Reklama

Lek. Katarzyna Świątkowska: Dziś wiele osób jest przekarmionych ale niedożywionych. Stąd nadwaga i problemy hormonalne

Karmimy się produktami, które nie mają żadnej wartości odżywczej, a potęgują problem nadwagi i otyłości /123RF/PICSEL

Reklama

Kawa wypłukuje magnez, jod uzupełnimy w trakcie nadmorskich wakacji, a choroby tarczycy stały się przyczyną nadwagi i otyłości. Z takimi medycznymi fake newsami rozprawiła się lekarka Katarzyna Świątkowska w swojej najnowszej książce „Mity medyczne 4. Fakty, które ratują życie”. Rozmawiamy o tym, skąd bierze się powielanie nieprawdziwych informacji o wpływie diet na zdrowie, dlaczego insulinooporność jest tak modna, czy jedzeniem można leczyć depresję, a także dlaczego Polacy masowo kupują leki na gorączkę i przeziębienie.

Małgorzata Janik, Interia ZDROWIE: Wydała pani już czwartą część książki, w której obala pani popularne zdrowotne mity. Dlaczego postanowiła się pani rozprawić z nimi właśnie w takiej postaci?

Lek. med. Katarzyna Świątkowska: Jestem lekarką, która rozmawia ze swoimi pacjentami i lubi to robić. To oni uświadamiają mi jak wiele mitów krąży w powszechnej świadomości na temat wpływu diety na zdrowie człowieka. Nie tylko wśród pacjentów, ale także wśród dietetyków czy lekarzy. Kładzie się nacisk na metody farmakologiczne, które są oczywiście bardzo ważne, bo ratują zdrowie i życie pacjenta. Ale jest jednak druga strona medalu i to są nasze małe, codzienne wybory, które obrosły w nieprawdziwe teorie.

Reklama

Skąd biorą się zatem mity medyczne?

- Myślę, że dużą rolę odegrały reklamy suplementów diety. Hasła w stylu: "pijesz dużo kawy? Na pewno brakuje ci magnezu" sprawiły, że ludzie żyją w przeświadczeniu, że kawa wypłukuje magnez i jest szkodliwa dla zdrowia.

- Wielu dietetyków czy lekarzy wciąż posługują się niesprawdzonymi teoriami, typu odkwaszanie organizmu czy regularne odrobaczanie, a pacjenci bardzo chętnie podchwycają te teorie. Mity wynikają z powielania niesprawdzonych informacji, których źródła często są wątpliwe i nie są poparte żadnymi badaniami naukowymi.

To rozprawmy się tutaj z najpowszechniejszymi. Co powie mi pani o szkodliwości kawy i herbaty? Skoro nie wypłukują magnezu, to można je pić bez ograniczeń?

- Jak pokazują badania, kawa korzystnie wpływa na organizm człowieka, ponieważ zapobiega cukrzycy, czy chorobie Alzheimera. Tak samo jest z herbatą, zawiera ona wiele cennych składników i to nie jest prawda, że najzdrowiej pić tylko wodę. A ja uważam, że woda jest wodą, jednak herbata to woda ze zdrowymi polifenolami, które są aktywnymi składnikami roślinnymi.

- Skupiamy się w większości na witaminach, a nie są one jedynym zdrowym elementem żywności. Od pewnego czasu wiemy, że witaminy są potrzebne, ale w naturze są one otoczone fitoskładnikami, które mają korzystny wpływ na nasz organizm. To właśnie one chronią nas przed chorobami nowotworowymi, chorobami układu krążenia, depresją, działają też przeciwzapalnie i przeciwalergicznie.

Skoro dziś jesteśmy wszelkie niedobory jesteśmy w stanie uzupełnić suplementami dostępnymi w aptekach, to skąd się biorą nasze kłopoty zdrowotne?

- Kiedy zjadamy pomarańczę, to owszem, dostarczymy sobie witaminy C, ale występuje ona w otoczeniu bioflawonoidów. Jeśli zjadamy owoc, to mamy tam i kwas askorbinowy i polifenole, które współdziałają ale też potęgują działanie witaminy C.

- Tak samo marchewka i dynia. Mamy tam beta-karoten, ale w otoczeniu innych karotenoidów, które tak naprawdę sprawiają, że my przyswajamy te cenne substancje odżywcze.

W książce napisała pani, że "żyjemy w takich czasach, w których wiele osób jest przekarmionych ale niedożywionych". Co to oznacza?

- Bardzo często brakuje nam istotnych składników w diecie. To, co jest smaczne dla przeciętnego człowieka i chętnie przez niego wybierane, to cukier, mąka, tłuszcz. Wolimy sięgnąć po pączka czy drożdżówkę, niż po miskę rukoli. To sprawia, że karmimy się produktami, które nie mają żadnej wartości odżywczej, a potęgują problem nadwagi i otyłości, z jakim mamy do czynienia we współczesnym świecie.

Czytając książkę odniosłam wrażenie, że dieta tak naprawdę może stać się lekiem na całe zło. Jaką rolę odgrywa ona w naszym organizmie?

- Olbrzymią. To nie jest tak, że zastępuje ona nam zdobycz medyczną, którą dysponujemy i która ratuje życie. W przypadku choroby jest to kluczowe, by znaleźć zaufanego lekarza i postępować zgodnie z jego zaleceniami.

- Jednak obecnie problemem na wielką skalę jest nadwaga. To ona generuje większość chorób, powoduje wiele kłopotów zdrowotnych, w tym nawet depresję.

Dobrze, że mówi pani o otyłości, ponieważ odnoszę wrażenie, że w ostatnim czasie bardzo popularny stał się termin insulinooporności, która zresztą powoduje wzrost masy ciała. To częsta przypadłość?

- Termin insulinooporności jest teraz bardzo modny, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest ona chorobą. Niestety często staje się również wymówką, a pacjenci mówią: "ja nie jestem otyły, tylko insulinoopory".

Jest przyczyną nadwagi, jej efektem czy mitem?

- Insulinooporność jest najczęściej wynikiem otyłości brzusznej, a zatem jej efektem. Polega ona na tym, że komórki organizmu zaczynają bronić się przed insuliną, hormonem, który "rządzi poziomem cukru" we krwi. Jak coś zjemy, to insulina ten cukier z jelit transportuje do krwi, a jego nadmiar "upycha" do komórek organizmu. Kiedy zaczynamy tyć, komórki tłuszczowe, naładowane zapasami, powiększają się niczym baloniki. W pewnym momencie mają jednak dość i zaczynają się bronić się przed insuliną, by nie przyjmować więcej cukru. W odpowiedzi na to trzustka, która jest odpowiedzialna za produkcję insuliny, wydziela jej jeszcze więcej , ponieważ wysoki poziom cukru we krwi szkodzi całemu organizmowi.

We krwi wzrasta poziom insuliny i to jest wykładnik insulinooporności. Na początku najczęściej poziom cukru we krwi jest prawidłowy, jednak po pewnym czasie trzustka jest zmęczona stałym produkowaniem insuliny i w którymś momencie dochodzi do nagłego wzrostu poziomu cukru we krwi na czczo i po posiłkach, co pokazują badania pacjentów.

Czyli jest to prosta droga do cukrzycy?

- Dokładnie tak. Ciągle trafiają do mnie pacjentki z wynikami oznaczenia insuliny na czczo, albo poziomem insuliny po obciążeniu glukozą. A te badania w niczym nie pomogą, nawet, jeśli odbiegają od normy. No, bo z tego? Sam fakt, że stężenie insuliny i poziom glikemii zaczynają być niebezpiecznie wysokie, niczego nie zmieni. Trzeba zacząć działać.

Jakie jest leczenie insulinooporności?

- Najprostsze. Trzeba zacząć się ruszać, ponieważ ćwiczenia i aktywność mięśni obniżają poziom glukozy i insuliny we krwi, poprawiają wrażliwość całego organizmu na insulinę.

- Przeprowadzono badanie, w którym aktywnym i wysportowanym studentom zabroniono aktywności fizycznej. Po krótkim czasie w wynikach badań okazało się, że wszystkim bardzo wzrosła oporność na insulinę. W związku z tym trzeba powiedzieć sobie wprost: insulinooporność to wynik nadwagi i tego, że nie jesteśmy aktywni fizycznie. Nie pomogą na nią żadne suplementy diety ani środki farmakologiczne.

Skąd będziemy wiedzieć, że nasz organizm ma dość i rozwija się u nas insulinooporność? Jakie są objawy?

- Nie ma wczesnych objawów, ponieważ wszystko odbywa się na poziomie komórkowym. To bardzo niebezpieczne, ponieważ podwyższony poziom insuliny sprzyja rozwojowi nowotworów, zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, ale sam w sobie nie ma typowych objawów.

- Sprawdziłam również badania związane z sennością po posiłku, czy może być ona objawem rozwijającej się insulinooporności, ponieważ ludzie myślą, że wynika ona z nagłego wzrostu poziomu insuliny we krwi. Okazuje się, że nawet robaki tak mają, co potwierdzają badania.

- To jest efekt biologiczny: ze stanu aktywności i poszukiwania pokarmu, po jego odnalezieniu i spożyciu, przechodzimy w tryb odpoczynku.

Czyli to jednak nie jest też efekt gromadzenia się krwi w układzie pokarmowym, celem szybszego trawienia?  Przez co stajemy się ospali i bez energii?

- Przez długi czas była taka teoria, jednak ostatnie badania dowodzą, że nie. Dokonano pomiaru przepływów krwi w organizmie, w tym układzie pokarmowym, i nie wykazano żadnego związku.

Żeby zatem wyleczyć się z insulinooporności, wystarczy zredukować masę ciała i problem zniknie?

- Problem tkwi w tym, że nie jest łatwo powiedzieć komuś: "weź schudnij" i problem się rozwiąże, ponieważ wykazano, że istnieje również insulinooporność mózgu. To przekłada się na zaburzenia kontroli apetytu.

- Ludzie otyli częściej mają wyższy apetyt i udowodniono, że jedzenie wysokokalorycznych posiłków działa na nich tak, jak narkotyki. Wydzielane neuroprzekaźniki sprawiają, że osoby z nadwagą stają się uzależnione od jedzenia, zwłaszcza tego niezdrowego.

- Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to niemożliwe, a na pewno konieczne. Wystarczy zacząć regularną aktywność fizyczną, żeby poziom insuliny spadł, co sprawi, że organizm będzie na nią bardziej wrażliwy. O wiele wygodniej czy łatwiej takiej osobie szukać wymówek i tłumacząc się, że trudno jej schudnąć przez insulinooporność, jednak tylko spadek masy ciała może ją wyleczyć. 

Czyli sama dieta nie wystarczy? Można przecież jeść mniej kalorii dziennie i też się schudnie.

- Schudnie się, oczywiście, ale trzeba też wiedzieć, że za mała masa mięśniowa jest jednym z czynników przedwczesnego zgonu czy wielu poważnych chorób. Ludzie koncentrują się na tym, żeby spalić kalorie, a rzadko kto zdaje sobie sprawę, że masa mięśniowa decyduje nie tylko o tym, jak się wygląda, ale przede wszystkim decyduje o zdrowych stawach i zdrowym kręgosłupie. Mało tego, masa mięśniowa spala nam kalorie nawet wtedy, kiedy śpimy.

A jak jest z chorobą Hashimoto, która również stała się "modna". Też należy do tych, które diagnozowane są na wyrost?

- Jeśli mówimy o chorobie Hashimoto, to przede wszystkim trzeba wiedzieć, że hormony tarczycy decydują o tym ile kalorii jest zamienianych na ciepło. Jeśli mamy ich za mało, mamy niedoczynność tarczycy, dlatego chorym jest zimno, są ospali i rzeczywiście mają tendencję do tycia. Oprócz tego wypadają włosy, skóra staje się przesuszona.

- Ale z drugiej strony badania mówią, że na chorobę Hashimoto częściej zapadają osoby otyłe. To jest choroba autoagresywna i w ich przypadku otyłość jest czynnikiem rozwoju takich chorób.

- Hashimoto nie zawsze oznacza natomiast niedoczynność tarczycy, ponieważ w tej chorobie nasz własny organizm zaczyna atakować komórki tarczycy, co prowadzi do jej uszkodzenia. Na skutek tego ona produkuje zbyt mało hormonów tarczycy, a później przestaje spełniać swoje funkcje. Wtedy konieczne jest wdrożenie leków, a co należy podkreślić, to najczęściej przepisywane leki przez lekarzy rodzinnych.

Skąd nagle tak wysoka zachorowalność na tarczycę?

- Wszystkie choroby z autoagresji pojawiają się coraz częściej. Tak samo jest z chorobami zapalnymi jelit czy reumatoidalnym zapaleniem stawów. Nasz organizm reaguje inaczej na wiele czynników zewnętrznych: środowisko, na to, co jemy i jaki prowadzimy styl życia.

Co zatem robić, by uniknąć chorób tarczycy. Jeździć częściej nad morze? 

- To niestety mit. Przebadano mieszkańców terenów nadmorskich i tych żyjących w głębi lądu, nie tylko w Polsce. Od badanych pobrano próbki moczu, bo to z niego można określić poziom zawartości jodu w organizmie i okazało się, że wyniki badań ludzi żyjących w głębi lądu nie różniły się od wyników tych, którzy mieszkają nad morzem. Jod jest dostarczamy z pożywieniem i napojami i na tych źródłach należy się przede wszystkim skupić. 

Dużo pisze pani o roli diety w organizmie, ale zaskoczyło mnie stwierdzenie, że na depresję pomoże czekolada. Chyba nie do końca jest to choroba, którą możemy wyleczyć dietą?

- Depresja jest chorobą i o jej leczeniu zawsze decyduje lekarz. Mózg jest jednak jednym z organów naszego ciała i tak jak inne, potrzebuje odpowiednich składników pokarmowych, żeby neuroprzekaźniki i komórki nerwowe pracowały prawidłowo.

- W przypadku różnych zaburzeń o podłożu psychicznym, także w depresji, ważną rolę odgrywa neurotroficzny czynnik wzrostu. Udowodniono, że jego poziom zwiększa się, kiedy jesteśmy aktywni fizycznie. Mięsnie mają zatem bezpośredni wpływ na pracę naszego mózgu.

Mówi się, że dzięki aktywności fizycznej wzrasta poziom hormonów szczęścia. O to chodzi?

- Nie. W trakcie aktywności fizycznej wzrasta poziom właśnie tego przekaźnika nerwowego, a to przekłada się z kolei na zmniejszenie ryzyka zachorowania na depresję czy nawet na jej objawy, jeśli jest ona zdiagnozowana.

- Przeprowadzono badania na grupie osób chorujących na depresję, w których część z nich miała zlecone ćwiczenia fizyczne, a pozostałe osoby były leczone farmakologicznie.

- Udowodniono, że przy depresji o umiarkowanych objawach, efekt leczenia był zbliżony. Absolutnie nie należy rezygnować z leków zleconych przez lekarza, jednak należy cały czas mieć na uwadze, jak wielką rolę odgrywa ruch w funkcjonowaniu całego naszego organizmu.

Jest zatem jakaś dieta, która pozwoli uporać się z chorobą szybciej? Mam tu na myśli nie tylko depresję, ale inne kłopoty ze zdrowiem.

- Na dietę należy spojrzeć całościowo, myśleć o tym, żeby prawidłowo odżywić cały nasz organizm: jelita, mięśnie, serce czy mózg. Wiele chorób wynika z toczących się stanów zapalnych wewnątrz naszego ciała i zapominamy, że jeśli jest ono zaopatrzone w najważniejsze składniki, to z niektórymi problemami zdrowotnymi potrafi poradzić sobie samodzielnie.

- Oczywiście wiele chorób wymaga leczenia farmakologicznego i opieki specjalistów, korzystania z medycyny w pełnym rozumieniu tego słowa, ale weźmy za przykład spadek odporności i choroby z nim związane.

- My wciąż nie potrafimy zrozumieć, że jeśli dopada nas wirus, to organizm zaczyna walczyć sam. Boli gardło, cieknie z nosa ale nie są to wskazania do tego, żeby wypisać antybiotyk, jak wielu pacjentów myśli.

- Komórki układu odpornościowego produkują komórki prozapalne, dlatego nas boli, czujemy się fatalnie psychicznie, bo mogą też odezwać się inne miejsca, w których toczy się stan zapalny: kolana, kręgosłup czy zęby.

- Na co dzień, kiedy jesteśmy zdrowi, to substancje, które wzniecają lub wyciszają stany zapalne, biorą się głównie z jedzenia. Substancje prozapalne to w dużej mierze cukry i kwasy tłuszczowe omega-6. Na wyciszenie stanów zapalnych mają natomiast wpływ kwasy omega-3, warzywa, owoce czy oliwa z oliwek. Mamy zatem wpływ na to, czy w naszym organizmie rozwinie się stan zapalny, czy zostanie on zwalczony.

Ale kiedy już chorujemy, to sama dieta nas nie wyleczy, tylko sięgamy po leki, żeby pozbyć się infekcji. To błąd?

- Dla mnie to jest niesamowite, że jest tak wysoka sprzedaż leków na każdy rodzaj infekcji. Niewielu z nas jednak wczytuje się w ich skład, a jest on bardzo często wątpliwy. Mało tego, te leki zazwyczaj nie wpływają na to, że szybciej wyzdrowiejemy.

- Kiedy chorujemy, dostajemy gorączki i to jest to sygnał, że organizm zaczyna walczyć z wirusem. To właśnie ona pomaga nam wyzdrowieć, dlatego absolutnie nie należy jej od razu zbijać. Organizm chce wypłukać patogeny, stąd bierze się katar i kaszel. Próbuje je też "ugotować", dlatego podkręca termostat, a my odczuwamy gorączkę, która jest jednym z mechanizmów obronnych.

- Pamiętam, jak kiedyś pisałam na swoim blogu o fobii gorączkowej u dzieci i o tym, że u tych, które nie chorują przewlekle, nie powinno się jej zbijać. Rozpętała się dyskusja do której włączyli się również lekarze pediatrzy, było wiele głosów przeciwnych tej teorii, ale takie są właśnie wytyczne Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Jak zatem walczyć z infekcjami bez leków?

- To, co możemy zrobić, by pomóc organizmowi w walce z chorobą, to przede wszystkim się wyspać. Wszystkie siły są koncentrowane na układzie odpornościowym i należy pozwolić mu działać. W chorobie ważny jest sen, odpoczynek, wolne od pracy oraz odpowiednie nawadnianie organizmu. A o diecie należy myśleć cały czas i regularnie jeść warzywa, owoce, orzechy i zdrowe oleje. Odporność poprawia wzrasta w połączeniu z regularną aktywnością fizyczną, bo mówi się, że jak jesteśmy leniwi to i nasz układ odpornościowy staje się leniwy. 


CZYTAJ TAKŻE: 

Takie są pierwsze objawy insulinooporności

Jednych leczy, innym szkodzi. Co wiemy o insulinie?

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Dowiedz się więcej na temat: insulinooporność | otyłość | dieta | choroby tarczycy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL