odpowiedzi na to pytanie szukali naukowcy, którzy przez wiele miesięcy obserwowali ludzi żyjących w jednym z najbardziej izolowanych miejsc na Ziemi.
Badanie opublikowane w Proceedings of the National Academy of Sciences przeprowadzili Andrea Cantisani, Jan B. Schmutz i współpracownicy. Naukowcy obserwowali zespoły spędzające zimę na antarktycznej stacji Concordia. To wyjątkowe środowisko badawcze: przez wiele miesięcy uczestnicy są odcięci od świata zewnętrznego, funkcjonują w niewielkiej grupie i mają bardzo ograniczone możliwości zmiany otoczenia.
W badaniu uczestniczyło 12 osób, a obserwacja trwała około 10 miesięcy. Naukowcy chcieli sprawdzić, jak w takich warunkach zmieniają się relacje społeczne i samopoczucie członków zespołu.
Nie poprzestali jednak na pytaniu uczestników, z kim spędzają czas. Badani nosili specjalne czujniki, które rejestrowały ich bliskość fizyczną względem innych osób. Dzięki temu badacze mogli porównać deklaracje uczestników z rzeczywistym wzorcem ich codziennych kontaktów.
Cztery razy podczas misji uczestnicy wypełniali również kwestionariusze dotyczące m.in. samotności, zaufania, konfliktów i funkcjonowania zespołu.
Dlaczego naukowcy badają takie rzeczy na Antarktydzie? Ponieważ warunki przypominają niektóre problemy, z którymi w przyszłości mogą zmierzyć się astronauci podczas długiej misji kosmicznej. Niewielka grupa ludzi musi przez wiele miesięcy funkcjonować w zamkniętej przestrzeni, z ograniczoną prywatnością i ograniczonym kontaktem ze światem zewnętrznym.
Dlatego doświadczenia z antarktycznych stacji badawczych mogą pomóc w projektowaniu przyszłych misji kosmicznych. Ważne jest, aby zespół miał odpowiednie kompetencje, ale również to jak grupa będzie ze sobą współpracować.
Im więcej kontaktu, tym lepiej? Niekoniecznie
Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków płynących z badania, był wniosek, który dotyczył częstotliwości kontaktów. Można by się spodziewać, że osoby, które cały czas mają wokół siebie ludzi nie czują się samotne, a raczej zintegrowane.
Badacze odkryli jednak inną prawidłowość. Więcej długotrwałych kontaktów z innymi osobami wiązało się z większą liczbą konfliktów, większą nieufnością oraz gorszą oceną własnego funkcjonowania. Wiązało się to ze specyficznymi warunkami w jakich przeprowadzano badanie. Wniosek jest prosty - potrzebujemy nie tylko kontaktów społecznych, ale również przestrzeni i prywatności.
W codziennym życiu stosunkowo łatwo regulujemy ilość kontaktów społecznych. Możemy spotkać się ze znajomymi, ale możemy też wrócić do domu i zostać sami. Możemy zmienić miejsce pracy, wyjść na spacer, pojechać na weekend albo po prostu zamknąć drzwi do pokoju. W zamkniętej stacji badawczej nie ma tylu możliwości, a ciągła obecność innych ludzi - jak się okazuje - może stać się obciążeniem. Nawet jeśli na początku misji stwarza poczucie bezpieczeństwa.

Tworzenie grup to większe poczucie bezpieczeństwa
Po pewnym czasie badacze zaobserwowali interesujący mechanizm. Choć na stacji było tylko 12 osób, to zaczęli oni dzielić się na mniejsze podgrupy. Wybór towarzystwa był podyktowany na przykład wspólnym pochodzeniem kulturowym. Nie jest to zaskakujące, bo kiedy znajdujemy się w ekstremalnych warunkach, odruchowo szukamy osób, z którymi łatwiej jest się porozumieć. Kiedy spotykamy kogoś, kto ma podobne doświadczenia, to podnosi poczucie bezpieczeństwa.
Problem pojawia się wtedy, gdy małe grupy zaczynają zastępować większą wspólnotę. W dwunastoosobowym zespole podział na kilka mniejszych kręgów może mieć znaczenie dla komunikacji, zaufania i współpracy. To szczególnie ważne w miejscu, w którym powodzenie całej misji zależy od tego, czy ludzie potrafią ze sobą współpracować.
Czy samotność jest dobra? Odpowiedź jest konkretna
Absolutnie nie. Wnioski z badania na Concordii trzeba interpretować ostrożnie. Fakt, że badanie wykazało, że częste kontakty społeczne powodują konflikty, a te skutkują stresem i pogorszeniem samopoczucia nie oznacza, że izolacja jest zdrowa.
Możliwe są również inne wyjaśnienia. Na przykład osoba, która już czuje się źle lub ma problemy w relacjach, może częściej szukać kontaktu z innymi. Sama liczba interakcji nie mówi więc, czy kontakt był wspierający, neutralny czy konfliktowy.
Badanie pokazuje jednak coś ważnego: liczba kontaktów społecznych to zdecydowanie za mało, aby ocenić jakość życia społecznego człowieka.
Ile kontaktu z innymi naprawdę potrzebujemy?
Dla jednego człowieka wieczór spędzony w towarzystwie będzie źródłem energii, a ktoś inny, po kilku godzinach rozmów, będzie potrzebował ciszy. Jeszcze inna osoba najlepiej funkcjonuje, gdy może regularnie przełączać się między kontaktem z ludźmi a samotnością.
Badanie z Antarktydy przypomina więc o czymś bardzo prostym, ale łatwym do przeoczenia - zdrowe relacje wymagają nie tylko bliskości, lecz także granic i przestrzeni. Być może właśnie dlatego po intensywnym dniu tak dobrze smakuje chwila ciszy.
Badanie Cantisaniego i współpracowników pokazuje, że życie społeczne w ekstremalnych warunkach jest bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Człowiek potrzebuje innych ludzi, ale potrzebuje też możliwości odcięcia się od nich. Potrzebuje rozmowy, ale również ciszy. Przynależności do grupy, ale także odrobiny prywatności.
I jest w tym pewien paradoks: w świecie, w którym coraz częściej martwimy się samotnością, warto pamiętać, że zdrowie psychiczne nie zależy wyłącznie od tego, ile mamy kontaktów z ludźmi. Liczy się również to, czy możemy sami zdecydować, kiedy chcemy być blisko, a kiedy potrzebujemy pobyć sami.
Źródło: https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.2533420123












