Spis treści:
- Ponad 17 tys. osób z chorobą zwyrodnieniową
- Bieganie nie pogarsza stanu kolan
- Zaskakujący wynik dotyczący bioder
- Skąd wziął się mit, że bieganie niszczy stawy?
- Choroba zwyrodnieniowa nie musi oznaczać zakazu ruchu
- Najważniejsza zasada? Ruch dopasowany do człowieka
Ponad 17 tys. osób z chorobą zwyrodnieniową
Badanie przeprowadzili naukowcy z University of Essex oraz duńskich ośrodków badawczych. Wykorzystali dane z duńskiego rejestru GLA:D, obejmującego osoby z chorobą zwyrodnieniową kolana lub biodra.
Łącznie przeanalizowano informacje dotyczące 17 661 pacjentów. Wśród nich 5911 osób miało chorobę zwyrodnieniową biodra, a 11 750 - kolana. Średni wiek uczestników wynosił około 66 lat, większość stanowiły kobiety, a uczestnicy sami opisywali swoją aktywność fizyczną. Badacze podzielili tę aktywność na kilka kategorii, uwzględniając między innymi intensywność oraz to, jak mocno dana aktywność obciąża stawy.
Za aktywności o dużej sile uderzenia uznano między innymi jogging i tenis, ale również narciarstwo, akrobatykę, balet, ciężką pracę fizyczną czy wędrówki z obciążeniem. Następnie sprawdzano, czy w ciągu 12 miesięcy od rozpoczęcia obserwacji uczestnicy przeszli całkowitą wymianę stawu biodrowego lub kolanowego.
Bieganie nie pogarsza stanu kolan
Jednym z najważniejszych wyników badania jest to, że aktywność o dużej sile uderzenia nie wiązała się ze zwiększonym prawdopodobieństwem całkowitej wymiany stawu kolanowego.
To ważna informacja, ponieważ właśnie kolana są często pierwszym miejscem, o którym myślimy, gdy mowa o potencjalnych skutkach biegania. Powtarzające się uderzenia stopy o podłoże mogą wydawać się prostą drogą do dalszego uszkadzania chorego stawu.
Tymczasem w analizowanych danych osoby podejmujące aktywności o większym obciążeniu nie miały zwiększonego ryzyka operacji kolana w porównaniu z osobami wybierającymi mniej obciążające formy ruchu.
Nie oznacza to oczywiście, że bieganie jest obojętne dla każdego kolana. Organizm każdego człowieka reaguje inaczej, a znaczenie mają między innymi stopień zaawansowania choroby, ból, sprawność mięśni, wcześniejsze urazy i sposób wykonywania treningu.
Wynik badania oznacza coś innego: nie znaleziono dowodu, że samo uczestnictwo w aktywnościach o dużej sile uderzenia zwiększało ryzyko uszkodzenia stawu kolanowego.
Zaskakujący wynik dotyczący bioder
Jeszcze ciekawszy okazał się rezultat dotyczący stawu biodrowego. U osób z chorobą zwyrodnieniową biodra aktywność o dużej sile uderzenia była związana z 36-48 proc. niższymi szansami na całkowitą wymianę stawu biodrowego w ciągu 12 miesięcy. Brzmi to tak, jakby bieganie mogło chronić biodra przed operacją, ale tutaj trzeba zachować szczególną ostrożność.
Badanie nie wykazało, że bieganie zapobiega uszkodzeniom i konieczności operacji stawu biodrowego. Naukowcy zaobserwowali jedynie zależność między podejmowaniem aktywności o dużej sile uderzenia a mniejszym prawdopodobieństwem wymiany stawu biodrowego.
Dlaczego aktywniejsi pacjenci mogli rzadziej trafiać na operację? Jednym z możliwych wyjaśnień jest po prostu lepsza sprawność osób aktywnych. Ktoś, kto jest w stanie biegać, grać w tenisa czy uprawiać narciarstwo, może mieć lepszą funkcję stawu i większą wydolność niż osoba, która z powodu zaawansowanej choroby ma trudności nawet z chodzeniem.
Może więc być tak, że osoby aktywne miały mniej zaawansowane problemy już na początku obserwacji. Nie można wykluczyć także innych różnic między grupami.

Skąd wziął się mit, że bieganie niszczy stawy?
Przekonanie, że bieganie prowadzi do szybszego zużycia kolan, jest bardzo rozpowszechnione. Nietrudno zresztą zrozumieć, skąd się wzięło.
Podczas biegu ciało wielokrotnie przyjmuje obciążenie. Każdy trening oznacza setki lub tysiące kroków, a więc równie wiele powtarzających się obciążeń stawów. Intuicyjnie można więc uznać, że im więcej biegamy, tym szybciej "zużywają się" kolana.
Na zużycie stawów wpływa nie tylko liczba kilometrów pokonanych podczas chodzenia czy biegania. Znaczenie mają między innymi masa ciała, wiek, wcześniejsze urazy, siła mięśni, sposób poruszania się, predyspozycje genetyczne oraz ogólny poziom aktywności.
Choroba zwyrodnieniowa nie musi oznaczać zakazu ruchu
Wyniki nowego badania wpisują się w szerszą zmianę podejścia do aktywności fizycznej osób z chorobą zwyrodnieniową. Przez lata pacjentom często zalecano przede wszystkim aktywności o mniejszym obciążeniu, takie jak spacerowanie, pływanie czy jazda na rowerze.
Tego rodzaju ruch nadal może być bardzo dobrym wyborem, ale problem pojawia się wtedy, gdy zalecenie wybierania łagodniejszych form aktywności zamienia się w przekonanie, by unikać wszystkiego, co mocniej obciąża stawy.
Autorzy badania zwracają uwagę, że osoby z chorobą zwyrodnieniową mogą czerpać z aktywności fizycznej nie tylko korzyści dla zdrowia fizycznego. Ruch może mieć również znaczenie dla samopoczucia psychicznego i kontaktów społecznych. Całkowite odebranie komuś ulubionej aktywności może więc oznaczać utratę ważnego elementu codziennego życia.
Dr Bernard Liew, główny autor badania, podkreśla, że nie chodzi o namawianie wszystkich pacjentów ze zwyrodnieniem do biegania. Chodzi raczej o to, by nie zakładać automatycznie, że osoba, która już biega lub uprawia sport o większej intensywności, musi z niego zrezygnować tylko dlatego, że rozpoznano u niej chorobę zwyrodnieniową.
Z kolei ktoś, kto nigdy nie biegał, nie powinien traktować badania jako zachęty do rozpoczęcia intensywnego treningu bez przygotowania.
Najważniejsza zasada? Ruch dopasowany do człowieka
Choroba zwyrodnieniowa jest częsta i może znacząco ograniczać codzienną aktywność. Nie oznacza jednak automatycznie konieczności prowadzenia siedzącego trybu życia.
Nowe wyniki sugerują, że podejście do ruchu powinno być bardziej indywidualne. Dla jednej osoby najlepszy będzie spacer i ćwiczenia wzmacniające, dla innej rower lub pływanie, a ktoś, kto od lat biega, być może będzie mógł nadal to robić - pod warunkiem odpowiedniego dostosowania treningu do swoich możliwości.













