Reklama

Dr Preeti Agrawal: Największy problem z menopauzą mają media. Dla kobiet to etap drugiej dojrzałości

Pochodząca z Indii ceniona ginekolożka i położnik, autorka książek o zdrowiu kobiety i twórczyni metod naturalnego balansowania organizmu, która od ponad 30 lat prowadzi praktykę w Polsce, pomagając rzeszom kobiet odzyskać naturalną równowagę hormonalną i zadbać o siebie, daje nam zupełnie inne - holistyczne spojrzenie na objawy menopauzy. Lekarka przekonuje, że to piękny okres w życiu kobiety, w którym, nareszcie można skupić się na sobie. I daje nadzieję młodszym z nas, obiecując, że jeśli będziemy żyły zdrowo, menopauzy nie odczujemy tak boleśnie, jak nasze przepracowane matki. O dobrym wymiarze menopauzy, specjalnie dla Interii ZDROWIE, rozmawiamy z dr n. med. Preeti Agrawal.

Karolina Dudek, Interia ZDROWIE: Pani doktor, jaki jest największy mit o menopauzie, w jaki wierzymy?

Dr n. med. Preeti Agrawal: Menopauza w społecznym odbiorze równa się piętno. Kojarzy nam się tylko z tym, że teraz już wszystko będzie źle. Będziemy wyglądać starzej, nic już nie będziemy mogły. Stereotypowe podejście do menopauzy zakłada, że to zatrzymanie miesiączkowania, definitywne, niemalże na siłę. Tymczasem jest to okres biologiczny, taki jak każdy inny. Kobiety powinny właśnie tak o tym myśleć. Był okres kiedy można było wydać na świat dzieci, teraz rola biologiczna się zmieniła. Jesteśmy w kolejnym, nowym etapie. Wiele kobiet się tego boi, traktuje tę przemianę jako definitywne zakończenie młodości, koniec życia wręcz.

Reklama

Gdy wpiszemy w Google hasło "menopauza", wyskakuje nam cała lista objawów. Uderzenia gorąca, problemy ze snem, rozdrażnienie, skłonność do depresji, tycie, spadek libido. To przeraża.

- Na szczęście jest coraz więcej specjalistów, którzy nie straszą menopauzą, a tłumaczą, z czym się wiąże. Także, co dobrego może z niej wynikać.

- Wiele krzywdy wyrządzają kobietom media, które kreują modę na wieczną młodość, z biologicznego puntu widzenia jest to niemożliwe, a obwinianie menopauzy za wszystko złe, co spotyka kobiety po 50-tce, to błędne postrzeganie naszej biologii.

Nie dziwię się kobietom, że w to wierzą. Żyjemy dłużej, więc i dłużej chciałybyśmy zatrzymać najpiękniejsze lata swojego życia.

- Ale przecież to niemożliwe. Kobiety, które myślą, że jak skończy się miesiączka, to od razu skończy się wszystko w ich życiu, bezrefleksyjnie podejmują się leczenia tego stanu, bez zrozumienia swojego organizmu. Korzystają na tym firmy kosmetyczne i farmaceutyczne, które zachęcają do kupowania preparatów i brania hormonów, obiecując zatrzymanie tego procesu i utrzymanie wiecznej młodości. To totalny brak zrozumienia menopauzy. 

- Z mojej perspektywy, znacznie ważniejsze jest to, by zastanowić się, jak ciało dojrzałej kobiety się zmienia, a wraz z tym, jak zmieniają się jej potrzeby - fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Pani określa menopauzę jako moment wchodzenia w okres drugiej dojrzałości. Co to znaczy?

- Jest takie piękne zdanie, które doskonale to tłumaczy. Najpierw ktoś nas urodził, potem my urodziliśmy kogoś, a teraz nadchodzi czas na rodzenie siebie. Rodzenie siebie - to znaczy ukształtowanie siebie na nowo, pozostawienie za sobą wszystkiego, co jest zbędne, trudne, obciążające, a zostawianie sobie tylko tego, co nam służy. Kobieta dojrzała powinna wykorzystać ten moment do podjęcia decyzji, jak chce dalej żyć. Do zwrócenia się ku swoim potrzebom, do pracy nad sobą, do przedefiniowania swoich ról społecznych, rodzinnych i kulturowych, a następnie do przefiltrowania wszystkiego i zatrzymania tylko tego, co naprawdę jest ważne.

- Medycyna holistyczna uczy patrzeć na ciało człowieka jako na całość. Te wszystkie objawy, których doświadczamy przy okazji menopauzy, być może mają jakieś głębsze znaczenie. Znalezienie ich przyczyn jest kluczowe do ich wyleczenia.

O menopauzie mówi się jak o gwałtownej zmianie. Jakby ktoś miał nagle przekręcić wajchę, która natychmiast odetnie dopływ hormonów. Pani przekonuje, że to proces, i że objawy premenopauzy możemy odczuwać już na długo przed pięćdziesiątką.

- Możemy i odczuwamy, tylko nie zawsze potrafimy je dostrzec. Menopauza to złożony proces. Jest i okres przedmenopauzalny, jest i okres pomenopauzalny, wczesny i późny. Tu nie ma jednego kalendarza, ani scenariusza, jak to przebiegnie. Cała ta przemiana może trwać nawet od pięciu do dziesięciu lat. 

- Z mojego doświadczenia z pracy z kobietami wynika, że naprawdę to, jak kobieta dba o swoje życie, o swoje ciało, o emocje, jak się odżywia i jak pracuje, to wszystko ma ogromny wpływ na to, jak będzie przechodzić menopauzę. Zapewniam panią, że to nie jest tak, że wszystkie kobiety po pięćdziesiątce nagle cierpią.

Pewnie niejedna kobieta, która to przeczyta, a jest właśnie w okresie okołomenopauzalnym, powie teraz - no mądre rzeczy mówi ta panią doktor, ale na takie dbanie o siebie trzeba mieć czas i warunki. Jak tu wpatrywać się w swoje potrzeby, gdy człowieka zalewa fala gorąca, poci się, spać nie może, tyje paskudnie i chodzi zły na cały świat.

- Nie wszystkie kobiety tak cierpią. To nie jest reguła. Przez tyle lat zaobserwowałam jeszcze jedną prawidłowość - jeśli kobieta latami przepracowywała się, rozciągała dobę w nieskończoność, niedosypiała, zawsze troszczyła się o innych, o rodzinę, pracę, dom, a nie o siebie, jadła byle co, piła 10 kaw dziennie, wszystko robiła na już i na teraz, jej organizm ma pełne prawo się wyczerpać. Nie naprawimy tego jedną tabletka, ani jedną wizytą u lekarza.

Załóżmy jednak, że przychodzi do pani gabinetu kobieta, której dolegliwości związane z menopauzą i zaburzeniami hormonalnymi odbierają jej ochotę i siłę na jakiekolwiek dbanie o siebie. Załóżmy, że nie miała wcześniej możliwości, by dobrze i świadomie opiekować się swoim ciałem. Czy dla niej jest już za późno na pomoc?

- Przychodzą takie kobiety. I one w pierwszej kolejności muszą zrozumieć, że proces, w którym się znalazły, wymaga od nich zatrzymania się. Wymaga odpoczynku. Wtedy też oczywiście, zgodnie z  pierwszą zasadą dobrego leczenia, należy jej pomóc i ulżyć jej symptomom. Różnymi dostępnymi metodami. Zaczynamy od tego, by wyciszyć ten stan. 

- Bywają kobiety z obfitymi miesiączki, napadami gorąca, cystami na jajnikach, depresją. To trzeba wyleczyć. Zwykle taka pacjentka dostaje ode mnie leki hormonalne, zioła czy suplementy diety, które pomogą przywrócić dobre samopoczucie. Ale bardzo dużo zależy także od niej samej. Kobieta powinna nauczyć się, jak w tym okresie wspierać swoje ciało. Jak się o nie troszczyć. 

Wraz z menopauzą nadchodzi zwykle spadek libido. A może to kolejny mit - że pięćdziesiątka to początek końca życia seksualnego kobiety?

- Bardzo dużo kobiet tak myśli, a potem nagle się okazuje, że tak nie jest. 

- Oczywiście pojawiają się drobne przeszkody fizycznie, jak np. problemy z nawilżeniem pochwy, co jednak łatwo daje się pokonać. Są preparaty, które bardzo pomagają.

- I tu znów wracamy do tego, co już mówiłam - nie zawsze menopauza jest winna, ale raczej styl życia, stres, przemęczanie dają o sobie znać. To wszystko odbiera ciału energię życiową, do tego stopnia, że brakuje jej nawet do pełnienia podstawowych funkcji. Tym bardziej więc brakuje wtedy tej energii na seks.

- Jeśli jednak zdamy sobie sprawę z tego, że odczuwamy w tej sferze brak, to jest już pierwszy duży krok do tego, by coś tu odbudować. Metod jest wiele: masaże, joga, trening oddechu czy głębokie resetowanie układu nerwowego. Zawsze tłumaczę kobietom, że gdy pobudzamy wyłącznie nasz układ sympatyczny [inaczej współczulny układ nerwowy - odpowiedzialny za działanie i stres - przyp. red.], gdy cały czas jesteśmy w działaniu, to nasz układ parasympatyczny [przywspółczulny, odpowiedny za hamowanie, odpoczynek - przyp. red.] nie bardzo ma nawet jak i kiedy się włączyć. Jak wtedy myśleć o seksie? Dlaczego poza lekami, ziołami, hormonami, najbardziej potrzebny nam jest balans całego organizmu i zrównoważenie układu sympatycznego z parasympatycznym.

Czyli niesłusznie przypisujemy menopauzie winę za całe zło, które dzieje się z ciałem kobiety w pewnym wieku?  Szkody wyrządzone są już znacznie wcześniej.

- Dokładnie. Jeśli nie dajemy naszemu ciału realizować należnego mu prawa do odpoczynku, nie dziwmy się, że odmawia współpracy. Zachwiana homeostaza - utracony balans organizmu - są w okresie menopauzy bardziej dostrzegalne.

- Wspomniałam już o układzie nerwowym, ale to tylko jednej element. Obserwuję, że duże spustoszenia w organizmie dojrzałych kobiet sieje niezadbany układ pokarmowy, stan żołądka i jelit boleśnie odbija się na zdrowiu całego organizmu. Podobnie jest z tarczycą. Jej stan niezwykle mocno rzutuje na samopoczucie. To zresztą zakłada medycyna integracyjna - nie można obserwować i leczyć tylko jednego symptomu czy jednego układu. A menopauza naprawdę nie jest aż tak straszna. Odwróćmy myślenie - niech menopauza będzie okazją do tego, by się sobą zaopiekować, a nie by się nad sobą załamać.

Rozmawiała: Karolina Dudek

*

Dr Preeti Agrawal jest doktorem nauk medycznych, ukończyła medycynę integracyjną na Uniwersytecie Arizona Center for Integrative Medicine. Jest specjalistą II stopnia z ginekologii i położnictwa, prezeską Fundacji Kobieta i Natura, założycielką pierwszego w Polsce ośrodka leczenia integracyjnego. Od wielu lat leczy i propaguje holistyczne podejście do zdrowia i choroby. Leczy w oparciu o medycynę integracyjną, czyli połączenie medycyny akademickiej z szeroko pojętą medycyną naturalną. Jest autorką licznych książek i publikacji, w tym: "Siła jest w Tobie. Zdrowie ciała, emocji i ducha w drugiej połowie życia", "Menopauza. Mity i rzeczywistość", "Zdrowa dieta przed poczęciem i w czasie ciąży", "Kobieta i natura", "Odkrywam macierzyństwo". 

W 2017 roku dr Preeti Agrawal została odznaczona Złotym krzyżem od Prezydenta RP za zasługi w działalności społecznej na rzecz rozwoju świadomości zdrowotnej społeczeństwa.


CZYTAJ TAKŻE:

Hashimoto zaczyna się w głowie. Tu też je pokonasz 


INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL