Spis treści:
- Smalec nie jest dietetycznym czarnym charakterem
- Co właściwie kryje się w smalcu?
- Czy smalec podnosi cholesterol?
- Smalec czy masło? A może oliwa?
- Czy można smażyć na smalcu?
- Zdrowy czy niezdrowy? Najważniejszy jest umiar
Smalec nie jest dietetycznym czarnym charakterem
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu smalec był jednym z podstawowych tłuszczów w polskiej kuchni. Smażono na nim, dodawano go do wypieków, smarowano nim chleb i podawano z ogórkiem kiszonym. Później przyszedł czas produktów light, margaryn i olejów roślinnych, a tłuszcze zwierzęce trafiły na żywieniową czarną listę.
Dziś ten obraz zaczyna się komplikować. Głośno zrobiło się między innymi o rankingu BBC Future, w którym analizowano wartość odżywczą ponad tysiąca produktów. Ku zaskoczeniu wielu osób tłuszcz wieprzowy znalazł się w pierwszej dziesiątce zestawienia. To jednak nie znaczy, że smalec można jeść bez ograniczeń ani że jest zdrowszy od warzyw, ryb czy oliwy. Ranking oceniał przede wszystkim potencjał produktu jako elementu zbilansowanej diety, a nie jego wpływ na zdrowie przy codziennym i obfitym spożyciu.
Co właściwie kryje się w smalcu?
Smalec to prawie czysty tłuszcz, dlatego jest bardzo kaloryczny. W 100 g znajduje się około 900 kcal. Nie ma w nim białka ani węglowodanów, za to jest mieszanką różnych kwasów tłuszczowych. Około 40 proc. stanowią tłuszcze nasycone, a dużą część także tłuszcze jednonienasycone, w tym kwas oleinowy, który kojarzymy głównie z oliwą z oliwek.
To właśnie ten skład sprawia, że smalec nie jest wyłącznie "złym tłuszczem", jak często bywa przedstawiany. Jednocześnie nie można pomijać jego zawartości tłuszczów nasyconych. Ich nadmiar w diecie może podnosić stężenie cholesterolu LDL, czyli frakcji potocznie nazywanej "złym cholesterolem". Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami serca, miażdżycą, zaburzeniami lipidowymi lub genetyczną skłonnością do wysokiego cholesterolu.
Czy smalec podnosi cholesterol?
Może podnosić, zwłaszcza gdy pojawia się w diecie często i w dużych ilościach. Nie działa jednak w próżni. Znaczenie ma cały jadłospis: ilość warzyw, błonnika, ryb, orzechów, produktów pełnoziarnistych, aktywność fizyczna, masa ciała i ogólny styl życia.
Inaczej będzie wyglądała sytuacja osoby, która od czasu do czasu zje kromkę chleba ze smalcem, a na co dzień dba o różnorodną dietę. Inaczej u kogoś, kto regularnie smaży na smalcu, je dużo tłustego mięsa, wędlin, fast foodów i mało produktów roślinnych. W tym drugim przypadku problemem nie jest wyłącznie smalec, ale cały wzorzec odżywiania.

Smalec czy masło? A może oliwa?
W porównaniu z masłem smalec ma zwykle mniej tłuszczów nasyconych i więcej jednonienasyconych. Jest też dość stabilny podczas smażenia, dlatego w tradycyjnej kuchni tak dobrze sprawdzał się do obróbki cieplnej. Masło ma z kolei charakterystyczny smak i dostarcza niewielkich ilości witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, ale podczas smażenia szybciej się przypala.
Jeśli jednak patrzymy na zdrowie serca, wciąż najlepiej wypadają tłuszcze bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, zwłaszcza oliwa z oliwek, olej rzepakowy, orzechy, pestki, awokado i tłuste ryby. Smalec może być dodatkiem, ale nie powinien być głównym tłuszczem w codziennej diecie.
Czy można smażyć na smalcu?
Tak, smalec nadaje się do smażenia i pieczenia, ponieważ jest stosunkowo odporny na wysoką temperaturę. To nie oznacza jednak, że każde danie przygotowane na smalcu staje się zdrowe. Smażenie samo w sobie zwiększa kaloryczność potraw, a częste jedzenie mocno podsmażanych dań nie jest najlepszym wyborem dla serca, wątroby ani masy ciała.
Jeśli smalec pojawia się w kuchni, najlepiej używać go okazjonalnie i w małej ilości. Warto też wybierać prosty produkt bez zbędnych dodatków, konserwantów i sztucznych aromatów. Domowy smalec z cebulką czy skwarkami ma swój urok, ale jeszcze bardziej podnosi kaloryczność i zawartość tłuszczów nasyconych.
Zdrowy czy niezdrowy? Najważniejszy jest umiar
Smalec nie zasługuje ani na demonizowanie, ani na status superfood. To tradycyjny tłuszcz, który ma ciekawszy skład, niż przez lata sądzono, ale nadal wymaga rozsądku. Odrobina smalcu od czasu do czasu nie zrujnuje zdrowej diety. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się codzienną podstawą smażenia i zastępuje korzystniejsze dla serca tłuszcze roślinne.
Najrozsądniejszy wniosek? Pajda ze smalcem może zostać w kulinarnym repertuarze, ale raczej jako nostalgiczny przysmak niż codzienny element menu. Organizm najbardziej lubi różnorodność, a serce nadal będzie wdzięczne za oliwę, ryby, orzechy, warzywa i błonnik.














