Spis treści:
- Ołów. Dlaczego dzieci są najbardziej narażone
- Badania zespołu z USA
- Bezpieczne alternatywy i edukacja konsumentów
Ołów. Dlaczego dzieci są najbardziej narażone
Światowa Organizacja Zdrowia zwraca uwagę, że nie istnieje poziom ekspozycji na ołów, który można uznać za w pełni bezpieczny. Jak podkreślono, nawet niewielkie ilości tego metalu mogą prowadzić do poważnych skutków zdrowotnych. Szczególnie narażone są dzieci, u których ołów może zaburzać rozwój układu nerwowego, obniżać zdolności poznawcze oraz negatywnie wpływać na zdrowie w dorosłym życiu. WHO apeluje jednocześnie o pilne działania systemowe na całym świecie w celu ograniczenia źródeł narażenia i całkowitego wyeliminowania tego toksycznego pierwiastka z otoczenia ludzi.
Ołów, nawet w minimalnych ilościach, jest toksyczny i może powodować problemy behawioralne, uszkodzenia mózgu oraz zaburzenia pracy ośrodkowego układu nerwowego. Małe dzieci są szczególnie narażone, nie tylko z powodu intensywnego rozwoju mózgu, ale także przez naturalne zachowania eksploracyjne, wkładanie tkanin do ust czy ich żucie.
- Dzieci są nie tylko najbardziej narażone na działanie ołowiu, ale także stanowią grupę wiekową, która będzie wkładać ubrania do ust - podkreśla Cristina Avello, jedna z autorek badań.
Badania zespołu z USA
Zespół naukowców z Marian University, kierowany przez Kamilę Deavers, przeprowadził badania obejmujące 11 koszulek w różnych kolorach od czerwieni i żółci po szarości i niebieskości, pochodzących od czterech sprzedawców (w tym marek fast fashion i dyskontów).
Okazało się, że wszystkie testowane koszulki przekraczały dopuszczalny limit ołowiu w odzieży dziecięcej w USA, wynoszący 100 ppm. Najwyższe stężenia odnotowano w jaskrawych tkaninach, takich jak czerwony i żółty kolor, niezależnie od marki.
Kolejnym etapem badań była analiza biodostępności ołowiu, czyli jego potencjalnego wchłaniania przez organizm dziecka podczas typowego kontaktu z ubraniem. Naukowcy użyli symulacji żołądkowej, aby oszacować maksymalne uwalnianie ołowiu, oraz obliczyli stosunek biodostępnego ołowiu w stosunku do całkowitej zawartości. Dane sugerują, że nawet sporadyczne żucie takich tkanin może przekroczyć dzienny limit spożycia ołowiu ustalony przez FDA (Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków), a regularna ekspozycja mogłaby doprowadzić do poziomów wymagających klinicznego monitorowania.
Naukowcy planują kontynuować analizy, aby sprawdzić, czy zawartość ołowiu w tkaninach przekłada się na jego faktyczną absorpcję przez organizm. Badacze chcą również ustalić, w jaki sposób pranie wpływa na związki ołowiu obecne w odzieży w tym czy może dochodzić do ich przenoszenia na inne ubrania oraz jak reagują one z różnymi detergentami. Jednym z rozważanych scenariuszy jest powstawanie w pralce osadów zawierających ołów, które mogą wymagać usunięcia, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się zanieczyszczeń, także do systemów ściekowych.
Bezpieczne alternatywy i edukacja konsumentów
Jednym z głównych celów zespołu jest edukacja konsumentów oraz presja na przemysł tekstylny w kierunku bezpiecznych alternatyw dla ołowiu w procesie barwienia. Takie zamienniki już istnieją, naturalne zaprawy z roślin o wysokiej zawartości garbników, jak kora dębu, skórka granatu czy rozmaryn, a także ałun. Wdrożenie takich technologii wiąże się jednak z kosztami, a bez nacisku ze strony konsumentów lub regulacji prawnych tempo zmian w branży pozostaje ograniczone.
Ostatecznie badania Deavers, Avello i Espinozy podkreślają potrzebę zwiększenia świadomości społeczeństwa. - Wszystko, co robimy, jest ważne i pomocne tylko wtedy, gdy o tym mówimy - podsumowuje Avello, podkreślając znaczenie edukacji rodziców w zakresie zagrożeń ukrytych w szybkiej modzie.
Źródła:
https://www.eurekalert.org/news-releases/1119514
https://www.sciencedaily.com/releases/2026/04/260402042737.htm
https://www.who.int/news/item/17-10-2025-no-safe-level--act-now-to-end-lead-exposure?













