Spis treści:
- Dlaczego witamina D interesuje neurologów?
- Wysoka dawka witaminy D pod lupą naukowców
- Aktywność choroby pojawiała się znacznie później
- Kto odniósł największą korzyść?
- Witamina D nie zastępuje leczenia stwardnienia rozsianego
Dlaczego witamina D interesuje neurologów?
Stwardnienie rozsiane (SM) jest przewlekłą chorobą ośrodkowego układu nerwowego. W jej przebiegu dochodzi do uszkadzania struktur związanych z mieliną, czyli osłoną włókien nerwowych, co może zaburzać przekazywanie impulsów w mózgu i rdzeniu kręgowym. Choroba najczęściej jest rozpoznawana u młodych dorosłych i znacznie częściej dotyczy kobiet.
Witamina D od dawna jest badana w kontekście SM. Jej niedobór uznaje się za jeden z czynników związanych ze zwiększonym ryzykiem zachorowania, a niższe stężenie witaminy D bywa też łączone z większą aktywnością choroby. Nie oznacza to jednak, że suplement może zastąpić leczenie. Wcześniejsze próby kliniczne przynosiły niejednoznaczne wyniki i nie potwierdzały jednoznacznie, że większe dawki witaminy D ograniczają rzuty czy powstawanie zmian w mózgu.
Wysoka dawka witaminy D pod lupą naukowców
Nowe informacje przyniosło francuskie badanie D-Lay MS. Jego wyniki przedstawiono podczas kongresu ECTRIMS w 2024 roku, a w marcu 2025 roku opublikowano je w prestiżowym czasopiśmie "JAMA".
Do badania włączono 316 osób w wieku od 18 do 55 lat, które niedawno przeszły klinicznie izolowany zespół, czyli CIS. To pierwszy epizod neurologiczny związany z demielinizacją, który może poprzedzać rozpoznanie stwardnienia rozsianego. Do głównej analizy trafiły dane 303 uczestników. Mediana wieku wynosiła 34 lata, a 70 proc. badanych stanowiły kobiety.
Badani mieli stężenie witaminy D poniżej 100 nmol/l i nie stosowali jeszcze leczenia modyfikującego przebieg choroby. Losowo przydzielono ich do grup otrzymujących 100 tys. IU cholekalcyferolu albo placebo co dwa tygodnie przez maksymalnie dwa lata. To bardzo wysoka dawka podawana w warunkach kontrolowanego badania - nie należy jej utożsamiać ze standardową suplementacją witaminy D.

Aktywność choroby pojawiała się znacznie później
Po 24 miesiącach aktywność choroby, definiowaną jako rzut lub pojawienie się nowych bądź aktywnych zmian w rezonansie magnetycznym, stwierdzono u 60,3 proc. osób otrzymujących witaminę D i u 74,1 proc. osób przyjmujących placebo. Wynik odpowiadał 34-procentowemu względnemu zmniejszeniu ryzyka wystąpienia aktywności choroby.
Różnił się również czas do pierwszych oznak aktywności SM. W grupie przyjmującej witaminę D mediana wynosiła 432 dni, podczas gdy w grupie placebo 224 dni. Badacze odnotowali ponadto mniej nowych zmian widocznych w rezonansie oraz mniej zmian wzmacniających się po podaniu kontrastu.
Nie oznacza to jednak, że witamina D zahamowała wszystkie aspekty choroby. Nie wykazano istotnej statystycznie różnicy w liczbie samych rzutów. Nie zaobserwowano również znaczącej poprawy dotyczącej niepełnosprawności, zmęczenia, funkcji poznawczych, jakości życia, lęku czy depresji.
Kto odniósł największą korzyść?
W analizach podgrup największy efekt obserwowano m.in. u osób z ciężkim niedoborem witaminy D, czyli stężeniem poniżej 30 nmol/l, oraz u pacjentów, którzy na początku badania nie mieli zmian w rdzeniu kręgowym. Korzyść była także wyraźniejsza u osób z prawidłowym BMI. Autorzy zaznaczają jednak, że analizy podgrup miały charakter eksploracyjny, dlatego ich wyniki wymagają potwierdzenia w kolejnych badaniach.
Ważny jest również etap choroby. D-Lay MS dotyczyło osób z bardzo świeżym epizodem CIS, a według nowszych kryteriów diagnostycznych większość uczestników spełniałaby już kryteria rzutowo-remisyjnego SM. Wyników nie można więc automatycznie przenosić na wszystkich pacjentów z wieloletnim stwardnieniem rozsianym ani na osoby z postaciami postępującymi.
Witamina D nie zastępuje leczenia stwardnienia rozsianego
Wyniki są obiecujące, ale nie oznaczają, że wysoka dawka witaminy D powinna stać się samodzielnym leczeniem SM. Podstawą terapii pozostają leki modyfikujące przebieg choroby. Eksperci ECTRIMS podkreślają, że rezultaty francuskiego badania wymagają dalszego potwierdzenia, zwłaszcza w kontekście stosowania witaminy D jako dodatku do standardowej terapii.
Warto też pamiętać, że 100 tys. IU co dwa tygodnie zdecydowanie nie jest zwykłą dawką profilaktyczną. W polskich rekomendacjach dla osób dorosłych w wieku 19-65 lat wskazuje się zwykle 1000-2000 IU witaminy D na dobę, z uwzględnieniem m.in. masy ciała, diety i ekspozycji na słońce. U osób z SM dawkę, szczególnie wysoką, powinno się ustalać z lekarzem, najlepiej z uwzględnieniem stężenia 25(OH)D.
Badanie D-Lay MS nie zamyka więc dyskusji, ale pokazuje, że witamina D może mieć większe znaczenie na bardzo wczesnym etapie stwardnienia rozsianego, niż sugerowały wcześniejsze prace. Kluczowe będzie teraz sprawdzenie, czy podobny efekt można uzyskać, gdy suplementacja jest stosowana razem z nowoczesnym leczeniem SM.













