Reklama

Psycholog Agata Łopato: Styl wychowawczy może wpłynąć na rozwój depresji u dziecka

Dziecko z depresją staje się mniej aktywne, wycofane, nie chce spędzać czasu z rówieśnikami /123RF/PICSEL

Reklama

Depresja to choroba, która dotyka nie tylko dorosłych. Chorują na nią dzieci i młodzież, a pierwsze objawy u nich często kojarzone są ze skokiem rozwojowym lub okresem dojrzewania, w którym bunt lub zmienność nastrojów są powszechnie znane. Z psychologiem dziecięcym Agatą Łopato rozmawiamy o pierwszych objawach depresji, wpływie środowiska na jej rozwój ale też o tym, czy styl wychowawczy może mieć bezpośredni wpływ na rozwój choroby.

  • Coraz młodsze dzieci potrzebują pomocy psychologa. Nie wszystkie niepokojące zachowania wskazują na depresję.
  • Problemy w szkole mogą odzwierciedlać problemy emocjonalne dziecka. 
  • Dzieci wychowywane "pod kloszem" są częściej narażone na wystąpienie depresji. 
  • Leczenie depresji jest możliwe, konieczne jest zaangażowanie rodziców oraz terapeuty. 

Małgorzata Janik, Interia ZDROWIE: Pani najmłodszy pacjent ile miał lat?  

Agata Łopato, psycholog dziecięcy: Zgłosili się do mnie rodzice niespełna dwuletniego dziecka. To był mój najmłodszy pacjent, jak dotychczas.

Reklama

Co w zachowaniu tak małego dziecka może niepokoić rodziców, że szukają pomocy psychologa?

- W przypadku takich dzieci najczęściej mówimy o problemach adaptacyjnych w żłobku czy przedszkolu. Rodzice zgłaszają się, bo dziecko prezentuje zachowania przekraczające granice: bije, uderza głową w ścianę, nie wykonuje poleceń, jest krzykliwe lub nadwrażliwe na bodźce zewnętrzne.

Czy mówiąc o autoagresji i agresji wobec innych u tak małych dzieci, możemy podejrzewać zaburzenia, które wskazują na depresję?

- Takie zachowania u najmłodszych dzieci nie są zazwyczaj związane z depresją. Zachowania autoagresywne, brak kontaktu wzrokowego czy trudności w odczuwaniu emocji, są raczej diagnozowane pod kątem autyzmu.

Kiedy zatem diagnozowana jest depresja u dzieci?

- Aby w ogóle postawić diagnozę depresji, muszą zostać spełnione konkretne kryteria diagnostyczne. Mówimy tutaj po pierwsze o obniżonym nastroju, który trwa przez minimum dwa tygodnie i który trwa stale. W trakcie tego okresu dziecko przejawia anhedonię - to oznacza, że nie potrafi odczuwać przyjemności z żadnej wykonywanej czynności. Po drugie, traci zapał do swoich zainteresowań, nie chce spotykać się z innymi dziećmi. Coś, co sprawiało mu do tej pory frajdę, radość, w tym momencie nie spełnia już takiej roli. Trzecie kryterium to zmniejszenie aktywności. Dziecko nie ma siły, nie chce wstać z łóżka, unika szkoły i trudno mu funkcjonować na co dzień. Młodymi pacjentami z depresją najczęściej są dzieci w wieku nastoletnim - zaczynając już od 11-latków -  to u nich najczęściej spełnione są te trzy objawy tej choroby.

Jakie są pierwsze objawy depresji u dziecka?

- Wzbudzić niepokój powinien szczególnie objaw związany z męczliwością dziecka, spadkiem aktywności i utratą zainteresowań. Spędzanie czasu z rówieśnikami jest zadaniem rozwojowym w okresie dorastania, które zdrowe dzieci bardzo chętnie realizują, bo w swojej grupie czują się najlepiej. Jeśli do tej pory dziecko było aktywne w kontaktach ze znajomymi i nagle to się skończyło, jeśli zaczynają się problemy w szkole i ogólna niechęć chodzenia do szkoły, to są to już pierwsze wyraźne sygnały, że dzieje się coś złego. To czerwone lampki ostrzegawcze, które powinny zapalić się u rodzica.

Co jeszcze może zaniepokoić opiekuna w zachowaniu dziecka?

- Zazwyczaj depresję zapowiada utrata albo wręcz wzmożony apetyt, pojawiają się trudności w funkcjonowaniu dobowym: dziecko albo nie potrafi zasnąć, albo trudno mu wstać rano. Bardzo ważnym sygnałem jest zaniżone poczucie własnej wartości. Dziecko zaczyna myśleć o sobie źle: "jestem beznadziejny, niczego nie umiem, nic mi nie wychodzi, jestem głupi". Komunikuje, że świat jest niesprawiedliwy i przedstawia rzeczywistość w zniekształcony sposób.

Wszystkie te objawy występują w depresji?

- Nie. U niektórych dzieci będą to myśli samobójcze, skłonności do autoagresji i problemy w szkole, a u innych będą to objawy związane z obniżeniem nastroju i przewlekłym zmęczeniem.

Skąd w ogóle bierze się depresja u dzieci? One przecież, w powszechnym - dorosłym rozumieniu - nie mierzą się jeszcze z żadnymi problemami.

- Ależ to jest błędne rozumienie, pani redaktor. Mali ludzie bardzo mocno przeżywają swoje dziecięce sprawy i mają swoje problemy. Tak samo jak dorośli, emocjonalnie reagują na trudne sytuacje z jakimi się spotykają. Z mojego doświadczenia zawodowego wiem, że na depresję u dzieci najsilniej wpływają czynniki zewnętrzne, które związane są ze środowiskiem, w którym dziecko żyje. Po pierwsze: wszystkie trudne i kryzysowe momenty, jak na przykład rozwód czy separacja rodziców, śmierć jednego z członków rodziny. Ta wczesna strata determinuje u człowieka możliwość pojawienia się zaburzeń nastroju i tu nie ma reguły, czy będzie to w okresie dzieciństwa, okresie nastoletnim czy wychodzi później. Poza tym czynnikiem wywołującym depresję u dzieci jest środowisko domowe i to, co w jego domu się dzieje.

- Na rozwój depresji wpływają też czynniki wewnętrzne, czyli takie, które wynikają z przyczyn genetycznych. Jeśli dziecko ma zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym, na przykład związane z neuroprzekaźnictwem, to wówczas może być podatne na depresję. Ale o czynnikach wewnętrznych mówimy myśląc też o tym, jak do tej pory dziecko regulowało swoje emocje. Czy ono zostało tego nauczone? Jest wiele sposobów aby dziecko prawidłowo regulowało swoje emocje np. poprzez techniki oddychania czy bajkoterapię. Ale czy dziecko dostało w ogóle wzorzec od rodziców, jak prawidłowo radzić sobie z emocjami? Istotne jest też, czy dziecko posiada umiejętności społeczne, czy potrafi odnaleźć się w grupie rówieśników.

Dobrze rozumiem? Od tego jak wychowujemy swoje dzieci, może zależeć to, czy zachorują na depresję?

- Tak. Styl wychowawczy jaki prezentują rodzice, ma ogromny wpływ na zdrowie psychiczne dziecka. Może być to styl autorytatywny, kiedy rodzice wyznaczają granice i stosują zasady w domu, jednocześnie otaczając dziecko miłością. Może być jednak tak, że rodzice prezentują postawę krytykującą, karzącą, stawiają bardzo wysokie wymagania i uczą tego, że dziecko nigdy im nie sprosta.

Czy traumatyczne wydarzenie, jakiego doświadczyła rodzina, a wraz z nią dziecko, na przykład czyjaś śmierć czy rozstanie, to już powód do wizyty u psychologa? Czy to zachowanie na wyrost?

- Rozwód czy śmierć kogoś bliskiego, to wstrząs dla rodziny. Czasami dorośli mają problem z poradzeniem sobie ze stratą, chociaż mają zdecydowanie więcej zasobów i doświadczeń, a co dopiero dziecko, które takiego doświadczenia nie posiada. Jeśli dziecko obserwuje, że rodzic nie radzi sobie z sytuacją, to ono również nie upora się z tym samodzielnie. Psycholog ma możliwość udzielić doraźnego wsparcia, które przekaże rodzicowi czy dziecku w takiej sytuacji, dlatego zawsze już na wczesnym etapie warto reagować i szukać pomocy u specjalisty.

W jaki sposób dziecko nam daje znać o tym, że potrzebuje pomocy? Raczej nie przyjdzie i nie powie - "Mamo, tato, zabierzcie mnie do specjalisty". Czy udawane bóle brzucha, fingowanie gorączki poprzez trzymanie termometru w cieple, symulowanie złego samopoczucia - czy to tylko próba uniknięcia lekcji, czy wołanie o pomoc?

- Jeśli takie zachowania pojawiają się często, to są ewidentnym sygnałem, że coś niepokojącego dzieje się w życiu dziecka. Częściej będą to zachowania związane z lękiem, z jakąś fobią. To są standardowe objawy. Dzieci skarżą się na bóle brzucha, biegunki i nudności. Dziecko może odczuwać szybsze bicie serca, pojawia się nadmierna potliwość. Różnica jest taka, że jeśli dziecko chce opuszczać lekcje, wagarować z innych powodów, niż problemy emocjonalne, to będzie to ukrywało przed rodzicami. Dziecko zmagające się z problemem, z fobią szkolną czy społeczną, zazwyczaj komunikuje, że nie chce iść do szkoły, że woli zostać w domu.

I co by pani poradziła w takiej sytuacji? Lepiej wówczas akceptować te emocje, czy pracować nad nimi z dzieckiem?

- Obserwuję, że mamy dzieci coraz mądrzejsze i sprytniejsze, a rodziców - coraz bardziej pobłażliwych. Rodzice nie zawsze trzymają się zasad i ram, bywają nadopiekuńczy i trzymają dzieci pod kloszem. To nie jest wychowawcze. Uczymy dzieci, że w domu im będzie najlepiej. A dzieci muszą mierzyć się z problemami, które spotkają ich w dorosłym życiu. Piękne jest to, że mamy możliwość odczuwać różne emocje - od tych pozytywnych, do tych złych i mamy do nich prawo, ale musimy też nauczyć się je kontrolować, a nie unikać.

A jak funkcjonuje w szkole? Jakim uczniem jest dziecko z depresją?

- Dzieci z depresją mogą być wycofane, izolować się od rówieśników i mieć coraz gorsze wyniki w nauce. Ale mogą z drugiej strony stać się drażliwe, szukać łatwo zaczepki, stają się podatne na konflikty z innymi dziećmi albo stają się wręcz agresywne wobec siebie. To dwie różne grupy, które nie pasują do siebie ale faktycznie tak to wygląda, że ten schemat zachowań jest skrajny.

- Zawsze też alarmujące będzie sięganie przez dzieci po środki psychoaktywne: papierosy, alkohol czy narkotyki. Nie musi być to związane z depresją. Jednak jest to sygnał, że w ich życiu dzieje się coś, co popycha ich do takiego działania lub odreagowania.

Jak zachowują się dzieci i nastolatkowie z depresją w gabinecie psychologa? Reagują buntem czy współpracują?

- To zależy, jak wizyta zostanie im przedstawiona przez rodzica. Nie ma jednej odpowiedzi. Są dzieci, które reagują strachem, bo tak zostało im to zaproponowane: "bądź grzeczny, bo inaczej pójdziesz do psychologa albo psychiatry". Wtedy my psychologowie mamy duży problem, bo musimy przekonać dziecko, że nie jest u nas za karę tylko po to, żeby mu pomóc i żeby odniosło korzyści z tych wizyt. Większość rodziców jednak opisuje psychologa, jako przyjazne miejsce i taka postawa zdecydowanie ułatwia nam budowanie relacji z dzieckiem, co jest najważniejsze w naszej pracy.

A rodzice? Wypierają fakt, że mają dziecko chore na depresję czy wykazują się akceptacją?

- Jeśli rodzice trafiają do gabinetu specjalisty: psychologa, terapeuty czy psychiatry, to zazwyczaj widzą, że dzieje się coś złego, a sami nie mają umiejętności, by pomóc dziecku. Jeśli pada diagnoza, to zazwyczaj są nastawieni pozytywnie, bo oni właśnie po tą pomoc przyszli.

- Z taką negacją spotykałam się wcześniej pracując w szkole oraz w punktach doraźnej pomocy dla dzieci i młodzieży. Dzieci sygnalizując swoje złe samopoczucie, obniżony nastrój, wycofanie otrzymywały od rodziców komunikaty "co ty wiesz o życiu, ja też jestem stale zmęczona, ja też miałam problemy, zobaczysz, będzie lepiej". Nie są to bardzo częste przypadki, ale jednak taka sytuacja dziecka i podejście rodziców często utrudniają interwencję i odpowiednie wsparcie czy terapię.

Dużo mówi się o zaburzeniach odżywiania u nastolatków. Czy depresja sprzyja innym chorobom albo problemom zdrowotnym?

- Tak. Zaburzenia odżywiania ale również zaburzenia lękowe są dość często współwystępujące z zaburzeniami nastroju. Dobrym przykładem jest anoreksja, której w przebiegu często towarzyszy depresja. Leczenie jest wtedy o wiele dłuższe. Tu mówimy o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia pacjenta, bo z jednej strony mamy ogromną niedowagę, a z drugiej często pojawiające się myśli samobójcze. Praca jest wówczas bardzo intensywna z takim dzieckiem, odważę się powiedzieć, że to jedna z najtrudniejszych prac terapeutycznych. Tacy pacjenci -  bo chłopców również to dotyczy - często są hospitalizowani, żeby zadbać o ich bezpieczeństwo.

Jak leczy się depresję w tak młodym wieku? Jest się czego bać, jeśli chodzi o terapię?

- Odpowiednio dobrana i prowadzona psychoterapia i wdrożenie środków farmakologicznych, pozwala na skuteczne leczenie depresji. Sam proces terapeutyczny to nie jest przyjemność, to ciężka praca, ale przynosząca korzyści dla tego młodego pacjenta.

- Jeśli natomiast dziecko ma nasilone myśli samobójcze albo jest po nieudanej próbie samobójczej, wówczas jest leczone w szpitalu psychiatrycznym. Istnieje tutaj ryzyko zagrożenia zdrowia i życia dziecka, zatem musi być pod stałą obserwacją specjalistów. W większości jednak przypadków psychoterapia i farmakoterapia daje najlepsze rokowania, również po to, by nie dopuścić do nawrotów choroby.

Ile trwa leczenie depresji dziecięcej?

- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Miałam pacjentkę, która przy intensywnej psychoterapii, ogromnym wsparciu rodziny, nie miała objawów już po czterech miesiącach. Ale była to praca całego systemu - cała rodzina udała się na terapię, u pacjentki wprowadzono farmakoterapię. Leczenie może trwać kilka czy kilkanaście miesięcy.

Jak wspierać dziecko w leczeniu depresji? Zapewnić, że jutro będzie lepiej?

- Jutro nie będzie lepiej, jutro może być nawet gorzej. I trzeba zadać sobie pytanie, czy chcemy wziąć ewentualną odpowiedzialność za samobójstwo dokonane bądź nasilone autoagresywne zachowania dziecka. Ja, jako rodzic, nie wzięłabym na siebie takiej odpowiedzialność. Jeśli mamy dobrą relację z naszym dzieckiem, a coś nas niepokoi i rozmawiamy o tym z dzieckiem, to często jest tak, że ono samo zobaczy i powie, że takiej pomocy potrzebuje.  Ważne jest, żebyśmy mieli jeden front działania i wówczas szukajmy takiej pomocy u specjalistów.

Więcej o akcji przeczytacie na stronie Mental.interia.pl

***

ADHD - zaburzenie wieku rozwojowego wyzwaniem dla rodziców

Schizofrenia chorobą młodych. Jakie daje objawy?

Depresja jako objaw śmiertelnej choroby 

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL