Reklama

Dziecko połknęło baterię? Liczy się każda minuta

Do szpitali średnio kilka razy w miesiącu trafiają dzieci, które połknęły ciała obce. Nierzadko są to baterie, które mogą wyrządzić ogromne szkody w organizmie, a w niektórych przypadkach doprowadzić do śmierci małego pacjenta. Przed ryzykiem, jakie niesie bateria w zasięgu dziecka, przestrzega znana psychoterapeutka Agata Głyda. Przed miesiącem to jej córeczka połknęła małą baterię guzikową. By zobrazować, jak niebezpieczny jest to przedmiot, kiedy przedostaje się do przełyku lub żołądka, Głyda przeprowadziła eksperyment. "Jeśli podejrzewasz, że dziecko połknęło baterię, to niezwłocznie dzwoń na numer alarmowy" - apeluje znana mama, pokazując wyniki.

Baterie guzikowe. Historia dwuletniej Martynki

"Ała, połknęłam baterię" - powiedziała jednego dnia dwuletnia Martynka swoim rodzicom. Była to malutka bateria guzikowa, potocznie zwana "pastylką". Takie baterie znajdziemy w zegarkach, kalkulatorach, zabawkach czy kluczykach samochodowych. Słowem - często są one na wyciągnięcie ręki malucha. Niewielu zdaje sobie sprawę, jak wielkie zagrożenie dla nich stanowią. "Niech nasza historia będzie dla was przestrogą" - ostrzega psychoterapeutka Agata Głyda, mama Martynki, w mediach społecznościowych znana z profilu "Psycholog na diecie".

Bateria guzikowa utknęła w przełyku Martynki. Skończyło się ponadmiesięczną hospitalizacją. "Cztery tygodnie temu umierałam ze strachu. Usłyszałam wtedy, że moje dziecko ma 30 proc. szans na powrót do zdrowia bez komplikacji, po tym, jak doznała III stopnia oparzenia przełyku" - pisze Głyda. Skąd poparzenie? Bateria pod wpływem wilgoci w ciele może wylać i oparzyć od środka osobę, która ją połknie.

Reklama

Lekarzom na szczęście udało się pomóc Martynce, mała dochodzi do zdrowia. Inne dzieci mogą nie mieć tyle szczęścia, dlatego jej mama ostrzega rodziców. "Bateria to nie guziczek, który wyjdzie z kupką. Jeśli podejrzewasz, że dziecko połknęło baterię, to niezwłocznie dzwoń na numer alarmowy, by dowiedzieć się od wykwalifikowanego personelu, jak postępować" - pisze. I dodaje: "Wszelkie baterie, chemię domową, kapsułki do pralek i zmywarek i magnesy (zwłaszcza popularne ostatnio kuleczki magnetyczne) należy trzymać jak najdalej, poza zasięgiem dzieci (tych małych i większych)".

Czy każdy z nas przestrzega tych zasad w swoim domu? Prawdopodobnie nie. Jak duże to zagrożenie dla zdrowia i życia dzieci obrazuje eksperyment przeprowadzony przez mamę Martynki. Jego wyniki porażają.

Baterie guzikowe. Eksperyment mamy Martynki

Baterię, taką samą jak ta, którą połknęła córeczka, Agata Głyda położyła na plasterku szynki. Następnie polała oba elementy wodą - chodziło o to, żeby odtworzyć wilgotne środowisko przełyku. To wszystko przykrył drugi plasterek szynki. Co istotne, eksperyment rozpoczął się o godz. 9.

Wystarczyło pół godziny, by na szynce pokazał się czarny okrąg. W miarę upływu czasu przybierał on coraz bardziej intensywniejszy kolor. Po niemal trzech godzinach odcień był już głęboko czarny. Po odkryciu górnego plasterka szynki oczom matki ukazała się... piana. Widać to dobrze na poniższych zdjęciach i nagraniu.

Ten czarny odcień to nic innego jak zmiany martwicze. Pomyślcie, że to właśnie dzieje się ze śluzówką przełyku lub organami wewnętrznymi malucha. Dlatego bardzo ważny jest czas reakcji.

"Reagujcie szybko! Jak widać z przeprowadzonego eksperymentu, czas ma ogromne znaczenie. A to tylko szynka, woda i pokojowa temperatura. W ciele dziecka panują jeszcze lepsze warunki dla takiej baterii" - przestrzega mama Martynki. 

Co się dzieje z ciałem dziecka, gdy połknie baterię?

Baterie guzikowe, inaczej pastylkowe lub po prostu "pastylki" (nazywa się je tak, gdyż przypominają guzik bądź okrągłą pastylkę) są niezwykle wydajne, a stosuje się je w urządzeniach o niskim poborze energii, np. zegarkach. Z racji tego, że są dużo mniejsze od klasycznych "paluszków", istnieje duże ryzyko ich połknięcia przez najmłodszych. Mimo że spełniają one międzynarodowe standardy bezpieczeństwa, przed taką sytuacją ustrzegą nas jedynie prewencyjne zachowania. Przede wszystkim więc przechowujmy je poza zasięgiem dzieci.

Bateria guzikowa może zatkać drogi oddechowe dziecka, co sprawi, że się ono udusi. Może też, jak w przypadku małej Martynki, utknąć w przełyku, a to najbardziej wrażliwy narząd przewodu pokarmowego.

Nie każde dziecko przyzna się do połknięcia baterii lub samo nie będzie w stanie o tym fakcie powiadomić rodziców. Opiekunów malucha powinny zaniepokoić takie objawy jak krztuszenie, kaszel, świszczący oddech, wymioty, ból za mostkiem, ból brzucha, ślinotok, utrata apetytu, niemożność połykania. 

Zareagować trzeba niezwłocznie. Bateria, która utknęła w przełyku, w wyniku kontaktu ze śliną, wywoła reakcję chemiczną, której skutkiem będzie spalenie przełyku w przeciągu kilku godzin.

Kiedy bateria dostanie się do żołądka i tam utknie, istnieje ryzyko perforacji, czyli przebicia ściany żołądkowej. 

Niestety, połknięcie ciała obcego może nie dawać również żadnych objawów. 

Dziecko połknęło baterię. Co robić? Pierwsza pomoc

Jeśli dziecko ma baterię w buzi, zachowajmy spokój. Zbyt emocjonalna reakcja może wystraszyć malucha, co skończy się połknięciem ogniwa. Dołóżmy wszelkich starań, by bateria została przez niego wypluta. Możemy np. podsunąć mu kubeczek i zastosować zachętę w postaci "Sprawdźmy, czy potrafisz tak jak mama/tata, i trafisz tym, co masz w buzi, do kubeczka".

Jeśli mamy pewność, że dziecko baterię połknęło, natychmiast udajmy się na SOR. Wykonane zostanie badanie rentgenowskie, ewentualnie gastroskopia. Wcześniej nie należy podawać dziecku niczego do picia ani do jedzenia. Lepiej nie prowokować również wymiotów - to radykalna metoda, która niesie ze sobą możliwe komplikacje jak np. uduszenie się.

Baterię znajdującą się w przełyku należy natychmiast usunąć (i powinien to zrobić lekarz), najlepiej w czasie krótszym niż dwie godziny od połknięcia, gdyż wtedy jest największa szansa na uniknięcie poważnych uszkodzeń przełyku. W czasie endoskopii dokładnie zostanie sprawdzone, jak rozległe jest uszkodzenie tkanek. Jeśli nie stwierdzono perforacji przełyku, małemu pacjentowi podawany jest roztwór, który ma zneutralizować działanie zasad, a dalsze postępowanie zależy od lokalizacji i rodzaju baterii. Jeśli bateria nie zostanie usunięta endoskopowo, możliwe jest postępowanie operacyjne. Czasem bateria usuwana jest z organizmu w sposób naturalny - wraz ze stolcem.

Pamiętajmy, by zawsze w przypadku podejrzenia połknięcia przez dziecko baterii skonsultować się jak najszybciej ze specjalistą, który wybierze najlepszą metodę postępowania.   

Czytaj także: 

Wyrostek robaczkowy - kiedy da o sobie znać? 

Dzieci łykają kulki magnetyczne i nie tylko. Lekarze ostrzegają i pokazują zdjęcia

Szukali leku na alzheimera, odkryli lek na otyłość

Jak zadbać o bezpieczeństwo naszych dzieci? 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Rekomendacje