Reklama

Co czyha w polskich lasach? Na nich uważaj

Letnie miesiące sprzyjają leśnym wędrówkom. To świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu, w ciszy i spokoju. Wybierając się do lasu, musimy jednak pamiętać o jego mieszkańcach - tych najmniejszych również. Spotkanie z niektórymi z nich może być nieprzyjemne w skutkach. W tym kontekście najczęściej mówi się o komarach, kleszczach, meszkach, osach, szerszeniach czy mrówkach. Do tej listy dodamy jeszcze trzy pozycje.

Strzyżak sarni, czyli "latający kleszcz"

Strzyżak sarni (znany też jako strzyżak jeleni, łowik czy wesz sarnia), a potocznie "latający kleszcz", to owad należący do rzędu muchówek. Występuje na obszarach o klimacie umiarkowanym w Europie, w tym w Polsce, w północnych Chinach i na Syberii, można go także spotkać w Ameryce Północnej. Jest mały (ma ok. 5-6 mm), barwy brunatnej, wyróżnia go spłaszczone ciało, skrzydła, które odrzuca po znalezieniu żywiciela, twardy, chitynowy pancerz i trzy pary silnych odnóży zakończonych pazurkami czepnymi.

Reklama

O czym często przypominają Lasy Państwowe - strzyżak i kleszcz to nie to samo. Główne różnice: kleszcz to pajęczak, strzyżak to owad. Kleszcze nie latają, strzyżaki już tak. Kleszcze mogą przenosić boreliozę, w przypadku strzyżaków nie ma naukowego potwierdzenia.

Na strzyżaka sarniego można się natknąć w lasach i na jego obrzeżach, a także na terenach podmokłych, głównie latem. Wzmożoną aktywność wykazuje w okresie od czerwca do września, jednak, jeśli jesień jest ciepła, strzyżak może straszyć nawet do listopada. Słoneczna, bezdeszczowa pogoda to dla niego idealne warunki.

Według leśników człowiek jest przypadkową ofiarą strzyżaka. Owady te pasożytują na zwierzętach, które zamieszkują lasy - sarnach, jeleniach, łosiach, danielach czy borsukach, żywiąc się ich krwią (atakują głównie ciemno ubarwione osobniki). Po znalezieniu ofiary, jak zostało już wspomniane, tracą skrzydła, wypijają krew, a zapłodnione samice w futrze żywiciela wydają na świat larwy. Na ludziach strzyżaki się nie rozmnażają.

Wskazuje się, że owady te mogą atakować chmarami. Są niewielkie, co ułatwia im przedostanie się do trudno dostępnych miejsc. Strzyżaki wplątują się we włosy, brody, wchodzą pod ubranie, do uszu czy nosa. Trudno jest je usunąć.  

Ugryzienia strzyżaków często początkowo są niezauważalne, ale mogą być dotkliwe. "Pamiątka" po spotkaniu z tym owadem może pozostać na skórze na długo. Po pewnym czasie w miejscu ukąszenia pojawia się swędząca grudka. Może utrzymywać się przez 2-3 tygodnie, a w niektórych przypadkach nawet rok. Strzyżaki mogą wywołać reakcję alergiczną, ale przypadki te należą do rzadkości. Rumień może nie zniknąć przez kilka miesięcy.

Leśnicy radzą, by, wybierając się do lasu, zdecydować się na jasną odzież. Po pierwsze - strzyżaki atakują ciemno ubarwione ofiary. Po drugie - jasne ubranie ułatwia dostrzeżenie zagrożenia. Według niektórych warto sięgnąć po środki odstraszające owady, w których składzie znajduje się duża ilość aktywnego składnika DEET.

Żmija zygzakowata - jedyna taka w Polsce

W Polsce, jak informują Lasy Państwowe, występują cztery gatunki węży: żmija zygzakowata, zaskroniec zwyczajny, gniewosz plamisty oraz waż Eskulapa. Tylko jeden jest jadowity. Podczas leśnych przechadzek i górskich wędrówek powinniśmy uważać na żmiję zygzakowatą.

Sama nazwa wskazuje, po czym ją rozpoznamy. Nazwa wzięła się z charakterystycznego zygzaku na jej grzbiecie, tzw. "wstęgi kainowej". Zygzak jest ciemniejszy od barwy podstawowej, ale, o czym trzeba pamiętać, nie zawsze jest widoczny. Grzbiet może mieć różne zabarwienie - brązowe, szare (w tym ich odcienie) oraz czarne, przy czym w tej ostatniej wersji żmija zygzakowata na terenie Polski spotykana jest najrzadziej. Inne jej cechy charakterystyczne to: pionowe źrenice, płaska głowa o trójkątnym zarysie oraz łuski na głowie układające się we wzór przypominający literę X, Y lub V. Żmija zygzakowata osiąga długość do ok. 80 cm.

Żmija zygzakowata jest aktywna tylko w dzień. Nierzadko można spotkać ją wygrzewającą się na słońcu. Kryje się pod kamieniami, krzewami, wśród korzeni drzew.

Najbardziej interesują ją gryzonie, zjada też żaby, jaszczurki i pisklęta ptaków. Przed człowiekiem zwykle ucieka, jednak ukąszenia się zdarzają. Jak podkreślają leśnicy, żmija zygzakowata atakuje wtedy, gdy zostanie sprowokowana. Do ukąszeń najczęściej dochodzi w wyniku przypadkowego jej nadepnięcia (zdarza się też, że ktoś próbuje ją chwycić i w ten sposób się broni). W ramach ostrzeżenia - syczy.

Najczęściej dochodzi do ukąszeń w dolnych partiach ciała. Te w okolicy twarzy są najbardziej niebezpieczne.

Żmija zygzakowata, kąsając, wprowadza do organizmu człowieka jad, pozostawiając ślad w postaci dwóch niewielkich nakłuć (nierzadko zdarzają się ukąszenia suche, co oznacza, że nie doszło do wprowadzenia jadu). Objawy, jakie zwykle występują, kiedy ukąsi żmija zygzakowata, to: ból i zasinienie w miejscu ukąszenia, narastający obrzęk, zaczerwienienie, zawroty i bóle głowy, nudności, wymioty, osłabienie, zaburzenia świadomości, zaburzenia rytmu serca, nadmierna potliwość. Jak się zaznacza, intensywniejsze objawy mogą wystąpić u dzieci, osób starszych i z chorobami układu krążenia.

Co należy zrobić, gdy ukąsi żmija zygzakowata?

Eksperci podkreślają, że bardzo ważne jest, by w takiej sytuacji zachować spokój. Stres, niepokój mogą pogorszyć stan ukąszonego. Należy upewnić się, że miejsce zdarzenia jest bezpieczne. Następnie, w miarę możliwości, należy ostrożnie przemyć miejsce ukąszenia bieżącą wodą z mydłem i unieruchomić zranioną kończynę. Pamiętaj - ruch przyspiesza wchłanianie jadu. Druga ważna informacja - rany powstałej w wyniku ukąszenia nie należy wyciskać ani nacinać. Nie należy też wysysać jadu. 

Wskazane jest wezwanie karetki lub udanie się do szpitala.

Owoce leśne - pokusa, którą można przypłacić zdrowiem

Podczas spacerów po lesie nierzadko kusi nas, by zjeść to, co las nam oferuje, np. jagody czy poziomki. Jedząc je prosto z krzaka, bez ich uprzedniego, dokładnego umycia, ryzykujemy jednak groźną chorobą - bąblowicą.

Bąblowica jest chorobą odzwierzęcą, tzn., że przenosi się ze zwierząt na ludzi. Odpowiada za nią tasiemiec bąblowcowy. Zakażone zwierzęta, np. psy czy lisy, wydalają jaja tasiemca, które mogą przedostać się na leśne owoce, a ze skażonych owoców wprost do organizmu zajadających się nimi osób. Wśród przyczyn występowania bąblowicy u ludzi wymienia się również przeniesienie jaj tasiemca do ust za sprawą brudnych rąk, bliski kontakt ze zwierzętami oraz spożycie skażonej jajami wody.

Z połkniętych jaj w jelicie wykluwają się pasożyty, które przedostają się następnie do różnych narządów, w tym wątroby (większość tam się właśnie zagnieżdża), płuc, nerek, śledziony, mózgu czy kości. Przez wiele lat choroba może rozwijać się niezauważenie. Powstałe w jej wyniku torbiele, zawierające larwy, rosną bowiem zwykle bardzo powoli. 

Bąblowica często mylona jest z nowotworem. Leczenie powinno zostać wdrożone nim dojdzie do pęknięcia torbieli, co przyczyniłoby się do rozprzestrzenienia się pasożytów. Nieleczona bąblowica w większości przypadków prowadzi do śmierci.

Objawy, jakie wystąpią u chorego na bąblowicę, zależą od liczby torbieli, ich wielkości oraz umiejscowienia, a związane są przede wszystkim z powiększaniem się torbieli oraz uciskiem na okoliczne tkanki i narządy. Torbiele ulokowane w płucach manifestują się np. dusznościami, przewlekłym kaszlem czy krwiopluciem, te zlokalizowane w mózgu bólami i zawrotami głowy, a także nudnościami, wymiotami i zaburzeniami psychoneurologicznymi.

Jak można uniknąć bąblowicy? Przede wszystkim należy dokładnie myć owoce, warzywa i grzyby, zachowywać zasady higieny podczas pracy w polu, ogrodzie, lesie, jak i po niej, a także dokładnie myć ręce po kontakcie ze zwierzętami.

CZYTAJ TAKŻE:

Trujące rośliny. Prowadzą do zatrucia, a nawet śmierci

Jak chronić się przed ukąszeniem kleszczy?

Tak tną lasy za granicą. To prosta droga do wielkiej katastrofy

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL