Spis treści:
- Nie wątpiła w lekarzy, lecz we własny ból
- Kobietę też boli, ale najpierw musi to udowodnić
- "Zawsze wytrzymają". Pułapka kobiecej odporności
- To nie "histeria". Kobiecy mózg może inaczej przetwarzać ból
- Nieleczony ból nie hartuje. Może utrwalić się w układzie nerwowym
- "Taka pani uroda" może zasłaniać chorobę
- Kiedy "nietypowe" oznacza po prostu kobiece
- Czy podejście do pacjentek zaczyna się zmieniać?
- Leczenie bólu nie jest nagrodą za dzielność
Nie wątpiła w lekarzy, lecz we własny ból
Marta od nastoletnich lat wiedziała, że zbliża się "ten dzień". Najpierw pojawiało się charakterystyczne ciągnięcie w dole brzucha. Kilka godzin później ból promieniował do pleców i ud. Dochodziły do niego nudności, biegunka, zawroty głowy, osłabienie i zimny pot. Zdarzało się, że siedziała na podłodze w łazience, bo nie miała siły wrócić do łóżka.
Na początku zakładała, że to normalne. Jej koleżanki też narzekały na miesiączki, a kobiety w rodzinie powtarzały, że trzeba przez to przejść. Gdy ból zaczął coraz mocniej utrudniać jej codzienne funkcjonowanie, zdecydowała się w końcu szukać pomocy u lekarzy. Pierwszy zalecił środki przeciwbólowe. Drugi powiedział, że po ciąży dolegliwości zapewne ustąpią. Kolejny zrzucił winę na stres.
Wychodziłam z gabinetu z poczuciem, że nie umiem radzić sobie z czymś, co dla innych kobiet nie jest problemem. Przestałam pytać, dlaczego mnie boli. Zaczęłam pytać, dlaczego jestem taka słaba
- opowiada Marta.
Z czasem ból przestał pojawiać się wyłącznie podczas miesiączki. Marta odczuwała go podczas wysiłku, korzystania z toalety i współżycia. Zaczęła odwoływać spotkania, brać urlop i planować wyjazdy tak, aby nie wypadały w pierwszych dniach cyklu. Pewnej nocy nie była już w stanie samodzielnie wstać z łóżka, więc pojechała na SOR. W szpitalu czekała skulona na krześle, przyciskając ręce do brzucha. Po badaniu usłyszała, że w tej chwili nie ma powodów do pilnej interwencji. Jeżeli ból stanie się nie do wytrzymania, powinna zgłosić się ponownie.
- Nie wiedziałam, co jeszcze musi się wydarzyć. Nie mogłam się wyprostować, trzęsłam się i miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. A jednak ktoś uznał, że najwyraźniej nadal jestem w stanie wytrzymać - wspomina.
Kobietę też boli, ale najpierw musi to udowodnić
Ból jest doświadczeniem subiektywnym. Nie można zmierzyć go równie łatwo jak temperatury, ciśnienia czy poziomu glukozy. Lekarz musi w dużej mierze oprzeć się na relacji pacjenta: miejscu występowania bólu, jego nasileniu, charakterze, czasie trwania i objawach towarzyszących. Właśnie na tym etapie mogą ujawniać się stereotypy - również te nieświadome.
Prof. Magdalena Kocot-Kępska, prezeska Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, zwraca uwagę, że cierpienie pacjentek nadal bywa niedoceniane.
Ból u kobiet jest niedoceniany i deprecjonowany
- mówi ekspertka.
Jak wskazuje, kobieta zgłaszająca się na SOR z dolegliwościami bólowymi statystycznie otrzymuje mniej leków przeciwbólowych niż mężczyzna z takim samym zespołem bólowym. Problem dotyczy utrwalonych schematów wpływających na interpretację objawów. Jeżeli pacjentka mówi spokojnie, jej ból może zostać uznany za niewielki. Jeżeli płacze i mówi emocjonalnie - może zostać uznana za nadmiernie pobudzoną.
- Miałam wrażenie, że nie istnieje dobry sposób mówienia o bólu. Kiedy byłam spokojna, słyszałam, że chyba nie jest aż tak źle. Kiedy zaczynałam płakać, czułam, że jestem traktowana jak osoba, która histeryzuje - mówi Marta.
"Zawsze wytrzymają". Pułapka kobiecej odporności
Psycholożka Anna Wietrzykowska zwraca uwagę na kulturowy obraz kobiety jako osoby, która dźwiga obowiązki, opiekuje się innymi i potrafi znieść więcej.
W naszym kręgu kulturowym postrzega się kobiety jako te, co dźwigają, te, co zawsze wytrzymają
- mówi psycholożka. Dodaje, że od kobiet oczekuje się większej wytrzymałości, siły i szybszej regeneracji.
Na pierwszy rzut oka może to brzmieć jak komplement. Kobieta jest przecież odporna, zaradna i potrafi funkcjonować mimo trudności. W praktyce takie przekonanie może działać przeciwko niej. Skoro "i tak wytrzyma", jej ból można odłożyć na później. Wytrzymałość przestaje być cechą, a staje się oczekiwaniem.
- Przez naprawdę długi czas byłam nawet dumna, że potrafię tyle znieść. Szłam do pracy po nieprzespanej nocy, brałam tabletki i udawałam, że wszystko jest w porządku. Dopiero później zrozumiałam, że dzielność nie polega na ignorowaniu potrzeb własnego ciała - wyznaje Marta.

To nie "histeria". Kobiecy mózg może inaczej przetwarzać ból
Stereotypy społeczne dotyczące odczuwania bólu nakładają się na różnice biologiczne. Prof. Magdalena Kocot-Kępska wyjaśnia, że do momentu dojrzewania drogi bólowe dziewcząt i chłopców rozwijają się podobnie.
Znaczące różnice pojawiają się wraz z działaniem hormonów płciowych, które wpływają między innymi na receptory, neurony oraz substancje uczestniczące w powstawaniu i hamowaniu bólu. Ekspertka wskazuje również na sensytyzację ośrodkową, czyli zwiększone uwrażliwienie ośrodkowego układu nerwowego na bodźce bólowe.
- Nie jesteśmy histeryczkami, po prostu nasz mózg pracuje inaczej - podkreśla Kocot-Kępska.
Nie oznacza to, że każda kobieta odczuwa ból mocniej niż każdy mężczyzna. W obrębie obu płci występują ogromne różnice indywidualne. Pod wpływem takiego samego bodźca kobiety mogą opisywać ból jako silniejszy, dłużej trwający i obejmujący większy obszar ciała. Jedna z teorii dotyczy także testosteronu. Hormon ten może wpływać na mechanizmy przeciwbólowe i działać ochronnie przed rozwojem niektórych rodzajów bólu przewlekłego. Jednocześnie hormony kobiece mogą zwiększać podatność na określone zespoły bólowe.
Różnice biologiczne nie są jednak argumentem za lekceważeniem pacjentek. Przeciwnie - powinny prowadzić do lepszego dopasowania diagnostyki i leczenia.
Nieleczony ból nie hartuje. Może utrwalić się w układzie nerwowym
Marta przez lata słyszała, że do bólu można się przyzwyczaić. W praktyce to jej życie stopniowo przyzwyczajało się do dolegliwości. Rezygnowała ze spotkań ze znajomymi, unikała dłuższych podróży i brała wolne w dniach, w których spodziewała się miesiączki. Sam organizm nie stawał się jednak odporniejszy.
Prof. Magdalena Kocot-Kępska wyjaśnia, że mózg może uczyć się bólu. Nieprawidłowo leczone dolegliwości oddziałują na układ nerwowy, a drogi odpowiadające za odczuwanie bólu mogą z czasem zostać wzmocnione. Ból, który początkowo pojawiał się sporadycznie, może w ten sposób przekształcić się w przewlekły.
- Ból przewlekły to nie jest coś, z czym musimy żyć, ale coś, co można leczyć - podkreślała ekspertka Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
Długotrwałe dolegliwości wpływają na sen, koncentrację, pracę, relacje i aktywność fizyczną. Mogą prowadzić do lęku, poczucia bezradności i obniżonego nastroju. Nie oznacza to jednak automatycznie, że źródłem bólu jest psychika. Problemy emocjonalne mogą być skutkiem wielomiesięcznego cierpienia oraz kolejnych nieskutecznych prób uzyskania pomocy.
"Taka pani uroda" może zasłaniać chorobę
Sformułowanie "taka pani uroda" nie jest diagnozą. Nie wyjaśnia przyczyny bólu, nie określa dalszego postępowania i nie daje pacjentce planu leczenia. W praktyce może jedynie nauczyć ją, że cierpienie powinna zaakceptować, ponieważ nic nie da się z nim zrobić.
Bolesne miesiączki nie zawsze oznaczają poważną chorobę. Jeżeli jednak dolegliwości wyłączają kobietę z codziennego życia, prowadzą do omdleń, wymiotów, bardzo obfitych krwawień albo pojawiają się także poza miesiączką, wymagają diagnostyki. Jedną z możliwych przyczyn jest endometrioza, ale pod podobnymi objawami mogą kryć się także adenomioza, mięśniaki, choroby układu moczowego i pokarmowego, zrosty czy zespoły przewlekłego bólu miednicy.
Najgorsze było to, że po kilku wizytach przestałam ufać samej sobie. Kiedy pojawiał się kolejny objaw, utwierdzałam się w przekonaniu, że po postu przesadzam
- mówi Marta.

Kiedy "nietypowe" oznacza po prostu kobiece
Problem nie ogranicza się jedynie do ginekologii. Przekładem może być chociażby zawał serca. W powszechnej wyobraźni osoba przechodząca zawał to starszy mężczyzna chwytający się za klatkę piersiową.
Tym czasem u kobiet także może wystąpić ból w klatce piersiowej, ale mogą pojawić się również duszność, osłabienie, nudności, wymioty oraz ból szyi, pleców czy nadbrzusza. Objawy te często są opisywane jako "nietypowe". Powstaje jednak pytanie: nietypowe dla kogo?
Jeżeli określony obraz choroby występuje u dużej grupy pacjentek, nie jest odstępstwem od ludzkiej normy. Jest odmienny od modelu, który przez lata budowano przede wszystkim na obserwacji męskiego organizmu.
Nazywanie kobiecych objawów nietypowymi może prowadzić do ich ignorowania - zarówno przez personel, jak i przez same pacjentki. Kobieta może uznać osłabienie, duszność czy nudności za przemęczenie, stres lub niestrawność, a pomoc nie nadejdzie na czas.
Czy podejście do pacjentek zaczyna się zmieniać?
Warto jednak zaznaczyć, że zmiany następują, choć nie od razu rozwiązują wszystkie problemy. Od 2017 roku prawo do leczenia bólu przysługuje każdemu pacjentowi, a nie - jak wcześniej - wyłącznie osobom w stanie terminalnym. W 2023 roku wprowadzono pierwszy w Polsce standard organizacyjny leczenia bólu w warunkach ambulatoryjnych. Nakłada on na placówki obowiązek oceny natężenia bólu, jego leczenia oraz monitorowania skuteczności zastosowanej terapii.
Temat nadal pozostaje przedmiotem działań instytucji publicznych. W 2025 roku Komisja Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich wskazywała między innymi na zbyt długie kolejki do poradni leczenia bólu, ich nierównomierne rozmieszczenie oraz fragmentaryczne leczenie zamiast podejścia całościowego. Jednocześnie podkreślono, że placówka ma obowiązek określić natężenie bólu, podjąć leczenie i kontrolować jego efekty.
Konkretną zmianą dotyczącą zdrowia kobiet jest także uruchomiony od lipca 2025 roku kompleksowy model leczenia zaawansowanej endometriozy finansowany przez NFZ. W ośmiu wyspecjalizowanych ośrodkach pacjentki mogą przejść pogłębioną diagnostykę, leczenie operacyjne, opiekę po zabiegu i konsultacje innych specjalistów. Do objęcia opieką potrzebne jest skierowanie od ginekologa.
To nie rozwiązuje szerszego problemu bagatelizowania kobiecego bólu. Pokazuje jednak, że dolegliwości przez lata sprowadzane do "kobiecej urody" coraz częściej są traktowane jako objawy wymagające zorganizowanej diagnostyki i leczenia.
Leczenie bólu nie jest nagrodą za dzielność
Prawo do leczenia bólu nie oznacza, że każda osoba powinna automatycznie otrzymać ten sam preparat. Lekarz musi uwzględnić przyczynę dolegliwości, stan zdrowia, przeciwwskazania, choroby współistniejące i inne przyjmowane leki. Czym innym jest jednak świadoma decyzja dotycząca rodzaju terapii, a czym innym pozostawienie pacjentki bez pomocy, ponieważ zdaniem otoczenia powinna jeszcze wytrzymać.
Ból nie jest egzaminem z odporności. Kobieta nie musi krzyczeć, płakać ani zemdleć, aby zasłużyć na leczenie. Nie musi także opisywać cierpienia w sposób, który zostanie uznany za wystarczająco spokojny, rzeczowy i "medyczny".
Dziś nie chcę już słyszeć, że jestem silna i sobie poradzę. Chcę usłyszeć, że ktoś mi wierzy, sprawdzi przyczynę i zaproponuje konkretne leczenie
- mówi Marta, która obecnie jest w trakcie pogłębionej diagnostyki pod kątem endometriozy. Po latach bagatelizowania dolegliwości trafiła pod opiekę specjalisty i czeka na wyniki kolejnych badań.
"Taka pani uroda" może brzmieć jak niewinne, potoczne zdanie. Dla pacjentki może oznaczać kolejne miesiące bez diagnozy, życie podporządkowane dolegliwościom i stopniową utratę zaufania do własnego ciała. Kobiety nie potrzebują zapewnienia, że potrafią znieść więcej. Potrzebują, aby ktoś sprawdził, dlaczego cierpią i co można zrobić, żeby ból przestał rządzić ich życiem.
Źródła:
"Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek", Magda Łucyan i Katarzyna Górniak, 2025
https://ptbb.pl/aktualnosci/eksperci-bol-przewlekly-w-polsce-ma-twarz-kobiety/
https://www.nfz.gov.pl/dla-pacjenta/informacje-o-swiadczeniach/leczenie-endometrioz
https://www.gov.pl/web/rpp/prawo-do-leczenia-bolu--podstawowym-prawem-kazdego-pacjenta
https://www.gov.pl/web/rpp/rozporzadzenie-ministerstwa-zdrowia-w-sprawie-leczenia-bolu-wchodzi-w-zycie
https://www.gov.pl/web/rpp/nie-musisz-cierpiec-z-bolu-masz-prawo-do-jego-lagodzenia















