Spis treści:
- Zespół Moerscha - Woltaman i dokument pełen bólu
- Czym jest zespół sztywnego człowieka?
- Spektakularny powrót. Śpiewała na Wieży Eiffla
- Nowe oświadczenie artystki. "Śpiewam, nawet trochę tańczę"
Zespół Moerscha - Woltaman i dokument pełen bólu
Celine Dion diagnozę otrzymała w 2022 roku, jednak w filmie dokumentalnym "Jestem: Celine Dion" z 2024 roku wyjawiła, że pierwsze objawy widziała u siebie już dekadę wcześniej. To właśnie wtedy, po 2010 roku, piosenkarce zdarzało się odwoływać koncert z powodu złego samopoczucia: niekontrolowanych skurczów, w tym skurczu krtani, który uniemożliwiał jej śpiewanie.
W 2019 roku media pisały o przeraźliwie chudej sylwetce Celine Dion, co wywołało liczne domysły odnośnie załamania nerwowego piosenkarki lub anoreksji. Te plotki Celine Dion zdementowała w filmie dokumentalnym.
Wyjaśniła, że choroba nie tylko uniemożliwiała jej śpiew, ale także jedzenie. Miała także problemy z równowagą, poruszaniem się i cierpiała na zawroty głowy.
W filmie dokumentalnym Celine Dion ujawniła, że w codziennym życiu towarzyszy jej ból, problemy z poruszaniem się, ale przyznała także, że nieustannie poddaje się rehabilitacji, ćwiczy głos i przyjmuje nowoczesne terapie lekowe.
Czym jest zespół sztywnego człowieka?
Zespół Moerscha-Woltmana, znany również właśnie jako zespół sztywnego człowieka (ang. stiff person syndrome), to rzadkie schorzenie neurologiczne o podłożu autoimmunologicznym, które wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego i mięśniowego.
Choroba charakteryzuje się postępującą sztywnością mięśni oraz bolesnymi skurczami, najczęściej obejmującymi tułów i kończyny. Objawy mogą nasilać się pod wpływem stresu, nagłych bodźców dźwiękowych lub dotykowych, co znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie pacjentów.
Przyczyną schorzenia jest najczęściej obecność przeciwciał skierowanych przeciwko dekarboksylazie kwasu glutaminowego (GAD), co prowadzi do zaburzeń w przekazywaniu sygnałów nerwowych.
Choć choroba jest nieuleczalna, odpowiednio dobrana terapia, obejmująca leki oraz rehabilitację, może znacząco poprawić jakość życia chorych.
Choroba ta jest niezwykle rzadka, bowiem zapada na nią zaledwie jedna osoba na milion.

Spektakularny powrót. Śpiewała na Wieży Eiffla
26 lipca 2024 roku Celine Dion była artystką, która swoim śpiewem otwierała Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Już wtedy zaprezentowała wspaniałą formę fizyczną, choć nie brakowało głosów, że wykonywany przez nią utworów Edith Piaf "Hymne à l'amour" został przygotowany wcześniej, a artystka w dniu wydarzenia śpiewała z playbacku.
Nowe oświadczenie artystki. "Śpiewam, nawet trochę tańczę"
Od momentu uzyskania diagnozy piosenkarka ciężko pracuje nad poprawą swojej sprawności fizycznej. Liczne rehabilitacje, masaże a także zaawansowane leczenie farmakologiczne to terapie, którym poddaje się artystka.
W dokumencie o jej chorobie nie zabrakło także momentu, w którym kamera uchwyciła moment ataku choroby - ciało piosenkarki sztywnieje, a na jej twarzy widać grymas ogromnego bólu i łzy, choć sama kobieta nie ma możliwości się poruszyć.
Teraz artystka szykuje się do koncertów, które zagra w Paryżu, już we wrześniu. W swoich mediach społecznościowych Celine zamieściła oświadczenie, w którym wyjawia, że czuje się dobrze.
"Rzadko mówię o swoim zdrowiu, ale dziś chcę być szczera. Radzę sobie świetnie, dbam o siebie, znowu śpiewam, nawet trochę tańczę. Przez ostatnie lata każdego dnia czułam wasze wsparcie i miłość. Jestem wam wszystkim wdzięczna".
To pokazuje, że regularna i intensywna rehabilitacja w zespole Moerscha-Woltmana może przynieść realne efekty, bo to właśnie dzięki nim artystka jesienią powróci na scenę.














