Reklama

Lek "koń trojański" zastąpi chemioterapię?

Naukowcy z Edynburga i Singapuru pracują nad lekami zwanymi "końmi trojańskimi", będącymi nową nadzieją, a może i przełomem w onkologii. Wyniki pierwszych testów są obiecujące. Eksperci wypreparowali cząsteczki, które są w stanie wniknąć do wnętrza komórek nowotworowych niszcząc je od środka, co ważne, bez szkody dla otaczających je prawidłowych tkanek.

Badacze z Uniwersytetu w Edynburgu i ich singapurscy koledzy są coraz bliżej wynalezienia skutecznego (i najprawdopodobniej mało inwazyjnego) leczenia chorób nowotworowych. Ci pierwsi stworzyli w warunkach laboratoryjnych cząsteczkę o nazwie SeNBD, która w połączeniu z chemiczną żywnością jest "zjadana" przez komórki nowotworowe, a jednocześnie dla nich toksyczna. Zdrowe tkanki, otaczające te chorobowo zmienione, pozostają nietknięte.

Wygląda na to, że nowa terapia zdecydowanie przewyższa chemioterapię, bo nie uszkadza prawidłowych komórek, nie daje też takich efektów ubocznych, chociaż, jak precyzują uczeni, pewność co do bezpieczeństwa leczenia z wykorzystaniem SeNDB zdobędą dopiero po kolejnych seriach badań. Do tej pory wykonali już testy z wykorzystaniem komórek ryb danio (gatunek ryby słodkowodnej) oraz komórek ludzkich.

Reklama

"Podstęp" polega na tym, że komórki rakowe otrzymują pożywienie i nie wykrywają obecnych w nim cząsteczek, które w szybkim tempie powodują ich destrukcję. Słowem, nowotwór karmiony jest tym, co mu w efekcie szkodzi. Przyjmuje zabójcze dlań cząsteczki i tym samym daje się "oszukać".

Nazwa nowej terapii wzięła się z mitologii greckiej, a metafora jest czytelna; żołnierze greccy mieli ukryć się w drewnianym koniu podarowanym Trojanom rzekomo na zakończenie wojny, a w rzeczywistości skryli się we wnętrzu konstrukcji, dzięki czemu dostali się za mury miasta, które niedługo później spalili. 

AB


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL