Spis treści:
- Co dzieje się z tętnicami podczas długiego siedzenia?
- Organizm długo może nie wysyłać żadnych sygnałów
- Godzina ćwiczeń nie kasuje całego dnia bez ruchu
- Jak chronić tętnice podczas pracy siedzącej?
Dbając o serce, najczęściej myślimy o ciśnieniu, cholesterolu, diecie i kondycji samego mięśnia sercowego. Tymczasem równie ważny jest stan naczyń, którymi krew dociera do wszystkich tkanek. Zdrowe tętnice są elastyczne i potrafią rozszerzać się w odpowiedzi na zwiększone zapotrzebowanie organizmu na tlen. Gdy stają się sztywne, zwężone lub uszkodzone, serce musi pracować intensywniej, aby utrzymać prawidłowe krążenie.
Co dzieje się z tętnicami podczas długiego siedzenia?
W pozycji siedzącej duże mięśnie nóg pozostają niemal nieaktywne. Słabiej działa wówczas tzw. pompa mięśniowa, która podczas chodzenia pomaga przesuwać krew z kończyn dolnych z powrotem w kierunku serca. Zmniejsza się przepływ krwi w nogach oraz siła, z jaką krew oddziałuje na ściany naczyń. To właśnie ten bodziec pomaga śródbłonkowi, czyli wewnętrznej warstwie tętnic, prawidłowo regulować ich rozszerzanie.
Przeglądy badań wskazują, że już kilka godzin nieprzerwanego siedzenia może czasowo pogarszać funkcję naczyń w kończynach dolnych. Obserwowano również wzrost sztywności tętnic i ciśnienia krwi. Nie oznacza to, że po jednym dniu przy biurku rozwinie się miażdżyca. Problemem jest jednak regularne powtarzanie takiego schematu przez miesiące i lata, zwłaszcza gdy dochodzą do niego palenie, nadwaga, wysoki cholesterol, nadciśnienie lub cukrzyca.
Organizm długo może nie wysyłać żadnych sygnałów
Pogorszenie kondycji naczyń zwykle nie boli. Przez długi czas można czuć się dobrze, mimo że w organizmie stopniowo narastają niekorzystne zmiany. Siedzący tryb życia sprzyja gorszej kontroli poziomu glukozy, zmniejszonej wrażliwości tkanek na insulinę, wzrostowi ciśnienia oraz zaburzeniom lipidowym. Wszystkie te czynniki mogą z czasem zwiększać ryzyko miażdżycy, zawału, udaru i niewydolności serca.
Duże badanie opublikowane w 2025 roku w "Journal of the American College of Cardiology" wykazało, że długi czas spędzany w bezruchu był związany z większym ryzykiem migotania przedsionków, zawału, niewydolności serca i zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych. Szczególnie wyraźny wzrost ryzyka niewydolności serca i śmierci sercowo-naczyniowej obserwowano u osób pozostających w pozycji siedzącej lub leżącej ponad około 10,6 godziny dziennie, bez uwzględniania snu.
Było to badanie obserwacyjne, dlatego nie dowodzi, że samo siedzenie bezpośrednio wywołuje chorobę. Pokazuje jednak ważną zależność i potwierdza, że czas spędzany bez ruchu powinien być traktowany jako osobny element profilaktyki.

Godzina ćwiczeń nie kasuje całego dnia bez ruchu
Regularny trening pozostaje jednym z najważniejszych elementów profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych. Nie warto jednak traktować go jak gumki, która wymazuje dziesięć lub dwanaście godzin spędzonych przy biurku i na kanapie.
W badaniu z 2025 roku część niekorzystnych zależności utrzymywała się także wśród osób realizujących zalecane minimum 150 minut umiarkowanej lub intensywnej aktywności tygodniowo. Oznacza to, że dla zdrowia liczą się dwa oddzielne cele: zaplanowany wysiłek oraz ograniczanie długich okresów bezruchu.
Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dorosłym od 150 do 300 minut umiarkowanej aktywności aerobowej tygodniowo albo od 75 do 150 minut wysiłku o dużej intensywności. Jednocześnie rekomenduje ograniczanie czasu spędzanego siedząco i zastępowanie go ruchem o dowolnej intensywności.
Nie ustalono jednej, uniwersalnej liczby godzin, która byłaby bezpiecznym limitem dla każdego. Zasada jest prostsza: im więcej siedzimy, tym częściej powinniśmy się ruszać.
Jak chronić tętnice podczas pracy siedzącej?
Najlepsza strategia nie wymaga skomplikowanego planu. Warto wstawać przynajmniej co 30-60 minut i przez kilka minut chodzić, wejść po schodach, wykonać kilka przysiadów albo wspięć na palce. Badania pokazują, że krótkie przerwy na ruch mogą poprawiać przepływ krwi oraz łagodzić poposiłkowe skoki glukozy i insuliny.
Samo stanie jest lepsze niż wielogodzinne pozostawanie w jednej pozycji, ale największą korzyść daje uruchomienie mięśni. Nie musi być to intensywny wysiłek. Nawet krótki spacer po mieszkaniu lub biurze może przerwać okres bezruchu i pobudzić krążenie.
Pomaga ustawienie przypomnienia w telefonie, spacerowanie podczas rozmów, postawienie drukarki dalej od biurka czy napełnianie mniejszej butelki z wodą, aby częściej po nią wstawać. Takie drobiazgi nie zastąpią treningu, ale sprawiają, że organizm nie pozostaje przez wiele godzin w niemal całkowitym bezruchu. W profilaktyce chorób serca liczy się nie tylko to, czy ćwiczymy wieczorem, lecz także to, co robimy przez pozostałą część dnia.












