Spis treści:
- Bakterie jelitowe mogą zdradzić chorobę
- Algorytm szukał śladów raka w próbce kału
- To nie koniec kolonoskopii, ale możliwy pierwszy krok
- To nie jest pojedyncza ciekawostka
- Dlaczego prostszy test byłby tak ważny?
- Przyszłość diagnostyki może zaczynać się od mikrobiomu
Bakterie jelitowe mogą zdradzić chorobę
Mikrobiota jelitowa, czyli społeczność mikroorganizmów żyjących w przewodzie pokarmowym, od lat jest łączona nie tylko z trawieniem, ale też z odpornością, stanem zapalnym i ryzykiem niektórych chorób. W przypadku raka jelita grubego badacze obserwowali już wcześniej, że u części pacjentów pojawiają się charakterystyczne zmiany w składzie bakterii jelitowych. Trudność polegała na tym, że mikrobiota jest bardzo zmienna i zależy m.in. od diety, leków, wieku czy miejsca zamieszkania.
Nowe badanie zespołu z Uniwersytetu Genewskiego, opublikowane w 2025 roku w "Cell Host & Microbe", poszło krok dalej. Zamiast analizować wyłącznie gatunki bakterii, naukowcy stworzyli katalog mikroorganizmów na poziomie podgatunków. To ważne, bo bakterie należące do tego samego gatunku nie zawsze zachowują się tak samo. Jedne mogą być powiązane z procesami chorobowymi, inne mogą nie mieć takiego znaczenia.
Algorytm szukał śladów raka w próbce kału
Na podstawie katalogu podgatunków badacze połączyli dane o mikrobiocie z informacjami klinicznymi i wykorzystali algorytmy uczenia maszynowego. W praktyce chodziło o stworzenie modelu, który analizuje skład bakterii w próbce kału i ocenia, czy przypomina on wzorzec obserwowany u osób z rakiem jelita grubego.
Wynik jest bardzo obiecujący. Metoda wykryła 90 proc. przypadków raka jelita grubego. W opisie badania porównano to z 94 proc. wykrywalności osiąganej przy kolonoskopii. To nie znaczy, że nowy test może już zastąpić badanie endoskopowe. Pokazuje jednak, że analiza mikrobioty może zbliżać się do skuteczności narzędzi uznawanych dziś za diagnostyczny standard.
To nie koniec kolonoskopii, ale możliwy pierwszy krok
Kolonoskopia nadal pozwala obejrzeć jelito od środka, pobrać wycinki, a w wielu przypadkach także usunąć polipy, zanim staną się groźniejsze. Dlatego nowa metoda nie powinna być traktowana jak prosty zamiennik. Bardziej realistyczny scenariusz to wykorzystanie jej jako badania przesiewowego dla dużej grupy osób.
W praktyce mogłoby to wyglądać tak: pacjent wykonuje nieinwazyjny test z próbki kału, a dopiero nieprawidłowy wynik kieruje go na kolonoskopię. Taki model mógłby odciążyć system i zachęcić do diagnostyki tych, którzy dziś unikają jej latami. W Polsce z programu finansowanego przez NFZ mogą korzystać osoby w wieku 50-65 lat oraz osoby w wieku 40-49 lat, jeśli rak jelita grubego wystąpił u krewnego pierwszego stopnia i jeśli nie miały kolonoskopii w ostatnich 10 latach.

To nie jest pojedyncza ciekawostka
Genewskie badanie wpisuje się w szerszy trend. W 2025 roku w "Nature Medicine" opublikowano analizę 3741 metagenomów kału z 18 kohort. Wykazała ona, że mikrobiom może być klinicznie użytecznym biomarkerem w przesiewie raka jelita grubego. Model oparty wyłącznie na danych metagenomicznych osiągnął średnie AUC 0,85, czyli wynik sugerujący dobrą zdolność odróżniania próbek od osób chorych i zdrowych.
Podobny kierunek widać w badaniu z 2025 roku opublikowanym w "Gut Pathogens". Naukowcy przeanalizowali pięć publicznych zbiorów danych z Ameryki Północnej i Azji Wschodniej, wytypowali 109 taksonów drobnoustrojów różnicujących grupy, a model typu random forest osiągnął AUC 0,90 w walidacji wewnętrznej i 0,82 w walidacji zewnętrznej.
Dlaczego prostszy test byłby tak ważny?
Rak jelita grubego jest jednym z najpoważniejszych problemów onkologicznych na świecie. Według WHO w 2022 roku odnotowano około 1,9 mln nowych zachorowań i ponad 900 tys. zgonów. To trzeci najczęściej występujący nowotwór i druga przyczyna zgonów nowotworowych globalnie. Jednocześnie należy do chorób, w których czas wykrycia ma ogromne znaczenie.
Wczesne stadia często nie dają wyraźnych objawów. Niepokoić powinny zwłaszcza krew w stolcu, utrzymująca się zmiana rytmu wypróżnień, przewlekłe bóle brzucha, niewyjaśniona utrata masy ciała, zmęczenie oraz niedokrwistość z niedoboru żelaza. Takich sygnałów nie warto tłumaczyć wyłącznie stresem, dietą albo "wrażliwymi jelitami".
Przyszłość diagnostyki może zaczynać się od mikrobiomu
Przed naukowcami są jeszcze badania kliniczne, które mają sprawdzić, na jakich etapach choroby test działa najlepiej i czy potrafi wykrywać także zmiany przedrakowe. To kluczowe, bo idealne badanie przesiewowe powinno nie tylko znajdować nowotwór, ale też wskazywać osoby wymagające pilniejszej diagnostyki.
Mimo tych zastrzeżeń kierunek jest obiecujący. Próbka kału może w przyszłości dostarczać znacznie więcej informacji niż tylko wynik testu na krew utajoną. Jeśli modele oparte na mikrobiocie przejdą walidację kliniczną, diagnostyka raka jelita grubego może stać się łatwiejsza, tańsza i bardziej dostępna. A w przypadku nowotworu, który przez lata potrafi nie dawać objawów, właśnie dostępność badania może zdecydować o tym, czy chorobę uda się wykryć na czas.












