Reklama

Archie Battersbee nie żyje. Jak stwierdza się śmierć mózgu?

Od kilku miesięcy rodzice nastoletniego Archie’go walczyli o to, by nie odłączać ich syna od aparatury podtrzymującej życie. Chłopiec 7 kwietnia 2022 roku został znaleziony nieprzytomny w domu przez swoich rodziców. W sobotę przed Royal London Hospital zapalono znicze - to właśnie tam Archie, po długiej batalii sądowej, został odłączony od aparatury i zmarł w wieku 12 lat.

Jak doszło do wypadku? Rodzice ostrzegają

Archie został odnaleziony 7 kwietnia 2022 roku przez swoją matkę w ich domu, w południowo-wschodniej Anglii. W chwili, kiedy mama znalazła chłopca, był on nieprzytomny, a ona sama podejrzewa, że syn brał udział w jednym z wyzwań, jakie pojawiły się w mediach społecznościowych. Wyzwanie miało polegać na jak najdłuższym odcięciu dopływu krwi do mózgu. "Blackout Challenge" to wyzwanie, w którym dzieci podduszały się za pomocą pasków, sznurówek, aż do utraty przytomności. A to wszystko, by opublikować działania na TikToku. Chłopiec natychmiast trafił do szpitala w Londynie.

Reklama

Archie to niejedyna ofiara tego wyzwania, ponieważ media donoszą, że jeszcze siedmioro innych dzieci poniosło śmierć na skutek "Blackout Challenge".

Rodzice poszkodowanych dzieci pozwali popularną platformę i oskarżyli ich o bycia współwinnymi śmierci ze względu na fakt, że treści niebezpieczne nie były blokowane i były dostępne dla osób niepełnoletnich. Rodzice Archiego przestrzegali również innych rodziców, by zwracali uwagę na przeglądane przez dzieci treści w mediach społecznościowych.

Mózg umarł, serce wciąż biło

Przez setki lat definicja śmierci oznaczała, że człowiek umiera wówczas, kiedy przestaje oddychać, a jego serce przestaje bić. Zmarłych chowano wtedy, kiedy widoczne były pewne znamiona śmierci na skutek zatrzymania krążenia: oziębienie ciała, plamy opadowe, stężenie pośmiertne.

Dopiero w latach 60. XX wieku reanimacja oraz zastosowanie respiratora ujawniły, że nie wystarczy zachowane krążenie oraz oddech, by pacjent powrócił do pełnej sprawności, a powodów doszukiwano się w mózgu.

Przełom nastąpił w 1968 roku, kiedy został opublikowany raport dotyczący stałej, nieodwracalnej śpiączki, w której nie rozpoznaje się działania ośrodkowego układu nerwowego. Według raportu Nadzwyczajnej Komisji Harwardzkiej Szkoły Medycznej do Zbadania Definicji Śmierci, śmierć mózgowa potwierdzana jest na podstawie:

  • braku reakcji na bodźce
  • braku samoistnego lub będącego reakcją na bodźce ruchu mięśni
  • nieobecności samoistnego oddychania
  • braku odruchów pnia mózgu i głębokich odruchów ścięgnistych 

Jak potwierdzić, że mózg nie żyje?

Aby stwierdzić śmierć pnia mózgu, uruchamiana jest odpowiednia procedura mająca na celu dokładnie sprawdzić odruchy centralnego układu nerwowego, a dokładnie śmierć pnia mózgu. Pień mózgu jest kluczową strukturą, bowiem to w nim znajdują się ośrodki odpowiedzialne za utrzymanie wszystkich funkcji życiowych. Reguluje on oddychanie, krążenie, temperaturę, ciśnienie tętnicze, metabolizm, ale także ssanie, żucie, połykanie, mruganie. Jednym słowem - uszkodzony pień mózgu zaburza wszystkie podstawowe funkcje organizmu człowieka. Stwierdzenie śmierci pnia mózgu przeprowadzane jest przez specjalnie powołaną komisję lekarską i przebiega ona dwuetapowo.

W pierwszej kolejności ocenia się mechanizm, na skutek którego pacjent zapadł w śpiączkę. Musi być on nieprzytomny i podłączony do respiratora. Lekarze muszą wykluczyć ewentualne zatrucie lub inne odwracalne przyczyny stanu poszkodowanego. Należy również wykluczyć hipotermię, czyli wychłodzenie organizmu oraz zaburzenia metaboliczne.

Kolejnym etapem jest badanie pacjenta, polegające na:

  • ocenie reakcji źrenic na światło - stwierdzenie braku odruchu rogówkowego,
  • ocenie spontanicznych odruchów gałek ocznych - próba kaloryczna, polegająca na wlaniu zimnej wody do przewodu słuchowego,
  • ocenie reakcji ruchowych na bodziec bólowy w obrębie nerwów czaszkowych oraz unerwienia rdzeniowego,
  • ocenie odruchów wymiotnych i kaszlowych,
  • ocena samodzielnego oddechu poprzez odłączenie od respiratora.

Badanie to przeprowadza się dwukrotnie, w odstępie trzech godzin.

Brak zgody na decyzję i problem etyczny

Hollie Dance i Paul Battersbee, rodzice 12-letniego chłopca, nie zgadzali się na odłączenie syna od aparatury podtrzymującej życie, przez co decyzja ta została odroczona w czasie. Złożyli zawiadomienie do sądu zaskarżając decyzję lekarzy, a sprawa zakończyła się w Sądzie Najwyższym. Sąd ten podtrzymał decyzję lekarzy i orzekł, że w najlepszym interesie chłopca jest odłączyć go od aparatury. Rodzice zaskarżyli i tą decyzję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, jednak ten skargi nie przyjął.

Matka chłopca wielokrotnie podtrzymywała, że nie jest możliwe aby jej syn nie żył, skoro jego serce wciąż bije, a nawet chłopiec chwycił matkę za rękę. Była przekonana, że jeżeli chłopiec otrzyma więcej czasu, będzie miał on szansę na wybudzenie ze śpiączki i powrót do normalnego życia.

6 sierpnia 2022 roku chłopiec został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, a lekarze orzekli zgon chłopca o godzinie 12:15. Chłopiec zmarł w gronie swoich najbliższych.


INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL