Reklama

10 powodów, dlaczego nie możesz schudnąć

Nie udaje ci się schudnąć? Przyczyna może leżeć w chorobie albo w... głowie /123RF/PICSEL

Reklama

Nie możesz schudnąć mimo diety? Wyjaśnienia są dwa. Albo jesteś chory albo niegotowy na zmianę. Psychologowie i dietetycy nie mają złudzeń - odchudzanie wymaga z jednej strony opanowania zasad ekonomii energetycznej organizmu, z drugiej - odpowiedniego nastawienia do swojego ciała i posiłków. Zanim więc zaczniesz koleją dietę-cud, zrób analizę każdego z poniższych dziesięciu powodów, przez które ludziom nie udaje się schudnąć. Zdiagnozuj swój problem i wyeliminuj go, a być może okaże się, że żadna dieta nie będzie ci już potrzebna.

1. Nie możesz schudnąć? Jesteś chory

Tycie mimo prawidłowej diety i zerowego bilansu kalorycznego, czyli osławione "tycie z powietrza", do tego opuchlizna i cellulit wodny, nabieranie masy w konkretnych partiach ciała lub brak efektów odchudzania mimo aktywności fizycznej - mogą być wynikiem choroby. Zwykle nie są - prawda jest taka, że najczęściej nie możemy schudnąć z dziewięciu innych powodów, o których przeczytasz niżej - ale jeśli zabierasz się za szukanie przyczyny swojej porażki w odchudzaniu, zacznij od gabinetu lekarskiego. 

Zgłoś się na serię profilaktycznych badań diagnostycznych, z krwi, moczu, kału oraz obrazowych, USG tarczycy i jamy brzusznej - na dobry początek. Tycie może być efektem wielu chorób lub nieprawidłowości metabolicznych. Jeśli lekarz nie skieruje cię na badania poziomu kortyzolu, glukozy, insuliny czy hormonów tarczycy - koniecznie się o nie upomnij. Nadwaga często towarzyszy nadmiernemu stresowi, cukrzycy i insulinooporności oraz zaburzeniom hormonalnym, w tym: niedoczynności tarczycy, Zespołowi Cushinga, Zespołowi Policystycznych Jajników (PCOS) oraz chorobie Hashimoto

Reklama

Zbadaj też ciśnienie tętnicze i stan swojego serca oraz nerek, by wykluczyć nadciśnienie i zespół metaboliczny. Niewynikające ze złej diety tycie może być też efektem przerostu Candidy, czyli grzybicy ogólnoustrojowej. O każdej z tych dolegliwości możesz przeczytać więcej, klikając w jej nazwę. Jeśli przejdziesz komplet badań i okaże się, że jesteś zdrów jak ryba, a kilogramów nie będzie ci ubywać - szukaj przyczyn dalej.

2. Tyjesz bo jesz za dużo

Każdemu z nas wydaje się, że wcale nie je wiele. I większość z nas nie ma świadomości, jak bardzo się myli. "Ja jem tylko trzy razy dziennie" - mówią prawdę jedni, pochłaniając na sam tylko obiad 1000 kalorii ukrytych w bułce z hamburgerem albo w kopcu ziemniaków polanych masłem. "Ja jem malutko" - nie skłamią świadomie ci, co zapomną, że podjadają co rusz, a to orzeszki, a to banana, a to jogurt, a każde ma po 200 kalorii. Żeby dowiedzieć się, ile tak naprawdę jesz - ilościowo i kalorycznie - dietetycy polecają prowadzenie dziennika żywieniowego. Sprawę ułatwiają aplikacje na smartfony, które pomagają monitorować dzienne spożycie kalorii. 

Ile powinieneś zjadać? Tyle kalorii, ile wydatkujesz energii - u każdego to będzie inna wartość. Jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne przeczytaj TUTAJ. A potem przestudiuj tabele kaloryczne, a przekonasz się, że nawet kawa w ulubionej kawiarni może mieć 300 kalorii, czyli tyle, co mały hamburger, a niektóre pozornie zdrowe przekąski, jak daktyle, batony muesli czy musy owocowe, są nie mniej kaloryczne niż kotlet schabowy. 

3. Jesz mało, ale źle

Monitorowanie tego, co jesz ma jeszcze jeden ważny cel. Może się bowiem okazać, że jesz zbyt rzadko i przyjmujesz zbyt mało kalorii - to wbrew pozorom częsty problem, zwłaszcza u nastolatków, osób żyjących w stresie i przepracowanych oraz seniorów, którzy mają zaburzone odczuwanie głodu. Niedobory kaloryczne sprawiają, że pod koniec dnia rzucasz się na jedzenie albo podjadasz w nocy. Pominięty obiad skutkuje zwykle zjedzonym batonikiem lub śmieciowym jedzeniem. Przyjmujesz za mało błonnika, przez co spowalniasz układ pokarmowy i osłabiasz odporność organizmu, a braki witamin i składników mineralnych szybko odbijają się na zdrowiu. Zamiast więc chudnąć - tyjesz. 

Jeśli to właśnie jest twój problem, pora pomyśleć o jedzeniu, nie tylko w kontekście kalorii, nakazów i zakazów, ale przede wszystkim w kontekście odżywiania swojego ciała. Jeśli zaczniesz jeść więcej lepszego, zdrowszego, mniej przetworzonego jedzenia - schudniesz.

4. Jesz nieregularnie

Mózg człowieka to menedżer, który dąży do porządku, lubi rutynę i przewidywalność, działa nomem omen - na pamięć. Na przykład "uczy się" tego, o jakich godzinach będzie posiłek, zawiadując metabolizmem tak, by był on jak najbardziej efektywny. Co dzieje się, gdy w czasie przewidywanego posiłku żołądek pozostanie pusty? Pomijając ryzyko wrzodów i nadkwasoty, które towarzyszą nieregularnemu jedzeniu, układ trawienny się rozleniwi, a mózg może pomyśleć, że idą czasu głodu i trzeba nastawić się na magazynowanie energii. To jego nawyk z czasów, gdy ludzie nie mieli tak łatwego dostępu do jedzenia, jak dziś. Organizm spowalnia więc metabolizm i czeka na posiłek. Gdy ten w końcu nadejdzie, trawienie będzie wolniejsze, a głód wilczy i wciąż niezaspokojony. Pamiętaj, że jeśli pomijasz posiłki, jesz statystycznie więcej.

Regularność posiłków pomaga też utrzymać na pożądanym poziomie insulinę - bardzo istotny hormon produkowany przez trzustkę w celu strawienia cukrów. Jeśli chwilę po posiłku pojawia się przekąska, nawet malutka, poziom insuliny nie ma możliwości opaść, trzustka produkuje jej więcej i więcej, bo organizm podjadacza we krwi ciągle ma mnóstwo glukozy, której trzeba się pozbyć. Gdy stan ten jest przewlekły - dochodzi do insulinooporności - komórki ciała stają się niewrażliwe na insulinę, wyrzuty hormonu są jeszcze większe, by tylko sprostać trawieniu cukrów, a ono i tak jest nieefektywne. Wszystko kończy się trudną do zrzucenia otyłością brzuszną i oporną na diety nadwagą. 

5. Tyjesz bo żyjesz niehigienicznie

Nawet jeśli na twoim talerzu ląduje wszystko to, co powinno, w odpowiednich proporcjach i godzinach, nadal nie jesteś wolny od ryzyka przytycia. Odpowiedz sobie na pytanie, czy nie pijesz za mało wody, nie śpisz za krótko lub też za dużo się nie stresujesz. Jeśli do tego popijasz alkohol, popalasz papierosy, zasypiasz półleżąc przygarbiony przed telewizorem, płytko oddychasz, nie wietrzysz mieszkania i budzisz się co rano zmęczony - nadwagę masz niemalże pewną. Niehigieniczny tryb życia sprawia, że zmęczony, niezregenerowany organizm próbuje nadrobić braki energii, wysyłając ciągłe informacje do mózgu: "jestem głodny". W efekcie wzrasta poziom hormonów: greliny i leptyny. Dlatego odwodniony i niewyspany jesteś bardziej głodny. Mało tego, nabierasz ochoty na słodycze i fast foody, sięgasz chętniej po napoje energetyczne, colę i kawę. Gdy taki stan stanie się normą, ani się obejrzysz, jak przytyjesz. 

6. Brakuje ci ruchu. I wcale nie chodzi o sport

Organizm człowieka funkcjonuje jak mała elektrownia. Produkuje energię po to, by następnie ją spalić. Dąży do równowagi i idealnego bilansu zysków i wydatków. Jeśli organizmowi brakuje ruchu, a energia ciągle jest dostarczana - elektrownia musi magazynować nadwyżki energii w postaci tłuszczu. Konieczna jest więc aktywność fizyczna, niekoniecznie sport. By być zdrowym i szczupłym wystarczy (tylko i aż!), ruszać się naturalnie i regularnie. Co to znaczy? Być aktywnym w domu, energicznie sprzątać i jak najwięcej się krzątać, np. bawić się z dziećmi, spacerować z psem, zajmować się ogrodem, a gdy to możliwe - nie wyręczać się windą, ruchomymi schodami czy samochodem. W życiu chodzi o chodzenie. Według Światowej Organizacji Zdrowia należy robić minimum 6-8 tysięcy kroków dziennie. Jeśli trzeba schudnąć - kroków musi być odpowiednio więcej.  

7. Masz niezdrowy stosunek do jedzenia

Nagradzamy się jedzeniem od najmłodszych lat. Jesteśmy kulturowo uczeni tego, by w chwilach smutnych sięgać po czekoladę, a w radosnych - po tort. Relaksujemy się przy grillu, jedząc tłusto, lub siedząc w kinie z obowiązkową powiększoną colą i popcornem. Przed komputerem lub telewizorem po prostu musimy coś chrupać, a kiedy mamy złamane serce, problemy w pracy lub zwyczajny spadek nastroju - ratunkiem ma być miska lodów, chipsy albo pizza większa od stołu. 

Tak - jedzenie to konieczność, przyjemność i rytuał społeczny. Nie można sobie odmawiać kolacji z przyjaciółmi czy rodzinnej biesiady z okazji urodzin. Ale nie można też traktować jedzenia jak leku na całe zło, rekompensaty za wysiłek lub nagrody za sukcesy. Niezdrowy stosunek do jedzenia to zdaniem ekspertów jeden z najczęstszych powodów otyłości. Zajadasz stres i problemy albo nagradzasz się jedzeniem? Jesz kompulsywnie, nie zastanawiając się nawet, czy jesteś głodny? Jesz nie dlatego, że potrzebujesz się odżywić, ale dlatego, że masz na coś ochotę, jesteś zmęczony po całym dniu pracy lub po prostu - bo należy ci się coś pysznego? Masz problem. 

8. Odziedziczyłeś otyłość

Jesteś gruby, bo mama, tata albo dziadkowie też byli grubi, i uważasz, że tak już musi być zawsze, bo masz geny sprzyjające tyciu? Owszem, naukowcy potwierdzają istnienie genu otyłości, ale dziedziczenie otyłości to problem także psychologiczny i społeczny, nie tylko wynikający z fizjologii. Nadwagę i otyłość dziedziczysz poprzez powielanie błędów żywieniowych swoich najbliższych krewnych

Jeśli w twoim domu połowę talerza zawsze zajmowały ziemniaki, a drugą połowę kotlet, tak że nie starczało już miejsca na surówki, i jeśli zamiast wody piło się słodkie napoje, a na deser zawsze było ciastko z kremem - prawdopodobnie tak samo jadasz w domu, który sam tworzysz, i te nawyki przekażesz także swoim dzieciom. By nie dziedziczyć otyłości, należy rozprawić się ze złymi przyzwyczajeniami w gabinecie dietetyka lub psychodietetyka. Nieuświadomiony problem będzie narastał. 

CZYTAJ TAKŻE: Prawidłowe proporcje na talerzu? Jest na to prosty sposób 

9. Nie jesteś zmotywowany

Nie możesz schudnąć? A może po prostu nie chcesz? Odchudzanie wymaga dyscypliny, poświęceń i konsekwencji. Trzeba odmawiać sobie ulubionych dań, a w towarzystwie tłumaczyć, że "Nie, nie, naprawdę dziękujesz, ale jeden cukierek w twoim przypadku ma ogromne znaczenie, bo może zrujnować miesiące wyrzeczeń". Tyje się łatwo, a odchudzanie to droga przez mękę, na dodatek nie masz żadnej gwarancji, że kilogramy nie wrócą. Poza tym, jeśli schudniesz, co zrobisz z tymi wszystkimi ubraniami, które już kupiłeś w rozmiarze XXL? Przyjemniej i wygodniej jest się nie odchudzać, prawda? Ale to myślenie krótkowzroczne. 

10. Masz nieprawidłowo ustawione priorytety

Pierwsze tygodnie odchudzania to zwykle skrupulatne odmierzanie posiłków na wadze kuchennej, liczenie kalorii z dokładnością godną naukowca, wybieranie najzdrowszych produktów w sklepie i bieganie na siłownię. Z czasem jednak zapał opada, a im częściej na horyzoncie idealnego planu żywieniowego pojawiają się małe grzeszki i pokusy, tym szybciej przekreślamy swój dotychczasowy wysiłek i machamy ręką na całe to odchudzanie. Ten scenariusz brzmi znajomo?

Jeśli ten problem dotyczy także ciebie, prawdopodobnie bardzo łatwo znajdujesz wymówki i często motywujesz się negatywnie. "Jak tu gotować tak dietetycznie dla całej rodziny?", "Odchudzanie kosztuje fortunę", "Na to wszystko trzeba mieć czas!", "Gdzie ja w pracy znajdę jedzenie, które wolno mi jeść?", "Jak ja wytrzymam jeśli już nigdy nie napiję się swojej ulubionej coli?". Przykłady można mnożyć. 

Szukanie wymówek i wytłumaczeń z kategorii "oto dlaczego nie wychodzi mi odchudzanie" może skutecznie powstrzymać cię przed faktyczną zmianą swojego życia, odzyskaniem zdrowia i smukłej sylwetki. Bo żeby skutecznie schudnąć, należy prawidłowo i raz na zawsze ustawić priorytety. Chcesz być zdrowy i czuć się lekko? Założyć dawne jeansy i bez wstydu pójść na basen lub plażę? Chcesz wchodzić na trzecie piętro bez zadyszki i poprawić wyniki badań krwi? Chcesz żyć dłużej i mieć więcej energii? No jasne, że chcesz. Ale nie ma nic za darmo. Ustal priorytety i trzymaj się ich. Więcej wymówek nie znajdziesz.

CZYTAJ TAKŻE

Po czym poznać zaburzenia hormonalne? Pięć kluczowych objawów

Ranking najzdrowszych diet 2022 roku. Jedna dieta wciąż wygrywa 

INTERIA.PL

W serwisie zdrowie.interia.pl dokładamy wszelkich starań, by przekazywać wyłącznie sprawdzone, rzetelne informacje o objawach i profilaktyce chorób, bo wierzymy, że świadomość i wiedza w tym zakresie pomogą dłużej utrzymać dobre zdrowie.
Niniejszy artykuł nie jest jednak poradą lekarską i nie może zastąpić diagnostyki i konsultacji z lekarzem lub specjalistą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL