Reklama

Wyjąłeś kleszcza, i co teraz? Badać go, czy nie badać?

Wróciłeś ze spaceru po lesie i zauważyłeś na nodze czarny punkt. Po chwili okazuje się, że to kleszcz. Stosunkowo łatwo poradziłeś sobie z jego usunięciem - czytałeś przecież o tym wiele razy, widziałeś, jak mama usuwała kleszcza twojemu bratu. Wpatrujesz się w osobnika, który już nie tkwi w twoim ciele, i nagle nasuwa ci się pytanie - "Może powinienem go zbadać"? To ostatnimi czasy faktycznie dość popularna praktyka. Ale czy skuteczna?

Borelioza. Skąd się bierze?

Dzisiaj kleszcz na ciele wywołuje przerażenie. Oczywiście każde ukąszenie powinno wzbudzić naszą czujność, ale spokojnie - nie każde będzie wiązało się z zakażeniem wirusem kleszczowego zapalenia mózgu (KZM) czy boreliozą (znaną również jako choroba z Lyme czy krętkowica kleszczowa). Chorobotwórcze wirusy czy bakterie mogą ci przekazać tylko zakażone osobniki. W przypadku boreliozy kleszcz musi być nosicielem bakterii należącej do krętków - bakterii Borrelia burgdorferi. Problem w tym, że w momencie, kiedy orientujemy się, że kleszcz wbił się w nasze ciało, nie wiemy, z jakim jego typem mamy do czynienia.

Reklama

Wiele laboratoriów posiada w swojej ofercie badanie, które reklamowane jest jako te pozwalające na sprawdzenie, czy mieliśmy kontakt z niebezpiecznym osobnikiem. Do tego szybkie - wynik otrzymamy już po kilku dniach. To dla wielu kusząca perspektywa. Tyle przecież mówi się o tym, że boreliozę najlepiej leczyć we wczesnym stadium...

W sprawie takiego badania - metodą PCR, które ma wykryć DNA bakterii Borrelia burgdorferi - mamy jedną uwagę. To badanie, którego nie poddano walidacji. Co to znaczy?

Badanie kleszcza metodą PCR. Dlaczego nie?

Walidacja to, jak mówi słownik PWN, "ogół czynności mających na celu zbadanie odpowiedniości, trafności lub dokładności czegoś". To ciągły proces, podczas którego monitoruje się badania, procedury i stosowane metody, by zapewnić, że badania stale wykonywane są zgodnie z oczekiwaniami. Badania kleszczy metodą PCR nie poddano walidacji, co oznacza, że nie potwierdzono ograniczeń ich stosowania oraz powtarzalności wyników - nie ustalono w sposób prawidłowy, czy wynik fałszywy będzie prawdziwie fałszywy lub czy wynik dodatni oznacza zakażenie. Wynik badania kleszcza metodą PCR może być fałszywie dodatni (w rzeczywistości kleszcz jest zdrowy) lub, co gorsze, fałszywie ujemny (kleszcz jednak jest zakażony). A trzeba wziąć jeszcze pod uwagę pewną możliwość - mógł nas ukąsić nie jeden kleszcz, a np. dwa, a my znajdujemy jedynie jednego osobnika i tylko go zanosimy do laboratorium.

Badanie kleszcza nie jest odpowiednio czułe i, co najważniejsze, nie jest uznane i zalecane do stosowania przez specjalistów, np. przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych (PTEiLChZ), amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), stowarzyszenie Infectious Diseases Society of America (IDSA), które skupia lekarzy i naukowców specjalizujących się w chorobach zakaźnych, a także chociażby Instytut im. Roberta Kocha (RKI). Ale, co ciekawe, chociaż badanie kleszcza na boreliozę nie jest uznawane przez polskie i światowe towarzystwa naukowe, to np. promuje je stowarzyszenie chorych na boreliozę - The International Lyme and Associated Diseases Society (ILADS). 

Jak się podkreśla, metoda PCR nie da nam wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, czy kleszcz zakażony był bakterią odpowiedzialną za boreliozę, czy też nie. I na jego wynikach nie powinno się opierać dalszego postępowania, bo można sobie tylko zaszkodzić.

Niemniej, w diagnostyce boreliozy metody PCR się stosuje, ale bardzo rzadko i tylko w uzasadnionych przypadkach, przy szczególnych objawach - najczęściej do badania płynu mózgowo-rdzeniowego, płynu stawowego lub wycinków skóry. 

Skoro badanie kleszcza nie jest dobrą praktyką, dlaczego się je wykonuje? Jak podnoszą niektórzy, to głównie sposób laboratoriów na dodatkowy zarobek. Cena badania kleszcza metodą PCR waha się od ok. 100 do nawet 400 zł. Można wykonać inny test, a nawet dwa, ale o tym za moment. 

Musimy pamiętać, że kluczowe w przypadku ugryzienia przez kleszcza są: szybkie i prawidłowe usunięcie osobnika, obserwacja miejsca ukąszenia (może pojawić się rumień wędrujący) oraz obserwacja innych symptomów, bardziej charakterystycznych dla grypy.

Borelioza. Jakie badania wykonać?

Skoro nie badanie kleszcza, to jakie?

Lekarze podkreślają, że najskuteczniejszym i najbardziej wiarygodnym badaniem na boreliozę jest badanie dwuetapowe, które polega na oznaczeniu przeciwciał swoistych dla antygenów krętka Borrelia w surowicy krwi - w klasie IgG/IgM. Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych zaleca najpierw wykonanie testu ELISA (metoda ilościowa), a następnie testu Western Blot (metoda jakościowa) - ten ostatni potwierdzi lub wykluczy uzyskany wcześniej wynik. Co ważne, testy te idą ze sobą w parze i nie można pominąć któregokolwiek z nich. 

Jeśli wynik testu ELISA będzie ujemny w obu klasach - IgG i IgM, to prawdopodobieństwo wystąpienia boreliozy u pacjenta jest bardzo małe. Jednak część wyników pozytywnych może być fałszywa i wymaga dalszego potwierdzenia, stąd druga metoda i test Western Blot.

Kiedy wykonać badania serologiczne? W kilka dni po kontakcie z kleszczem nie ma sensu. Pozytywne wyniki otrzymamy dopiero w 3-4 tygodniu od zakażenia. Najlepszym wyjściem, i tak też się przyjmuje, jest wykonanie testu na boreliozę po 4-6 tygodniach od ukąszenia przez kleszcza.

Za test ELISA, wykonywany prywatnie, zapłacimy ok. 60 zł, z kolei za test Western Blot od 200 do 300 zł.

Borelioza - ważne szczegóły

O tym pamiętaj:

  • wspomnieliśmy o tym wcześniej, ale powtórzymy to jeszcze raz - wynik badania kleszcza metodą PCR nie da nam wiarygodnej odpowiedzi - test może wyjść ujemny, a w rzeczywistości mogliśmy zostać zakażeni;
  • mógł cię ugryźć nie jeden kleszcz, a kilka, a ty badasz tylko jednego z nich (choroba i tak będzie się rozwijać);
  • badanie kleszcza metodą PCR nie umożliwia odróżnienia aktywnego, zaraźliwego zakażenia od np. obecności resztek DNA nieżywych drobnoustrojów (wykrywa tylko materiał genetyczny);
  • kleszcz potrzebuje czasu, żeby przekazać bakterię wywołującą boreliozę - następuje to od ok. 16 do 24 godzin od kontaktu ze skórą, więc ważne jest szybkie usunięcie osobnika (inaczej jest w przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu, który znajduje się w ślinie kleszcza - w tym wypadku nie potrzeba dużo czasu, by wniknął do organizmu);
  • warunkiem rozpoznania boreliozy i jej leczenia jest stwierdzenie charakterystycznych objawów klinicznych, które zostaną potwierdzone badaniami serologicznymi (inaczej jest w przypadku wystąpienia rumienia wędrującego - to jasny znak że doszło do zakażenia; rumień pojawia się średnio siedem dni po ugryzieniu, ale może również wystąpić nawet miesiąc po zdarzeniu);
  • obserwuj skórę w miejscu ugryzienia przez kleszcza przez kilka kolejnych tygodni, do trzech miesięcy;
  • postaw na dwuetapową diagnostykę laboratoryjną boreliozy - to właśnie ona jest zalecana przez specjalistów.

IRz

Polecamy również inne materiały na temat kleszczy i boreliozy:

Jakie badania wykonać po ugryzieniu przez kleszcza?

Jak wygląda leczenie boreliozy i czy jest skuteczne?

Eksperci alarmują: Bijemy rekordy zakażeń wywołanych przez kleszcze

Co odstrasza kleszcze? 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kleszcz | ukąszenie przez kleszcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL