Reklama

Co czyha w wodach Bałtyku? Nie tylko sinice, ale też mięsożerne bakterie

Niemiło nad Bałtykiem z reguły zaskakują nas: pogoda, ceny i temperatura wody, która skutecznie zniechęca do zażywania kąpieli. Spragnieni odpoczynku urlopowicze, zwłaszcza ci, którzy liczą na moc morskich atrakcji, muszą liczyć się jednak także z tym, że wybrane przez nich kąpieliska nagle zostaną zamknięte. Te pobliskie również. Wszystko przez zakwit sinic, które mają w Bałtyku coraz lepsze warunki do rozwoju. Zielono od sinic może zrobić się i w tym roku, dlatego warto wiedzieć, dlaczego zaleca się wtedy absolutny zakaz wchodzenia do wody. W wodach Bałtyku natrafić można również na meduzy. A zagrożeniem, którego nie widać gołym okiem, są np. mięsożerne przecinkowce.

Sinice = zakaz kąpieli

Sinice to wakacyjne przekleństwo. Ich zakwit skutkuje wywieszaniem czerwonej flagi i zamknięciem kąpieliska. Jak wynika z raportów Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w 2018 roku organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej wydały w sumie 275 ocen o tymczasowym zakazie kąpieli dla 128 kąpielisk, "głównie ze względu na wystąpienie nadmiernego zakwitu sinic lub przekroczenia parametrów mikrobiologicznych". W 2019 roku podjęto 197 decyzji w sprawie 105 kąpielisk, a w 2020 roku - 190 dla 95 kąpielisk. Wielu osobom wypoczywającym w sezonie nad Bałtykiem sinice pokrzyżowały plany. I zapewne jeszcze nieraz pokrzyżują. Ale kiedy pojawia się komunikat o zakwicie sinic i zamknięciu kąpieliska, bezwzględnie należy posłuchać tych, którzy stanowczo odradzają kąpieli. Przebywanie w wodzie przypominającej zieloną zupę może skutkować wieloma nieprzyjemnymi dolegliwościami.

Reklama

Sinice zamieszkują nie tylko morza, ale też oceany, jeziora, rzeki czy stawy. Warto wiedzieć, że wyróżnia się przeszło 2 tys. różnych gatunków. Latem w Bałtyku toksyczne związki produkuje głównie Nodularia spumigena. Jednak na podstawie wyglądu wody nie da się stwierdzić, czy dany zakwit jest groźny, czy też nie, dlatego w akwenach, w których sinice się pojawią, decyzja nie może być inna niż zakaz kąpieli.

Do gwałtownego namnażania sinic dochodzi w sprzyjających warunkach: kiedy temperatura wody przez dłuższy czas ma ok. 16-20 st., gdy zawiera spływające z pól uprawnych fosforany i azotany, kiedy wiatr jest słaby, mieszanie kolumny wody jest niewielkie i nie występują opady. Ze względu na zmienność warunków pogodowych nie da się przewidzieć, kiedy zakwit sinic wystąpi i jak długo będzie się utrzymywał. Jednego dnia kąpielisko może być otwarte, a nazajutrz już nie, dlatego warto śledzić informacje na temat stanu przydatności wody do kąpieli, które publikowane są w Serwisie Kąpieliskowym prowadzonym przez GIS.

Przestrzeganie trzech podstawowych zasad uchroni nas przed negatywnymi skutkami zakwitu sinic. Jak wskazują eksperci, należy: unikać kontaktu z kożuchem sinicowym i wodą o zmienionej barwie i nieprzyjemnym zapachu (zatęchłym, ziemistym lub trawiastym), nie poić skażoną wodą zwierząt domowych i nie używać jej do podlewania warzyw.

Kontakt z sinicami (kąpiel w skażonej wodzie, przypadkowe jej spożycie, ale również wdychanie powietrza w okolicach skażonych kąpielisk) może powodować następujące objawy:

  • rumień, wysypkę,
  • świąd,
  • swędzenie i łzawienie oczu,
  • zaczerwienienie spojówek,
  • ból brzucha,
  • nudności, wymioty,
  • biegunkę,
  • podrażnienie gardła,
  • duszności,
  • napad astmy,
  • bóle głowy,
  • bóle mięśni i stawów,
  • zaburzenia równowagi,
  • gorączkę,
  • dreszcze.

Polecamy: Planujesz urlop nad morzem? Oto powody, dla których powinnaś wybrać Bałtyk jesienią

Bałtyckie meduzy - parzą czy nie?

Kiedy woda jest wolna od sinic, czerwona lampka zapala się co poniektórym na widok bałtyckich meduz.

Najczęściej spotykanym w polskim morzu gatunkiem jest chełbia modra. Wciąż uważa się, że stanowi ona zagrożenie dla człowieka. Prawda jest jednak taka, że chełbie modre są niegroźne i bez obaw można kąpać się w ich otoczeniu - mimo że posiadają parzydełka zaopatrzone w substancję parzącą, jak wskazują eksperci, ich jad nie wyrządzi nam krzywdy. Wielu jednak wciąż będzie odstraszać ich kształt oraz struktura.

W okresie jesienno-zimowym w Morzu Bałtyckim możemy natrafić już jednak na niebezpieczną bełtwę festonową. Jest tu bardzo rzadko spotykana, ale przestrzega się przed nią, gdyż potrafi dotkliwie poparzyć. Ma różnorodne ubarwienie - najczęściej żółtawe lub błękitne, jest znacznie większa w porównaniu do chełbi modrej (średnica ciała dorosłego osobnika może sięgać dwóch metrów) i posiada liczne parzydełka z jadem, które ciągną się nawet 30 metrów.

Poparzenie meduzy przede wszystkim powoduje: piekący ból o silnym natężeniu (niektórzy porównują go do chłostania pokrzywami), zaczerwienienie i obrzęk skóry, wysypkę, kurcze mięśni.

Mięsożerne przecinkowce

W wodach Bałtyku czaić się mogą również mięsożerne bakterie - przecinkowce z rodzaju Vibrio. Dlaczego mięsożerne? Dlatego, że niszczą tkanki, w tym mięśnie, wywołując zmiany martwicze, rozpadowe.

Zakażenia o etiologii Vibrio nazywane są wibriozami. Choć przypadki zakażeń przecinkowcami Vibrio innymi niż toksynotwórcze V. cholerae (odpowiadają za cholerę) w Polsce i innych krajach Europy nie podlegają rejestracji, wskazuje się, że problem występowania wibrioz nasila się w upalne miesiące, kiedy temperatura wody przekracza 16 st. Celsjusza.

W przypadku połknięcia skażonej wody lub spożycia niewystarczająco przetworzonych termicznie owoców morza mogą wystąpić takie objawy jak: wodnista biegunka, skurcze brzucha, nudności, wymioty, gorączka, dreszcze.

Jeśli dojdzie do kontaktu skażonej wody z uszkodzoną skórą, obserwuje się: zakażenia ran, tworzenie się ropni. Zapalenia ucha środkowego i zewnętrznego oraz zapalenia spojówek to także możliwe konsekwencje kontaktu z przecinkowcami Vibrio.

Zakażenie szczególnie niebezpieczne jest dla osób z osłabionym układem odpornościowym - może dojść u nich do sepsy, a nawet śmierci. Większość przypadków ma na szczęście łagodny przebieg i nie wymaga leczenia.

Jak chronić się przed przecinkowcami? Należy m.in.: unikać połykania wody podczas kąpieli, stronić od surowych lub niedogotowanych owoców morza, myć ręce wodą z mydłem po kontakcie z potencjalnie skażoną wodą, a w przypadku ran na ciele najlepiej unikać wchodzenia do morza, rzeki czy jeziora.

Konsekwencje zakażenia E.coli

Zdarza się, że zakaz korzystania z nadmorskich kąpielisk wprowadzany jest także z powodu przekroczenia dopuszczalnego stężenia bakterii z grupy E.coli (Escherichia coli). To bakterie, które są jednymi z najczęściej występujących w tego typu miejscach.

Zakażenie bakterią Escherichia coli najczęściej prowadzi do zatrucia pokarmowego. Może do niego dojść, kiedy przypadkiem połkniemy skażoną wodę. Charakterystyczne objawy to: uporczywa biegunka, silne skurcze brzucha, nudności, wymioty oraz gorączka.

Jeśli dojdzie do kontaktu bakterii ze skórą, mogą one utrudnić proces gojenia, powodować tworzenie się ropni oraz nadkażeń. Bakterie E. coli mogą przedostać się też do układu moczowego. Powodują stan zapalny pęcherza moczowego. Sygnały, które o tym świadczą, to m.in. ból i pieczenie przy oddawaniu moczu, częstomocz, ból w dolnej części brzucha i gorączka. 

CZYTAJ TAKŻE: 

Zemsta faraona - koszmar na urlopie

Bałtyk to śmiercionośne wysypisko. Broń, paliwo, wraki statków

Najgorsze gatunki ryb: Trujące i pełne toksyn

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Dowiedz się więcej na temat: Bałtyk | sinice | czy bałtyk jest czysty | bakterie w morzu | meduzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL