Nieleczone nadciśnienie zabija! Nawet 35 proc. kobiet umiera z powodu chorób układu krążenia

Corocznie aż 35 proc. kobiet na świecie umiera z powodu chorób układu krążenia. To główna przyczyna śmierci w tej grupie - wskazuje dr hab. Agnieszka Olszanecka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautorka globalnego raportu nt. chorób układu krążenia u kobiet. Raport ukazał się w czasopiśmie "The Lancet".

Dokument powstał w wyniku prac powołanej przez to czasopismo komisji złożonej z 17 kobiet - ekspertek w dziedzinie chorób sercowo-naczyniowych reprezentujących wszystkie regiony świata. Jedną z nich jest dr hab. Agnieszka Olszanecka z I Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego UJ. Raport to - jak podała w środę uczelnia na swojej stronie internetowej - pierwszy tego typu globalny dokument na temat chorób układu krążenia (CVD) u kobiet. 

- Corocznie aż 35 proc. kobiet na świecie umiera właśnie z powodu chorób układu krążenia (CVD). To główna przyczyna śmierci w tej grupie. Śmiertelność ta wzrasta szczególnie wśród młodych kobiet - oceniła Olszanecka, cytowana w informacji UJ. Jednak mimo to, w jej ocenie problem ten nadal nie jest dostatecznie zbadany czy rozpoznany. 

Reklama

Kobiety unikają badań profilaktycznych

Kobiety są niedodiagnozowane i niedostatecznie leczone, a także nie wystarczająco reprezentowane w badaniach klinicznych - wskazała. W opublikowanym raporcie ekspertki przedstawiły aktualne dane związane z badaną przez siebie problematyką i wezwały do "podjęcia pilnych działań w celu poprawy opieki i profilaktyki, uzupełnienia braków w wiedzy i zwiększenia świadomości w zakresie zwalczania wiodącej na świecie przyczyny zgonów kobiet". 


Naukowczynie zaprezentowały także dziesięć zaleceń, których realizacja pozwoliłaby na rozwiązanie "problemu nierówności w diagnostyce, leczeniu i profilaktyce w celu ograniczenia CVD u kobiet". Ich zdaniem najważniejszą rzeczą w zwalczaniu umieralności kobiet właśnie z tych powodów jest edukacja, zarówno pracowników ochrony zdrowia, jak i samych pacjentów, w zakresie wczesnego wykrywania i zapobiegania chorobom serca. Jako niezwykle ważna jawi się także konieczność nadania "priorytetu badaniom nad chorobami serca u kobiet i strategiom interwencyjnym w odniesieniu do płci". 

Z przytoczonych danych wynika, że w roku 2019 "na całym świecie było około 275 mln kobiet z CVD, a globalna częstość występowania standaryzowana wiekiem szacowana była na 6402 przypadków na 100 tys". "Główną przyczyną zgonów z powodu CVD na całym świecie była choroba niedokrwienna serca (47 proc.) a następnie udar (36 proc.)" - podano. 

Nadciśnienie u kobiet. Bagatelizowany problem

Z kolei jako czynnik ryzyka, który najsilniej może przyczynić się do śmierci wielu kobiet, wymieniono nadciśnienie tętnicze. "Do grona klasycznych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych należą także wysoki wskaźnik masy ciała i wysoki poziom cholesterolu LDL" - wskazano. Doprecyzowano także, że kolejnymi, specyficznymi czynnikami ryzyka dla kobiet są przedwczesna menopauza i zaburzenia związane z ciążą. W ocenie badaczek czynniki te wciąż nie są jednak wystarczająco rozpoznane jako "wpływające na stan układu krążenia", a powinni być traktowane priorytetowo. 

Wśród innych czynników ryzyka - tych, które ich zdaniem nie zostały dostatecznie rozpoznane - badaczki wymieniają m.in. czynniki społeczne związane z lękiem i depresją, czy różnice wynikające ze statusu społeczno-ekonomicznego i kulturowego, rasy i ubóstwa. "Wśród wskazanych zaleceń znajduje się większy nacisk na zdrowie psychiczne w praktyce klinicznej oraz ukierunkowane działania polityczne mające na celu wspieranie populacji o niskim statusie społeczno-ekonomicznym w krajach rozwiniętych i wschodzących" - podkreślono w informacji UJ.


źródo: PAP ZDROWIE

www.zdrowie.pap.pl

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL