Nadprogramowe kilogramy, BMI powyżej 30, problemy ze "zrzuceniem wagi" mimo kolejnych prób, diet i ćwiczeń, a potem schorowane serce, nadciśnienie, zadyszka przy najdrobniejszych czynnościach i frustracja - że nie potrafię z tym wygrać. Nagromadzona tkanka tłuszczowa nie jest obojętna biochemicznie - napędza mechanizm potrzeby jedzenia, "psuje metabolizm", zaburzone są ośrodki głodu i sytości, a natrętne myśli o jedzeniu dopełniają problemu.
Doktorze, zacznijmy od mitu: "Wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać". Dlaczego to hasło brzmi logicznie, a jednak w praktyce często nie działa?
Lek. Tomasz Witaszek, obesitolog: To częsta rada, którą słyszą moi pacjenci: "Jedz mniej". "Po prostu przejdź na dietę". Jednak to nie działa w ten sposób. Żeby masa ciała się zmniejszała, rzeczywiście trzeba dostarczać mniej energii, niż organizm zużywa. To prosty koncept, ale w praktyce niezwykle trudny do utrzymania przez dłuższy czas.
Otyłość jest chorobą o podłożu biologicznym i bardzo zróżnicowanych przyczynach. W jej rozwoju znaczącą rolę odgrywają zarówno predyspozycje indywidualne, w tym uwarunkowania genetyczne, jak i środowisko, w którym żyjemy - sposób wychowania, dostęp do żywności, styl życia czy poziom codziennego stresu.
Hasło "wystarczy jeść mniej" szkodzi sprawie, ponieważ upraszcza złożony problem, nie oferując jednocześnie realnego rozwiązania. Co więcej, bywa bardzo krzywdzące dla osób żyjących z otyłością, sugerując, że choroba jest wyłącznie efektem braku kontroli lub zaangażowania.
Skąd więc bierze się otyłość - choroba? Jakie mechanizmy w organizmie przestają działać, lub działają nieprawidłowo, że pacjent częściowo traci wpływ na kontrolę wagi?
Osoby, które mają nadmierną masę ciała, często doświadczają zaburzeń regulacji głodu i sytości. Zwykle im większa masa ciała, tym trudniej jest poczuć się naprawdę najedzonym po posiłku. Może pojawiać się silna, trudna do opanowania ochota na słodkie lub wysoko przetworzone produkty, nawet krótko po jedzeniu.
Wielu pacjentów, z którymi rozmawiam, opisuje sytuację, w której mimo zjedzenia pełnego posiłku potrzeba dalszego jedzenia nie znika. Towarzyszy temu tzw. food noise - uporczywe, natrętne myśli o jedzeniu, które pojawiają się niezależnie od faktycznego zapotrzebowania energetycznego i utrudniają normalne funkcjonowanie.
Wiele osób słyszy, że otyłość to kwestia silnej woli. Jak w prosty sposób wyjaśnić, że to choroba metaboliczna, w której ogromną rolę odgrywają hormony - np. te odpowiedzialne za uczucie głód i sytość?
Otyłość to nie kwestia silnej woli. To, ile jemy, jak odczuwamy głód i sytość, ile energii potrzebuje nasz organizm oraz jak reaguje on na deficyt kaloryczny, nie zależy wyłącznie od naszej świadomości i determinacji.
Osoby żyjące z otyłością często odczuwają silniejszy głód i słabszą sytość. Jednym z kluczowych mechanizmów jest leptynooporność. Mimo że w otyłości stężenia leptyny - hormonu sytości - są wysokie, układ nerwowy przestaje na nią prawidłowo reagować. W efekcie mózg nie "widzi" zgromadzonej tkanki tłuszczowej i nadal nasila sygnały głodu, jednocześnie osłabiając sytość.
Równocześnie odpowiedź na hormony jelitowe sprzyjające uczuciu najedzenia, takie jak GLP-1, bywa osłabiona. Dlatego po posiłku sytość może być słabiej odczuwana i krócej się utrzymywać. Zmienia się także wrażliwość na grelinę, czyli hormon głodu. Dodatkowo przewlekłe zmiany w układzie nagrody sprzyjają sięganiu po większe ilości jedzenia, zwłaszcza produktów wysoko smakowitych.
To tak, jakby całe ciało było rozregulowane….
Dokładnie. Ale otyłość to nie tylko hormony. Nie wszyscy mamy takie same możliwości prowadzenia zdrowego stylu życia. Różnimy się poziomem wiedzy, ilością czasu, sytuacją finansową, innymi chorobami czy możliwościami ruchu. Współczesne środowisko w dużym stopniu sprzyja rozwojowi otyłości.
Dlatego motywacja i wytrwałość są ważne, ale w wielu przypadkach to za mało. Potwierdzają to dane populacyjne - liczba osób chorujących na otyłość stale rośnie, mimo że większość z nich wielokrotnie próbowała zmienić swoje zachowania.
Czy to prawda, że organizm może "bronić się" przed utratą wagi? Co dzieje się biologicznie, gdy po restrykcyjnej diecie kilogramy wracają szybciej niż się ich pozbyłyśmy?
Gdy zaczynamy jeść mniej, nasz organizm odbiera to jako sytuację niekorzystną. Z perspektywy ewolucyjnej jedzenie mniej, niż potrzebujemy, było sygnałem ograniczonego dostępu do pożywienia. W odpowiedzi ciało zaczyna oszczędzać energię i stara się jak najbardziej chronić swój "zapas energii", czyli tkankę tłuszczową.
Organizm aktywnie reaguje na spadek masy ciała. Im dłużej jemy mniej, tym silniej uruchamiane są mechanizmy kompensacyjne: rośnie odczuwanie głodu, a jednocześnie zmniejsza się ilość kalorii potrzebnych do funkcjonowania. Jedzenie staje się też bardziej atrakcyjne i zaczynamy go intensywniej łaknąć.
Co więc dzieje się, gdy ktoś ma "jeść mniej" przez miesiące lub lata? U większości osób w pewnym momencie wyczerpują się zasoby potrzebne do ciągłego przeciwstawiania się tym reakcjom organizmu. To prowadzi do zwiększenia objętości spożywanych posiłków i ponownego wzrostu masy ciała.
Dlatego właśnie otyłość jest chorobą tak trudną do leczenia.
Coraz częściej mówi się, że celem nie jest sama utrata kilogramów, ale poprawa funkcjonowania. Do czego prowadzi nieleczona otyłość?
Nieleczona choroba otyłościowa wiąże się z ponad 200 znanymi powikłaniami. Nadmiar tkanki tłuszczowej sprzyja rozwojowi takich chorób jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, niealkoholowa choroba stłuszczeniowa wątroby czy obturacyjny bezdech senny. Osoby z nadmierną masą ciała mają także istotnie zwiększone ryzyko zawału serca i udaru mózgu.
Warto jednak pamiętać, że otyłość wpływa nie tylko na narządy i układy, ale również na zdrowie psychiczne. Wiele osób żyjących z otyłością doświadcza obniżonego nastroju, lęku, spadku samooceny czy wycofania z życia społecznego - nawet wtedy, gdy wyniki badań laboratoryjnych mieszczą się w normie.
Jest jeszcze aspekt psychologiczny. Trudno być otyłym w pełni szczęśliwym człowiekiem… Trudno uniknąć kąśliwych spojrzeń czy komentarzy.
To bardzo ważny temat! Niestety - stygmatyzacja choroby otyłościowej jest często pomijanym, a niezwykle istotnym aspektem problemu. Sposób, w jaki osoby z otyłością są oceniane, komentowane i traktowane przez otoczenie - również przez system ochrony zdrowia - może być źródłem realnego i długotrwałego cierpienia psychicznego.
Czy oprócz nadmiernej wagi, otyłość daje jakieś objawy? Innymi słowy - jakie zmiany w codziennym samopoczuciu, poza spadkiem wagi, są pierwszym sygnałem, że idziemy w dobrym kierunku?
Bardzo często pierwszym znakiem, że leczenie idzie w dobrą stronę, nie jest waga, ale to, jak czujesz się na co dzień. Pojawia się więcej energii, łatwiej wstać rano, poprawia się to jak tolerujemy wysiłek. Po posiłkach znika senność, uczucie ciężkości czy dyskomfort, które wcześniej były czymś "normalnym".
Z czasem dochodzą kolejne zmiany zdrowotne: poprawiają się wartości ciśnienia tętniczego, spada poziom glukozy we krwi, a u części kobiet cykl miesiączkowy zaczyna się regulować. Ciało stopniowo wraca do równowagi - często zanim zobaczysz to wyraźnie na wadze.
I właśnie taki jest cel leczenia choroby otyłości. To nie tylko liczby i kilogramy, ale realna poprawa jakości życia. Waga jest jednym z parametrów, ale to codzienne funkcjonowanie najczęściej jako pierwsze pokazuje, że zmiana naprawdę się dzieje.
Czy nadmiarowe kilogramy u nastolatki zapowiadają problemy zdrowotne u kobiet w dojrzałym wieku?
Tak dzieje się bardzo często. Nadmierna masa ciała w okresie dorastania istotnie zwiększa ryzyko problemów zdrowotnych w dorosłości. Wiele nastolatek z otyłością pozostaje osobami chorującymi na otyłość również w późniejszym życiu, co wiąże się ze znacznie wyższym ryzykiem powikłań kardiometabolicznych, zaburzeń funkcjonalnych, a także niektórych nowotworów.
Czyli otyłość w młodym wieku wpływa na całe życie?
Zdecydowanie. Badania pokazują, że otyłość w młodym wieku w dorosłości wiąże się z wyższymi wartościami ciśnienia tętniczego, niekorzystnym profilem lipidowym czy częstszym współwystępowaniem wielu czynników ryzyka sercowo-naczyniowego.
Jednocześnie warto wyraźnie podkreślić jedną ważną rzecz: wczesna i trwała redukcja nadmiaru masy ciała oraz zmiana stylu życia mogą istotnie zmniejszyć to ryzyko.
Czy otyłość to choroba na całe życie? Dlaczego restrykcyjne diety często kończą się tzw. efektem jo-jo i poczuciem winy? Co zamiast nich - jak budować nawyki, które zostaną z nami na lata?
Największym problemem restrykcyjnych diet jest to, że dla większości osób nie są one możliwe do utrzymania w dłuższej perspektywie. Najczęściej sięgamy po nie z dobrych intencji - chcemy poprawić stan zdrowia i poczuć się lepiej. Jednak wykluczanie dużych grup produktów czy narzucanie bardzo rygorystycznego reżimu treningowego zwykle nie da się utrzymać przez miesiące czy lata.
W pewnym momencie dochodzi do złamania restrykcji, co często prowadzi do ponownego wzrostu masy ciała i poczucia winy. To z kolei popycha do kolejnych prób, a jeśli one również nie są utrzymywalne, cały cykl zaczyna się powtarzać.
Dlatego tak istotne jest szukanie metod, które można stosować długoterminowo i które da się dopasować do realnego życia. Otyłość jest chorobą przewlekłą i wymaga podejścia, które można utrzymać przez całe życie.
Najtrudniejsze w dietach eliminacyjnych jest ciągłe pilnowanie się, poczucie, że coś mi wolno, a czegoś nie wolno. Czy są produkty, które swoim pacjentów każe pan całkowicie wyeliminować, czy raczej to kwestia ilości, bo "wszystko jest dla ludzi"?
Zawsze zachęcam do całkowitego wykluczenia alkoholu. Poza tym nie zalecam jednak pełnego eliminowania konkretnych grup produktów, choć oczywiście część z nich warto wyraźnie ograniczyć - zwłaszcza żywność wysoko przetworzoną.
Często powtarzam podczas wizyt: nie waży pani za dużo dlatego, że je pani słodycze. Waży pani za dużo dlatego, że być może je pani ich za dużo. Dlatego zamiast prostych zakazów warto przyjrzeć się temu, co do tego prowadzi, i zaproponować postępowanie dopasowane do konkretnej osoby.
W mediach społecznościowych widzimy spektakularne metamorfozy "przed i po". Jak nie wpaść w pułapkę porównywania się i skupić się na własnym zdrowiu, a nie na cudzym wyglądzie?
W leczeniu otyłości jedynym sensownym punktem odniesienia jest porównywanie się do samego siebie sprzed rozpoczęcia terapii. Obserwowanie innych osób nie zmienia naszej sytuacji zdrowotnej ani nie przybliża nas do celu.
W kontekście tzw. spektakularnych metamorfoz często żartuję podczas wizyt, że gdybyśmy mogli dziś zobaczyć osoby ze zdjęć "przed i po", mogłoby się okazać, że ten imponujący efekt dawno został zaprzepaszczony. A nam przecież zależy nie na chwilowym wyniku, lecz na jak najdłuższym utrzymaniu wprowadzonych zmian.
Co myśli Pan gdy słyszy, że farmakologiczne leczenie otyłości to droga na skróty? Że tylko dieta, ćwiczenia i ciągłe odmawianie sobie jedzenia jest słuszną drogą do obniżenia wagi u osoby z chorobą otyłościową?
Myślę, że osoby wyrażające ten pogląd nie postrzegają otyłości jako choroby, a w konsekwencji nie widzą potrzeby jej leczenia. Otyłość jest chorobą przewlekłą o podłożu biologicznym, a nie wyłącznie efektem stylu życia.
Oczywiście, niezależnie od stosowania farmakoterapii, praca nad zdrowym stylem życia zawsze stanowi podstawę leczenia. Jednocześnie musimy uwzględniać biologiczne mechanizmy leżące u podłoża otyłości. Jeśli istnieją ku temu wskazania medyczne, zastosowanie leczenia farmakologicznego nie jest "pójściem na skróty", lecz elementem kompleksowej, opartej na wiedzy medycznej terapii.
Jaką rolę powinien odegrać lekarz rodzinny w procesie leczenia otyłości? Kiedy to już nie kwestia "diety", ale sygnał, że potrzebujemy medycznego wsparcia i długofalowego prowadzenia?
Kluczowe jest sięganie po rzetelną, opartą na wiedzy medycznej informację. Pierwszym krokiem powinno być zgłoszenie się do lekarza i przeprowadzenie odpowiedniej diagnostyki, w tym badań laboratoryjnych i pomiarów czy analizy składu ciała. To lekarz ocenia sytuację zdrowotną pacjenta, identyfikuje możliwe przyczyny i powikłania otyłości oraz pomaga rozpoznać moment, w którym sama zmiana stylu życia przestaje być wystarczająca i warto rozważyć inne metody.
Rola lekarza rodzinnego polega na koordynowaniu procesu leczenia: zaplanowaniu postępowania dostosowanego do indywidualnych potrzeb pacjenta, monitorowaniu efektów terapii, a w razie potrzeby kierowaniu do innych specjalistów i wdrażaniu leczenia farmakologicznego.
Gdyby miał Pan zostawić czytelniczkom jedną myśl: dlaczego leczenie otyłości to inwestycja w energię, sprawność i zdrową przyszłość - a nie tylko w mniejszy rozmiar ubrań?
Bo zdrowie to inwestycja na długie lata. Otyłość jest chorobą przewlekłą, która wpływa nie tylko na wygląd, ale naszą jakość życia i ryzyko wielu poważnych chorób.
Warto pamiętać, że młoda osoba chorująca na otyłość bardzo często staje się w przyszłości dorosłą osobą z otyłością i jej konsekwencjami zdrowotnymi. Dlatego tak ważna jest edukacja w zakresie zdrowych nawyków, ale również moment, w którym decydujemy się zwrócić po pomoc do specjalisty - zanim problem zacznie nas ograniczać w codziennym życiu.
Więcej o kampanii "Odzyskaj lekkość życia" dowiecie się tutaj.









