Reklama

Pandemia omdleń i zasłabnięć. Upały i odwodnienie niebezpieczne dla zdrowia

Polskę nękają upały, a wraz z nimi wróciła fala omdleń i zasłabnięć. W całym kraju pogotowie ratunkowe ma sporo pracy, bo wyjeżdża do osób, które się odwodniły, mają problemy sercowo-naczyniowe lub zaburzenia neurologiczne wywołane przegrzaniem organizmu. Część Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych przeżywa oblężenie, bo trafia do nich nawet 30 proc. więcej pacjentów niż w dni z umiarkowaną temperaturą. Upały i odwodnienie dla organizmu są groźne, dlatego nie wolno ich bagatelizować.

Chodnik rozgrzany do blisko 50 st., a zaparkowany w centrum samochód do prawie 70 st. Tak w praktyce wygląda upał w mieście, gdzie nie ma drzew, a za to jest dużo otwartej, betonowej przestrzeni. Gdy do tego dołożymy jeszcze małą iskrę - zaduch, stres, brak wody czy szok termiczny związany z gwałtownymi zmianami temperatury, np. wyjściem z klimatyzowanej restauracji na pełne słońce - dochodzi do omdlenia lub zasłabnięcia. Wiek nie ma tu znaczenia, bo problem dotyczy także ludzi młodych. 

Reklama

Ryzyko omdlenia lub zasłabnięcia wzrasta, gdy stoimy długo w kolejce, kościele czy na przystanku autobusowym. 

Ile wody pić w upały?

- Gdy termometry pokazują 32 st. w cieniu, kluczowe jest odpowiednie nawodnienie organizmu - mówi Grzegorz Chudy, instruktor, ratownik medyczny ze Szkoły Ratownictwa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie. 

Najczęściej do zasłabnięć nie dochodzi w momencie, gdy wychodzimy na upał lub gdy przebywamy krótko na słońcu, ale właśnie dlatego, że w taką pogodę szybko tracimy płyny, których, niestety, regularnie nie uzupełniamy. W czasie silnych upałów powinniśmy pić zatem od 1 do nawet 2 litrów wody więcej niż normalnie. Trzeba ją pić w małych ilościach, ale systematycznie.

Utrata przytomności w upale. Jak się zachować?

Krótkotrwała utrata przytomności, czucia i zdolności wykonywania ruchów jest groźna dla zdrowia i życia, dlatego nie wolno jej bagatelizować.

- Gdy na ulicy, w metrze czy sklepie zauważymy, że ktoś stracił przytomność, nie możemy odwracać głowy, nie możemy się bać. Musimy natychmiast udzielić pomocy przedmedycznej. Czas ma tu ogromne znaczenie, bo do utraty przytomności może dojść zarówno z przegrzania organizmu, ale także np. nagłej niewydolności lub przewlekłych chorób neurologicznych, hormonalnych, toksykologicznych czy krążeniowo-oddechowych - mówi Piotr Owczarski, główny specjalista ds. promocji, marketingu i środków zewnętrznych Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie. 

- Jeśli mamy do czynienia z chwilowym omdleniem, trzeba ułożyć takiego człowieka na wznak z głową odgiętą do tyłu, podkładając poduszkę lub zwinięty koc pod plecy. Trzeba zapewnić mu dostęp świeżego powietrza poprzez rozpięcie uciskających części odzieży. Można skropić twarz zimną wodą. Napływ krwi do mózgu ułatwia uniesienie nóg zemdlonego w górę. Nie powinniśmy takiej osobie podawać niczego do picia.

Pierwsza pomoc w przypadku zasłabnięcia

Zupełnie inaczej postępujemy w przypadku osoby, która zasłabła - przy czym nie ma tu znaczenia jej wiek. Schemat postępowania jest zawsze taki sam.

- Należy ułożyć taką osobę na wznak, czyli pozycji leżącej na plecach z uniesionymi nad poziom tułowia nogami. To tak zwana pozycja przeciwwstrząsowa. Jeśli nie ma takiej możliwości, sadzamy takiego potrzebującego człowieka, pochylamy jego głowę, podpierając ją łokciami lub rękami o uda lub kolana. Wszystko po to, by wyrównać ciśnienie tętnicze - mówi dr Karol Bielski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie. - Oczywiście rozpinamy ubrania pod szyją, które mogą uciskać drogi oddechowe - dodaje.

- Koniecznie musimy zadzwonić na numer 112, by wezwać profesjonalny zespół ratownictwa medycznego. Nie czekamy z założonymi rękami na jego przyjazd, tylko nadal udzielamy pomocy osobie potrzebującej. Gdy zachodzi taka potrzeba, podejmujemy czynności resuscytacyjne - mówi Grzegorz Chudy, instruktor, ratownik medyczny Szkoły Ratownictwa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie. Jeśli nie potrafimy tego zrobić lub potrzebujemy pomocy osoby trzeciej, należy bezpośrednio się do niej zwrócić: "Pani w czerwonym płaszczu, pan w niebieskim garniturze. Proszę mi pomóc".

Polacy nie znają zasad i często odwracają głowę

Na tle Europy Polacy nie wypadają dobrze pod względem znajomości zasad pierwszej pomocy, dlatego bardzo często dochodzi do szokujących scen, takich jak ta, która rozegrała się w centrum Wadowic pod koniec kwietnia. Starsza kobieta nagle przewróciła się na chodnik i przestała się ruszać, a ludzie czekający na autobus nie udzielili jej pomocy, tylko stali obok i udawali, że jej nie widzą. Do podobnych sytuacji doszło wcześniej także w Lubaniu czy Wrzeszczu oraz w wielu innych polskich miastach. Niestety, normą staje się odwracanie głowy, zasłanianie się brakiem czasu lub strachem.

- Za nieudzielenie pomocy grożą nam sankcje karne. Kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności - mówi Anna Adamkiewicz, z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. - Pamiętajmy, żeby się nie bać. Udzielajmy pierwszej pomocy tak, jak to potrafimy robić. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak i przy udzielaniu pomocy zrobimy komuś krzywdę, nie grożą nam za to żadne sankcje - zaznacza.

Zasłabnięcia i omdlenia w komunikacji miejskiej

Do zasłabnięć i omdleń dochodzi często na przystankach, w środkach komunikacji miejskiej, w tym także w warszawskim metrze, z którego usług korzysta nawet 700 tysięcy osób dziennie. Aby minimalizować zagrożenia, metro dysponuje rozbudowanym systemem powiadamiania, a stacje wyposażone są w defibrylatory.

- W pociągach znajdują się przyciski powiadamiania maszynisty. Na stacjach znajdują się żółte telefony do powiadamiania dyżurnego stacji. Na każdej stacji pracują osoby, które są przeszkolone z udzielania pierwszej pomocy i wiedzą, jak skutecznie pomóc - mówi Paweł Siedlecki, z Metro Warszawskie Sp. z o.o. - Na każdej stacji jest defibrylator. Każdy pasażer może go użyć. Dzięki temu prostemu urządzeniu można uratować komuś życie - podkreśla.

Fala upałów co jakiś czas uderza. Należy unikać słońca w godzinach 11-17. Jeśli już musimy opuścić swój dom, warto zabrać ze sobą butelkę wody, okulary przeciwsłoneczne i czapkę z daszkiem, kapelusz lub parasol, który będzie chronił naszą głowę przez przegrzaniem lub udarem słonecznym.

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SP ZOZ w Warszawie dla Interii ZDROWIE

Polecamy również:

Zażywasz te leki? Nie wychodź na słońce

Jakich produktów nie jeść w upalnie dni?

Jaka prognoza pogody jest najlepsza? Taka, która jest aktualizowana co 30 minut. Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia na Androida »

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zasłabnięcie | omdlenie | utrata przytomności | upał w mieście

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Rekomendacje