Reklama

Prof. Robert Flisiak: Nawet 150 tys. Polaków nie wie, że ma HCV. Gdy wirus zniszczy wątrobę, będzie za późno

Lata choroby bez żadnych objawów, i nagle druzgocąca diagnoza: wirusowe zapalenie wątroby typu C, nieodwracalna marskość wątroby, a może też rak. Wszystko przez uraz lub zabieg kosmetyczny nawet sprzed dekady i nieświadome zakażenie wirusem HCV. - Wykryte zakażenie HCV jest łatwo i w pełni uleczalne - mówi Interii ZDROWIE profesor Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Dziś, 28 lipca, z okazji Światowego Dnia Wirusowego Zapalenia Wątroby, rozmawiamy o tykającej bombie, jaką jest zakażenie wirusem HCV i potrzebie narodowego programu badań przesiewowych.

Karolina Dudek, Interia ZDROWIE: Panie profesorze, idę o zakład, że większość Polaków nie wie, czym jest wirus HCV. Wielu z nas w pierwszym odruchu pomyli go pewnie z wirusem HPV lub HIV. Tymczasem wirus HCV wywołujący Wirusowe Zapalenie Wątroby, to realne zagrożenie, tym groźniejsze, że niemedialne i działające po cichu.

Profesor Robert Flisiak: To przykre, bo świadomość zagrożenia i skutków, jakie może przynieść wirus HCV jest ciągle znikoma. Wiedza i celowość działań - żeby wykrywać te zakażenia - nie funkcjonują nawet w instytucjach publicznych, które są powołane do tego, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób. A mówimy tu nie tylko o chorobie zakaźnej, jaką jest samo zakażenie wirusem HCV, ale o znaczniej groźniejszych jej powikłaniach. Wirus HCV powoduje, wcześniej czy później, progresję do przewlekłego zapalenia wątroby, marskości wątroby, a u niektórych pacjentów - także do raka wątroby.

Reklama

Większość pomyśli - to mnie nie dotyczy. To straszenie, czy zakażenie HCV naprawdę jest tak groźne?

- Nie wszyscy, którzy ulegli zakażeniu wirusem HCV rozwiną raka wątrobowo-komórkowego, ale mamy potwierdzony 100 procentowy związek przyczynowo-skutkowy między tym nowotworem a zakażeniem HCV. Innymi słowy nie każdy zakażony na HCV zachoruje na raka, ale dotknie to bardzo wielu osób, które nie będą wiedziały, że są zakażone tym wirusem i nie będą z tego powodu leczone.

Jak objawia się zakażenie wirusem HCV? Jakie symptomy powinny nas zaniepokoić?

- Niestety wtedy, kiedy w oparciu o objawy kliniczne moglibyśmy rozpoznać zakażenie HCV, często jest już za późno. Kiedy pojawiają się objawy niewydolności wątroby i zmiany w wątrobie, spustoszenie, jakie wirus poczynił, może być trudne albo niemożliwe do odwrócenia, zwłaszcza jeśli dojdzie do marskości lub raka wątrobowo-komórkowego. I mówimy tu nie tylko o uszkodzeniu jednego narządu ale także o pozawątrobowych manifestacjach tego zakażenia.

Jakie są te pozawątrobowe, nieswoiste objawy zakażenia HCV?

- Zakażenie wirusem HCV, poprzez wzbudzenie zjawisk immunizacyjnych w organizmie, może powodować uszkodzenie w zupełnie innych narządach, zmiany mogą dotknąć nerek, ośrodkowego układu nerwowego, zakażenie może też wywoływać zmiany hematologiczne.

Podobno pacjent nieświadomy zakażenia HCV może uskarżać się na przewlekłe zmęczenie, bóle stawów, dolegliwości żołądkowe i latami chodzić od lekarza do lekarza próbując znaleźć diagnozę...

- Bywa, że lekarz, który nie powiąże tych objawów z zakażeniem HCV, może prowadzić diagnostykę w złym kierunku, a leczenie będzie nieskutecznie. Dlatego istotne jest wykrywanie zakażenia u osób, które nie mają jeszcze objawów! Wykrywanie zakażenia HCV, które toczy się bezobjawowo lub skąpoobjawowo jest możliwe jedynie na postawie badań z próbki krwi.

Czy w takim razie raz na kilka lat powinniśmy poddawać się badaniu przesiewowemu krwi na obecność anty-HCV?

- Chodzi nawet nie o to, by co jakiś czas robić to badanie. Wystarczy poddać się badaniu na obecność anty-HCV w krwi raz w życiu, bo przecież każdy z nas korzystał z gabinetu stomatologicznego lub fryzjerskiego, a wiele osób także z gabinetów kosmetycznych, gdzie łatwo o nawet niewielkie naruszenie ciągłości skóry lub błon śluzowych. Ponadto warto skontrolować anty-HCV zawsze w kilka miesięcy po wystąpieniu szczególnych okoliczności sprzyjających zakażeniu. Mowa tu o wypadkach i poważnych urazach, wszelkich zabiegach operacyjnych, przetaczaniu krwi, czy nawet, jeśli w naszym życiu nastąpił niechlubny epizod przyjmowania dożylnych środków narkotycznych. To są momenty, kiedy mogliśmy być narażeni na zakażenie wirusem HCV i wykonanie takiego badania jest celowe.

Po każdej wizycie u manicurzystki czy w salonie tatuażu także?

- Tak daleko bym nie szedł. Bo trzeba powiedzieć, że współczesne procedury sanitarne w miejscach wykonywania takich zabiegów są na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście zawsze istnieje jakiś margines zaniedbania czy błędu ludzkiego, który może być przyczyną zakażenia, ale dziś to prawie nie występuje.

- Bardziej nas interesuje to, co się zdarzyło wiele lat temu, gdy tych procedur sanitarnych i sprzętu jednorazowego użytku w ogóle nie było, także w placówkach medycznych. Jeżeli wtedy doszło do zakażenia wirusem HCV, to proces zapalny ciągle może się toczyć, nawet przez 10 czy 20 lat. Dlatego żeby mieć pewność, że skutki dawnych zaniedbań nie rzutują na nasze zdrowie, nie wolno zaniechać badań, zwłaszcza, że mamy proste i skuteczne metody wykrywania i leczenia tej choroby.

Skoro jesteśmy przy leczeniu - jak ono przebiega?

- Tu wiadomości są bardzo dobre. Wczesne wykrycie zakażenia HCV gwarantuje blisko 100 procentowe wyleczenie i to bardzo prostymi metodami farmakologicznymi. U 99 procent osób zakażonych HCV wystarczą 2-3 miesiące przyjmowania tabletek, po czym zakażenie znika. Co ważne - wyleczenie następuje bez działań niepożądanych terapii. Dostępne leczenie jest bardzo bezpieczne.

Czyli, gdybyśmy robili badania przesiewowe na anty-HCV, tę chorobę udałoby nam się całkowicie wyeliminować.

- Tak! Tylko żebyśmy mogli wyeliminować, musimy najpierw zidentyfikować. Niestety pomimo naszych apeli badanie anty-HCV nie zostało włączone do programu przesiewowego "profilaktyka 40+". Nawet mimo tego, że koszt-efektywność takiego badania została bardzo pozytywnie zaopiniowana przez Agencję Oceny Technologii Medycznych. Koszty narodowego programu wykrywania zakażenia HCV są niczym w porównaniu z kosztami, jakie państwo ponosi z powodu ekonomicznych i zdrowotnych skutków leczenia powikłań tego zakażenia, a także przedwczesnego odchodzenia z aktywnego życia społecznego osób chorujących.

Mamy czas pandemii - zapytam więc, czy zakażenie wirusem HCV i wiążące się z nią WZW typu C, można uznać za chorobę współistniejącą, utrudniającą leczenie zakażenia koronawirusem?

- Bezpośredniego powiązania między tymi wirusami nie ma. Oczywistym jest natomiast, że jeśli u pacjenta, u którego w przebiegu zakażenia HCV rozwinęło się przewlekłe zapalenie lub marskość wątroby, a do tego dojdzie jeszcze zakażenie koronawirusem, będzie on znacznie bardziej podatny na ciężki przebieg COVID-19, niż pacjent ze zdrową wątrobą.

- Wiemy już z całą pewnością, że SARS-CoV-2 doprowadza także do uszkodzenia komórek wątrobowych. Jeśli więc te dwa zakażenia nałożą się na siebie, wątroba będzie podwójnie narażona na uszkodzenia. Z tego powodu bardzo ważne jest, aby osoby z chorobami wątroby, niezależnie od zakażenia HCV poddały się szczepieniu przeciw SARS-CoV-2. Choroby wątroby, podobnie jak wiele innych chorób przewlekłych są bezwzględnym wskazaniem do szczepienia, bo właśnie wśród tych osób jest wysokie ryzyko śmierci z powodu COVID-19. Jeśli więc czegoś nauczyła nas pandemia SARS-CoV-2 to tego, że powinniśmy wyeliminować wszystkie możliwe czynniki osłabiające nasz stan zdrowia, a do takich należy wirus HCV.

Ale czy przypadkiem pandemia nie wpłynęła negatywnie na statystyki badań profilaktycznych w Polsce? Zamiast bardziej dbać o swój stan zdrowia, raczej trzymaliśmy się z daleka od lekarzy, kolejne lockodowny skutecznie nam z resztą dotarcie do lekarzy i badań utrudniły.

- HCV jest smutnym przykładem tego, jak drastycznie pogorszyła się frekwencja Polaków w badaniach profilaktycznych w czasie pandemii. 

- Małe programy badań przesiewowych, które były prowadzone lokalnie, finansowane przez samorządy czy firmy farmaceutyczne (które oczywiście mają interes w tym, żeby wykryć te zakażenia, ale w tym momencie akurat ich interes jest zbieżny w interesem publicznym, więc to dobrze, że takie badania były prowadzone) zostały przerwane właśnie przez pandemię SARS-CoV-2. Nam potrzebny jest narodowy program badań. Takie programy ma wiele krajów europejskich, w tym z naszego regionu, bo wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że każdy rok bez programu wykrywania HCV, to straty ludzkie i koszty budżetu państwa. Projekt takiego programu został złożony przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych w NFZ i niestety już ponad półtora roku nie zrobiono nic w jego sprawie.

- Pandemia pogłębiła natomiast społeczną niechęć do badań. Do lekarzy zgłaszamy się tylko wtedy, gdy mamy ewidentne dolegliwości, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Ale w przypadku zakażenia HCV objawów nie poczujemy całymi latami.

150 tysięcy Polaków siedzi na tykającej bombie?

- Zupełnie niepotrzebnie, bo jak już powiedziałem - łatwo da się to zakażenie i zdiagnozować, i wyleczyć, i całkowicie wyeliminować. Ale trzeba się zbadać.


Rozmawiała: Karolina Dudek


Czytaj także:

Bezpłatne badania anty-HCV w całej Polsce. Sprawdź, gdzie możesz się przebadać

Plamy wątrobowe. Skąd się biorą i co oznaczają?

Domowe sposoby, na to by usprawnić funkcjonowanie wątroby


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL