Reklama

COVID-19 a uszkodzenie słuchu. Kolejny objaw "długiego ogona"

O tym, że zakażenie koronawirusem przejściowo wpływa ujemnie na węch i smak, wiadomo niemal od początku pandemii. Ba, utrata węchu (rzadziej - smaku) była jednym z najczęstszych objawów wskazujących na możliwość zakażenia. O wpływie przejścia infekcji COVID-19 na słuch mówi się jeszcze rzadko, a niestety, taka zależność została już potwierdzona.

Osłabienie słuchu w przebiegu COVID-19

W jaki sposób koronawirus wywołuje uszkodzenia słuchu? Laryngolodzy tłumaczą, że patogen, atakując układ oddechowy, łatwo dostaje się też do uszu. Amerykańscy badacze z Johns Hopkins University School of Medicine potwierdzili, że wirus przedostaje się do ucha środkowego, gdzie wywołuje zmiany, prowadzące w konsekwencji do pogorszenia słuchu. 

Z kolei lekarze z Manchesteru poprosili reprezentatywną próbę 138 pacjentów-ozdrowieńców o dokonanie samoopisu stanu zdrowia dwa miesiące po zakończeniu hospitalizacji. Okazało się, że co dziewiąta osoba deklarowała, że wystąpiło u niej zauważalne pogorszenie słuchu lub/i pojawiły się szumy uszne. 

Czy problemy ze słuchem po covidzie mijają?

W wielu przypadkach ujemny wpływ przechorowania COVID-19 na słuch ma charakter przejściowy - negatywne zmiany mają związek z obrzękiem górnych dróg oddechowych i zaleganiem płynu w uchu środkowym. Jednak coraz częściej notuje się przypadki długotrwałych uszkodzeń słuchu i dolegliwości związanych z nieprawidłowym działaniem analizatora słuchowego - ozdrowieńcy, którzy wcześniej nie mieli tego rodzaju problemów, skarżą się na szumy, dzwonienie, brzęczenie i "świerszcze" w uszach, ubytek słuchu bądź zawroty głowy. 

Reklama

Masz podobne objawy i przeszedłeś zakażenie koronawirusem, choćby bezobjawowo? Prawdopodobnie to patogen lub zastosowane leczenie (niesteroidowe leki przeciwzapalne, niektóre rodzaje antybiotyków) wpłynęły na twój zmysł słuchu bądź równowagi.

Problemy te mogą pojawić się wcześnie, bo już w trakcie choroby, albo dać o sobie znać po kilkunastu tygodniach lub miesiącach od czasu zakończenia leczenia, jako odległe powikłanie po przebytym zakażeniu.

Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, lekarze apelują do ozdrowieńców, by wykonali pełną diagnostykę słuchu. To badanie niekłopotliwe, bezbolesne, stosunkowo krótkie (całość trwa nie dłużej niż ok. 30 minut) i nie wymaga żadnych specjalnych przygotowań, nie trzeba też poddawać się mu o określonej porze dnia. Później warto ponawiać takie badania przynajmniej raz na pół roku.

Zobacz także:
Mgła mózgowa po covidzie. Jak ją pokonać?

"Wózek to najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło" - jak to możliwe?

Przyjmowanie leków bez recepty. Zasady, do których powinieneś się stosować

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Dowiedz się więcej na temat: COVID-19 | covid-19 a słuch | uszkodzenie słuchu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL